W Gdańsku trwa spór o kładkę nad Motławą. Zbrodnia czy błogosławieństwo?

Spór o to, jak na starówce ułatwić pieszym przejście przez Motławę, trwa od lat. Czy na wiosnę 2016 r. Gdańsk doczeka się realizacji projektu, który może nie wszystkim się podoba, ale jest najbardziej realny?
W Gdańsku trwa spór o kładkę nad Motławą. Zbrodnia czy błogosławieństwo?
Jak na gdańskiej starówce ułatwić pieszym przejście przez Motławę? Fot. mat. prasowe

Wspaniała wizja, jak z powieści Juliusza Verne’a: podwodny przezroczysty tunel łączący dwa brzegi rzeki. Taki szklany tunel, zanurzony w wodach Motławy, mógłby zdaniem historyka Gdańska Andrzeja Januszajtisa służyć przechodniom poruszającym się między Długim Pobrzeżem i wyspą Ołowianka, na której stoi gmach Polskiej Filharmonii Bałtyckiej.

Kładka albo wagoniki dla turystów

– Wizja piękna, bajkowa – przyznaje Andrzej Duch, dyrektor Wydziału Urbanistyki, Architektury i Ochrony Zabytków Urzędu Miejskiego w Gdańsku. – Niestety niemożliwa do zrealizowania. Po pierwsze to kosztowne, a po drugie Motława jest rzeką zamuloną. Nic by nie było widać, zwłaszcza gdy śruby łodzi i statków są w ruchu, wzbijając muł z dna. Przechodnie w tunelu zobaczyliby głównie ciemne błoto i plastikowe śmieci, jakie niesie woda.  

Czytaj też: Kto zagospodaruje Wyspę Spichrzów w Gdańsku?

Januszajtis ma też inny pomysł. Miałby to być wagonik poruszający się na łuku nad taflą wody.

Zdaniem Andrzeja Ducha, to kolejny piękny obrazek, który ma walor atrakcji turystycznej. Taki wagonik mógłby zabrać jednorazowo 20–30 osób.

– Wątpię jednak, czy byłoby to rozwiązanie palącego problemu: jak połączyć Ołowiankę z miastem, by była łatwiej dostępna dla mieszkańców, turystów, melomanów – podkreśla Duch.

Jego zdaniem, jedynym rozsądnym wyjściem jest kładka zwodzona, podnosząca się z jednej strony, położona między Długim Pobrzeżem a Ołowianką. Taka właśnie kładka nawiązuje do historii, gdyż w tym miejscu był kiedyś nad wodą rodzaj szlabanu. Wyglądało to tak, że statki zatrzymywały się przed przerzuconym nad wodą drągiem, by płacić myto.

Sprzeciw strażników skarbu

Rozpisano i rozstrzygnięto nawet konkurs na taką kładkę. Wygrała koncepcja pracowni architektonicznej Ponting z Mariboru w Słowenii. Projekt zostałaby już zrealizowany w tym roku, gdyby nie sprzeciw dwóch gdańskich organizacji społecznych: Towarzystwa Opieki nad Zabytkami i stowarzyszenia Nasz Gdańsk. Wspólnie zastopowały realizację kładki, odwołując się od decyzji o budowie do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ministerstwo rzeczywiście znalazło w dokumentach błędy formalne, co spowodowało wstrzymanie realizacji projektu.

Dlaczego Nasz Gdańsk doprowadził do wstrzymania budowy?

Andrzej Januszajtis: – Kładka to jest zbrodnia na mieście! Jej pomysłodawcy okazują Gdańskowi pogardę. Kładka psuje widok i przeszkadza ruchowi statków. Ma kosztować 13 mln zł. Za te pieniądze można znaleźć dużo lepsze rozwiązanie, na przykład promy i estetyczne stateczki pływające między brzegami.

Januszajtisowi wtóruje Tomasz Korzeniowski, prezes Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Jego zdaniem kładka to dewastacja tej części miasta, niszczenie wartości historycznej, artystycznej i naukowej miejsca.

– Ten tysiącletni port to skarb – podkreśla Korzeniowski. – Taki skarb trzeba chronić. Badania opinii publicznej prowadzone regularnie przez władze miasta od lat dowodzą, że to właśnie zabytki budują największą atrakcyjność Gdańska. Obniżenie ich walorów estetycznych byłoby działaniem na szkodę dobra publicznego.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Kładka pieszo rowerowa znakomicie ożywi tereny Gdańska leżące za Motławą. Warto uzupełnić projekt ciągiem pieszo rowerowym wzdłuż kanału Raduni do okolic dworca PKP.
Z całym szacunkiem do dorobku p. dr Januszajtisa - jego pomysły dotyczące alternatyw kładki uważam za chybione.
... rozwiń

Aktywna Mobilność, 2015-08-26 22:00:51 odpowiedz

nie pojmuję tych pseudo dbających o walory historyczne naszego Gdańska, a w tym mieście mieszkają nie tylko historycy, mieszkają również ludzie młodzi którzy, chcą,aby ich miasto rozwijało się w sposób nowoczesny, było piękne dzięki powiązaniu historii z nowoczesnością - czy architekci i budownic...zowie Gdańska w okresie międzywojennym mieli takie same problemy - chyba nie- budowali to co było potrzebne np. zespół budynków bankowych(obecnie)obok Bramy Wyżynnej i Katowni-No i co - można było -Panowie historycy już czas zabrać się za pisanie pamiętników, i nie przeszkadzajcie żyć i rozwijać się naszemu kochanemu Gdańskowi rozwiń

Janusz K ., 2015-08-18 13:37:17 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE