W Słupsku nie chcą kolejnych dyskontów

"Biedronki jak stonki" - pod tym hasłem Stowarzyszenie "Aktywne Pomorze" mobilizuje mieszkańców Słupska. Będą protestować przeciwko otwarciu dyskontu w starym browarze.
W Słupsku nie chcą kolejnych dyskontów

Organizatorzy akcji, by zwrócić uwagę na problem, chcą zmienić nazwę miasta na Biedronkowo i wprowadzić biedronkę do herbu Słupska - czytamy w gazeta.pl

Protest nie jest wymierzony w żadną konkretną sieć supermarketów. - Chcemy symbolicznie zaprotestować przeciwko rosnącej liczbie dyskontów w historycznych miejscach miasta. Akurat padło na Biedronkę - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl Piotr Rachwalski, prezes stowarzyszenia "Aktywne Pomorze".

W niedzielę przez miasto przejdzie marsz żałobny, który pożegna stary browar. Członkowie stowarzyszenia planują także złożenie wniosku o zmianę nazwy miasta na Biedronkowo i proponują wzór nowego herbu. Na Facebooku pojawiają się przesmiewcze propoyzje zlokalizowania Biedronki w innych miejscach miasta, np. w budynku ratusza.

Piotr Rachalski wyjaśnia, że od kilku lat w mieście powstają obiekty, które nie mają żadnej wartości architektonicznej. Władze nie potrafią znaleźć sposobu na wykorzystanie cennych obiektów.

W liczącym niespełna 100 tysięcy mieszkańców Słupsku jest 20 dyskontów, a sklep zlokalizowany w starym browarze będzie 21. Zdaniem stowarzyszenia "Aktywne Pomorze" Słupsk zajmuje pierwsze miejsce w Polsce, jeżeli chodzi o liczbę mieszkańców przypadających na dyskont. Dwa lata temu mieszkańcy Torunia bez skutku sprzeciwiali się otwarciu supermarketu przy deptaku na Starówce. Jesienią 2012 r. podobny sprzeciw wywołała informacja, że dyskont ma pojawić się w siedzibie warszawskiego kina Femina - czytamy w gazeta.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE