• PARTNERZY PORTALU

Transport publiczny jest niepotrzebnie uprzywilejowany. Jego monopol jest nieefektywny

  • Bartosz Dyląg
  • 07-03-2016
  • drukuj
- Jeżeli mówimy o transporcie publicznym, to chciałbym, by w Warszawie, podobnie jak w wielu innych polskich miastach, buspasy były na torowiskach. Torowiska powinny być równo z jezdnią – mówi Rafał Antczak, członek zarządu w Deloitte Consulting, które niedawno opublikowało raport o korkach w polskich miastach.
Transport publiczny jest niepotrzebnie uprzywilejowany. Jego monopol jest nieefektywny
Transport publiczny próbuje wykorzystać swoją politykę uprzywilejowania – uważa Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte Consulting. (fot.:eecpoland.eu)

Nasze miasta są coraz bardziej smart, transportem miejskim zarządzają najnowocześniejsze technologie, w infrastrukturę wpakowaliśmy miliardy euro, a w korkach jak staliśmy, tak stoimy. Jak to możliwe?

Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte Consulting: – Od 2010 roku zrobiliśmy pięć badań, które pokazują pewien niestety negatywny trend. Pomimo iż znaczące środki są inwestowane, jest część miast, w których sytuacja się nie poprawia. Sytuacja poprawia się w mniejszej części miast. Można więc mówić, że w części miast wykorzystano te środki efektywniej, w części niestety nie.

Słyszę zarzut, że kosztem transportu publicznego promujecie samochodowy.

– To nieprawda. Mówimy o tym, że zarówno transport publiczny, jak i indywidualny powinny być usprawniane pod względem efektywności. Oznacza to, że miasto powinno kierować się polityką, która analizuje, czy dany rodzaj transportu ma sens.

Mam wrażenie, że mamy do czynienia z pewną asymetrią, bo jeżeli w stolicach europejskich, do których chcemy się porównywać, wykorzystanie transportu publicznego to 50-55 proc., to w Warszawie jest to powyżej 60 proc. Jeżeli tam nie stosuje się tego rodzaju polityki transportowej, to dlaczego robi się tak w Warszawie?

Transport publiczny próbuje wykorzystać swoją politykę uprzywilejowania, a jeżeli ma się pewien monopol, jest to nieefektywne.

Czyli zwiększanie nakładów na transport publiczny w dużych miastach naszego kraju to nie jest dobra droga?

– Mówimy przede wszystkim o tym, by zwiększać efektywność istniejących zasobów. Jeżeli mówimy o transporcie publicznym, to chciałbym, by w Warszawie, podobnie jak w wielu innych polskich miastach, buspasy były na torowiskach. Torowiska powinny być równo z jezdnią.

Podnoszenie torowisk, wprowadzanie buspasów na jezdnie powoduje konflikty pomiędzy transportem indywidualnym a publicznym. To chyba najgorsze rozwiązanie, bo nie powinno się w imię pewnej ideologii antagonizować uczestników ruchu.

W dużych europejskich miastach – Paryżu, Berlinie czy Brukseli – autostrady są praktycznie poprowadzone przez miasta. W Warszawie stwierdzenie tego typu jest obrazoburcze. W naszej stolicy stosuje się system śluz, by nie wpuszczać samochodów do miast, ale one i tak wjeżdżają do miast, szukają tam miejsc parkingowych, których nie ma.

Warszawa należy do miast, w których można dyskutować nad efektywnością inwestycji infrastrukturalnych.

– Tak, widzimy to na przykład w wąskich gardłach, czyli miejscach, w których permanentnie tworzą się zatory, w których ruch w godzinach szczytu jest ograniczony do kilku kilometrów na godzinę. W Warszawie takich miejsc w 2015 roku wyróżniliśmy 17, rok wcześniej było ich dokładnie tyle samo. Większa część niestety powtarza się, co oznacza, że problemy nierozwiązane są ciągle w tych samych miejscach.

W innych miastach jest lepiej. W Katowicach w zeszłym roku były cztery wąskie gardła, w tym roku dwa. W Gdańsku te wąskie gardła też były systematycznie powtarzane.

Gdańsk jest w naszym zestawieniu na czele najmniej zakorkowanych miast. Najbardziej zakorkowany jest Wrocław i Kraków, Warszawa jest pod tym względem średniakiem, można się cieszyć, że nie jesteśmy najbardziej zakorkowani.

 


KOMENTARZE (37)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do ajk:Konsultant dobrze gada, bez zapewnienia dostępu do centrów miast, także transportem indywidualnym, samochodowym centra umierają a aktywności mieszkańców przenoszą się w bardziej dostępne miejsca.

kkk, 2016-03-22 14:40:27 odpowiedz

Ten konsultant to idiota. Jak poważna firma może zatrudniać takiego dyletanta rodem z lat 80? Co on za bzdury opowiada o autostradach w środku miast???

ajk, 2016-03-22 12:06:05 odpowiedz

" Obawiam się, że nie. Jeżeli słyszę hasła rewitalizacji, to przy ich okazji próbuje się przepychać pewne koncepcje, jak np. na Świętokrzyskiej w Warszawie, którą zwężono. Po tych zmianach jest jednak gorzej. W ten sposób wcielono w życie ideę niewpuszczania samochodów do centrum, ale nie zapro...ponowano żadnego innego rozwiązania." - Rozumiem, że według tego pana nowopowstała linia metra biegnąca pod Świętokrzyską nie jest "żadnym innym rozwiązaniem"? Może trzeba wpuścić samochody do tunelu metra, wtedy byłoby to rozwiązanie ;) rozwiń

Luk, 2016-03-17 10:33:07 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE