Warszawa jak Berlin (i inne miasta)

  • Rafał Kerger
  • 01-10-2009
  • drukuj
Buspasy w Warszawie mają uzasadnienie - twierdzi ZTM. Zatem będzie ich więcej. Bo komunikacją miejską podróżuje w stolicy 2 mln osób dziennie.
Warszawa rozbudowuje sieć buspasów. Są już kolejne lokalizacje – na ulicy Belwederskiej pomiędzy ulicami Grottgera i Spacerową; w Alejach Jerozolimskich od ronda de Gaulle’a do placu Zawiszy; na Trasie AK od Żelazowskiej do Wybrzeża Gdyńskiego oraz na Puławskiej od granicy miasta do alei Wilanowskiej. Ponadto po zakończeniu remontu Trasy W-Z na stałe zostaną buspasy na Radzymińskiej (od ulicy Trockiej do Szwedzkiej) i w alei Solidarności między Okopową a placem Bankowym. Po uruchomieniu nowych wydzielonych pasów dla autobusów w zatwierdzonych już lokalizacjach sieć buspasów w Warszawie liczyć będzie ponad 72 kilometry. Tym samym nasza stolica zbliży się do metropolii, np. Berlina czy Madrytu, gdzie komunikacja korzysta z ponad 100 kilometrów ekspresowych korytarzy - poinformował Zarząd Transportu Miejskiego m.st. Warszawy.

- Polityka uprzywilejowania transportu zbiorowego jest realizowana od kilkunastu lat w Europie Zachodniej. Eksperci – ekonomiści, inżynierowie, ekolodzy – doszli do wniosku, że to jedyny sposób aby ograniczyć ilość samochodów indywidualnych wjeżdżających do centrum miast i sprawnie przemieścić miliony pasażerów. Dlatego i w stolicy – nawet w sposób bezwzględny – należy uprzywilejować komunikację publiczną. Przyjęty program to przede wszystkim pojawienie się na głównych ciągach komunikacyjnych buspasów. Popatrzymy na doświadczenie choćby Paryża. Miasto ma kilkanaście linii metra. Wydawałoby się, że buspasy są tam niepotrzebne, a jednak ich długość jest kilka razy większa niż w Warszawie i nikt na buspas nie wjeżdża, mimo iż jest on prawie pusty. W przeciwieństwie do buspasów w Warszawie - mówi Leszek Ruta, Dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego.

ZTM tym samym zabiera głos w dyskusji ze stołecznymi kierowcami, którzy psioczą na buspasy (szczególnie na te ostatnio powstałe, przy ruchliwej Trasie Łazienkowskiej i w Alejach Jerozolimskich), bo tam gdzie powstają momentalnie tworzą się korki. Kierowcy - próbując je ominąć - mogą jechać tylko po buspasie, łamiąc przepisy i narażając się na mandaty od policji, która korytarzy dla autobusów często bacznie pilnuje. Zdaniem szefostwa zrzeszenia transportu w Warszawie wybór bowiem jest prosty: liczy się dobro kilkudziesięciu tysięcy pasażerów, którzy chcą się szybko przemieścić komunikacją, a nie kilku tysięcy kierowców.

- Przed wydzieleniem torowiska na moście Śląsko-Dąbrowskim w ciągu godziny przejeżdżało 800 samochodów, a tramwajami w tym samym czasie kilkanaście tysięcy pasażerów. Wszyscy stali w korku. Teraz czas przejazdu tramwaju z Dworca Wileńskiego do Placu Bankowego wynosi 7 minut. Obecnie mam na biurku petycję podpisaną przez kilka tysięcy mieszkańców Tarchomina, którzy żądają wydłużenia buspasa na most Grota-Roweckiego. Żądają buspasa też po drugiej stronie ulicy Modlińskiej i oczekują wprowadzenia systemu monitoringu. Uruchomienie każdego nowego pasa to korzyść dla pasażerów. Nowe buspasy na Trasie Łazienkowskiej i w Alejach Jerozolimskich pozwolą zaoszczędzić w podróży nawet kwadrans. Korki paraliżujące od wtorku Trasę Łazienkowską wynikają najprawdopodobniej z tego, że wielu kierowców, mimo wcześniejszych informacji, zostało zaskoczonych nową organizacją ruchu. Po kilku dniach sytuacja jednak wróci do normy. Ruch się uporządkuje i upłynni - dodaje Leszek Ruta.

Codziennie - według informacji stołecznego Zarządu Trasportu Miejskiego - podróż komunikacją miejską wybiera aż 70 procent warszawiaków. Autobusy, tramwaje, metro i kolej przewożą dziennie 2 mln osób. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE