Właściciele odzyskają grunty przy ul. Wólczyńskiej w Warszawie

Część wywłaszczonego gruntu przy ul. Wólczyńskiej w Warszawie musi zostać zwrócona spadkobiercom dawnych właścicieli, nie została bowiem zagospodarowana zgodnie z celem wywłaszczenia - orzekł w piątek Naczelny Sąd Administracyjny.
Właściciele odzyskają grunty przy ul. Wólczyńskiej w Warszawie

Sprawa dotyczyła jednej z trzech działek stanowiących kiedyś jedną nieruchomość. W 1972 r. jej właściciele zostali wywłaszczeni, gdyż ich grunt został przeznaczony pod budowę osiedla mieszkaniowego. Na działce, której dotyczył wyrok, miało powstać osiedlowe przedszkole.

W 1990 r. właściciele wystąpili o zwrot działki na podstawie przepisów, które mówią, że jeśli w ciągu dziesięciu lat od wywłaszczenia nie zrealizowano celu, na który nieruchomość wywłaszczono, musi ona zostać zwrócona. Ostatecznie w 2010 r. starosta wydał decyzję o zwrocie działki spadkobiercom zmarłych właścicieli - synowi i córce.

Ci odwołali się od tej decyzji, bo starosta nie wskazał, jaka część działki przypada na każdego z nich, a co za tym idzie - jaką część zwaloryzowanego odszkodowania, które otrzymali ich rodzice, każde z nich musi zwrócić miastu.

Od decyzji odwołała się też prezydent Warszawy, twierdząc, że cel wywłaszczenia został zrealizowany. Jej zdaniem celem tym była budowa osiedla mieszkaniowego, ono zaś powstało na sąsiedniej nieruchomości. Z kolei na działce, o którą toczy się spór, zorganizowano park, który stanowi infrastrukturę osiedla i jest jego uzupełnieniem.

Prezydent przyznała, że pierwotną inwestycję - przedszkole - zastąpiono terenami zielonymi.

Wojewoda mazowiecki zdecydował o zwrocie działki spadkobiercom zgodnie z ich udziałem w spadku, uznając, że cel wywłaszczenia nie został zrealizowany.

Wyjaśnił, że samo zaliczenie inwestycji lub obiektu do infrastruktury osiedla nie ma znaczenia, gdyż zmiana celu wywłaszczenia jest zakazana, zwłaszcza że park pełni zupełnie inne funkcje niż przedszkole. Dodał też, że trudno uznać działkę za część osiedla - jest odgrodzona od budynków mieszkalnych i w ogóle niezagospodarowana, znajduje się na niej bowiem tylko kilka latarni, nie ma ławek i chodnika, a zieleń to głównie trawa samosiejka.

Prezydent złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Podtrzymała swoje argumenty, dodając, że cel wywłaszczenia był ogólnikowy. Nie ma też dokumentów, które potwierdzałyby jednoznacznie, że na działce miało powstać przedszkole.

WSA oddalił skargę, potwierdzając, że cel wywłaszczenia nie został zrealizowany. Podkreślił, że nie wydano żadnej decyzji zezwalającej na jakąkolwiek inwestycję związaną z tym celem, zieleń na działce nie spełnia zaś wymogów zieleni osiedlowej ani parku osiedlowego.

Sąd wyjaśnił, że takie obiekty powinny mieć strukturę uporządkowaną, a nie "przypadkową i samoczynną". Tymczasem na działce nie ma żadnych mostków, placów zabaw, kładek ani wybiegów dla psów, a sama działka jest odgrodzona od osiedla. Jej stan przypomina w dużej mierze ten z dnia wywłaszczenia - podsumował WSA.

Prezydent złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ten jednak oddalił ją w wyroku z 15 marca 2013 r. (sygn. I OSK 2272/12). Jego zdaniem ustalenia sądu I instancji były prawidłowe.

"Nie budzi wątpliwości, że działka nie została zagospodarowana zgodnie z celem, nie została wobec niej wydana żadna decyzja zezwalająca na budowę i nie urządzono tam zieleni osiedlowej ani parku" - podkreślił NSA.

Sąd zauważył, że na działce rosną trawa i stare drzewa, które nie noszą żadnych śladów działań świadczących o zamiarze uporządkowania terenu. Miasto prowadzi tam jedynie bieżącą pielęgnację, i to dopiero od 1995 r., nie ma tam też żadnych urządzeń rekreacyjnych. "Nawet gdyby przyjąć, że teren zielony był jakimś celem osiedla mieszkaniowego, to nie został on tam urządzony w sposób, który wiązałby go z infrastrukturą osiedla" - podkreślił NSA.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.