Urbaniści o planie dla Placu Defilad

Zgodnie z nowym planem, jedynymi przestrzeniami zarezerwowanymi dla warszawiaków staną się Park Świętokrzyski oraz plac Defilad, na którym powstanie Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Urbaniści o planie dla Placu Defilad
- Plan jest dobry przy ogólnych założeniach, jednak nie dopracowano szczegółowych zapisów - mówił Buczek. - Brak szczegółowości spowoduje, że projektowanie będzie się odbywać poza planem, decyzje mogą więc być arbitralne, podejmowane bez konsultacji społecznej. 

Urbanista dodał, że zbyt ogólnikowe potraktowanie zapisów np. Parku Świętokrzyskiego może spowodować, że w przyszłości pojawią się tam reklamy i kioski. Uwolnienie od niechcianych, przypadkowych elementów powinien, według Buczka, zagwarantować plan miejscowy, który właśnie przyjęto.

Podobnie plan ocenił varsavianista Jarosław Zieliński. - Diabeł tkwi w szczegółach. Naciski inwestorów mogą zadecydować w przyszłości o charakterze tego terenu - powiedział.

Eksperci zgodnie przyznali, że sposób uchwalenia nowego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego był niezgodny ze standardami.

- Szybkość, z jaką uchwalono plan, i brak uszczegółowienia zapisów spowoduje rozciągnięcie realizacji zabudowy na kilkanaście lat - stwierdził Buczek. Nie uwzględniono kilkuset uwag zgłaszanych przez inwestorów i urbanistów.

Krytyk architektury Grzegorz Piątek uważa, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji jest organizowanie konkursów - Zwłaszcza projekt placu Defilad oraz parku powinny zostać wyłonione w konkursie - mówił - Ta przestrzeń jest zbyt cenna, aby zostawiać ją inwestorom. 

Piątek dodał, że realizację zabudowy może odwlekać nierozwiązana kwestia roszczeń - Uważam, że błędem zarówno tego planu, jak i podejścia władz miasta niemalże od 20 lat jest niebranie pod uwagę przedwojennej parcelacji - powiedział. Wytyczone granice działek biegną zazwyczaj w poprzek dawnych. Krytyk architektury stwierdził, że "gdyby ten plan był bardziej związany z przedwojenną parcelacją, być może sprawniej szłaby realizacja". 

Uchwalony w 2006 roku plan Michała Borowskiego z PiS zezwalał jedynie na niską zabudowę wokół Pałacu. - Był on nieco konserwatywny. Urbanistycznie nie wnosił żadnych nowych wartości poza odtwarzaniem układu przedwojennego śródmieścia - mówił Zieliński. Według nowego planu, wzdłuż ul. Emilii Plater powstaną trzy wieżowce, dwa przerastające o ponad 70 m Pałac. 

Piątek opowiada się za wysoką zabudową, ponieważ planowane wieżowce będą współpracować z resztą zabudowy - Z punktu widzenia widokowego wieżowce najlepiej wyglądają w skupisku, zwłaszcza gdy są to zwykłe produkty rynku nieruchomości - powiedział krytyk. Według niego, raczej takich należy się spodziewać. 

Zdaniem Piątka, dobre jest to, że na terenie wokół Pałacu przewidziano różnorodność funkcji - znajdzie się tam miejsce zarówno na biura i mieszkania, jak i na kulturę i rozrywkę. Centrum miasta powinno być wielofunkcyjne.

Jak wyjaśnił Piątek, nowy plan dąży do związania przyszłej zabudowy z już istniejącą - W przyszłości przestaniemy myśleć o tym terenie jako o jednej spójnej działce w centrum miasta, dlatego już dziś powinniśmy rozumieć ją jako sumę przestrzeni o wielorakich zastosowaniach - powiedział Piątek. 

Historycznie pierwszym pomysłem na rozwiązanie kwestii otoczenia Pałacu Kultury i Nauki po 1989 roku był projekt architektów Andrzeja Skopińskiego i Bartłomieja Biełyszewa, który zwyciężył w 1992 roku w konkursie ogłoszonym przez Naczelnego Architekta Warszawy. Projekt przewidywał otoczenie Pałacu Kultury tzw. koroną warszawską - wianuszkiem wieżowców, który miały go zasłonić. Kontrowersyjny plan nie został zrealizowany, a "obecnie byłby nie do przyjęcia" - ocenił Zieliński. Dodał, że "dziś wiemy, że walka z architekturą z innej epoki jest pozbawiona sensu".

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE