Wojna z marszałkiem o wiatraki

Firma Investment Protection Agency uważa, że działania marszałka woj. kujawsko-pomorskiego mają znamiona prywatnej wojny z inwestycjami wiatrowymi, prowadzonej za publiczne pieniądze i wbrew prawu.
Wojna z marszałkiem o wiatraki

Według firmy, która m.in. doradza Stowarzyszeniu Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej, marszałek (zabierz głos/oceń marszałka) chce wprowadzić do planu zagospodarowania przestrzennego województwa kujawsko-pomorskiego zapisy odsuwające wiatraki na co najmniej kilometr od domostw i kilkanaście kilometrów od rzek.

Tymczasem zdaniem przedstawicieli tej firmy, takie zapisy nie mają żadnych podstaw prawnych, naukowych i medycznych.

Czytaj też: Kłócą się o energetykę wiatrową

Jednocześnie wypominają marszałkowi, że swego czasu podpisał się na ulotce przeciwników inwestycji wiatrowych nie jako marszałek województwa, ale jako osoba prywatna i mieszkaniec gminy Łubianka. Ulotka była skierowana przeciwko inwestorowi, który chciał zbudować farmę wiatrową w gminie Łubianka, gdzie mieszka marszałek.

Oponenci marszałka nie zgadzają się z prezentowanym przez niego i jego zastępców poglądem o negatywnym wpływie wiatraków na jakość gleby oraz o nadrzędnej wartości walorów krajobrazowych województwa kujawsko – pomorskiego, bo nigdy nie miało ono charakteru regionu atrakcyjnego turystycznie.

– Samorządy doceniają i są dumne z niektórych obszarów województwa, gdzie walory te jednak występują, jednakże wymagania w prowadzeniu inwestycji na takich terenach, wprowadzone na mocy ustawy z dn. 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody są w ocenie wójtów i burmistrzów wystarczającym i skutecznym narzędziem ochrony walorów takich terenów. Brane są pod uwagę zarówno przez inwestorów, jak i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w procesie uzyskiwania wymaganych prawem decyzji środowiskowych i lokalizacyjnych – czytamy w stanowisku przygotowanym przez Investment Protection Agency.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

korporacje traktuje poszczegolnr regiony jak tereny okupowane, miejscowe wladze sa najczesciej marionetkowe jak w republikach bananowych , niepokornych sie likwiduje , a lokalna spolecznosc traktuje sie jak lud podpity ,skonczmy z dyktatem korporacji , nie dla ACTA , nie dla GMO , NIE DLA ZAWLASZCZE...NIA KRAJOBRAZU PRZEZ mega korporacje , walczmy !!! rozwiń

rrr, 2012-05-22 19:28:49 odpowiedz

To są wojny z wiatrakami.Nie każdego stać na takie szaleństwo.Chore układy nie mogą istnieć.

Lobbing, 2012-05-16 22:06:55 odpowiedz

najgorsze byloby miedzy soba toczyc wojny, owszem temat jest meczacy, ale trzeba do tego podejsc ten problem rozwiazac

jóm, 2012-05-16 21:36:11 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE