"Wolę brać odpowiedzialność te drogi i za nie płacić"

Nie wszystkie miasta na prawach powiatu chcą finansowania dróg krajowych ze środków Krajowego Funduszu Drogowego. Część z nich „opiekę” nad drogami krajowymi chce zachować dla siebie.
"Wolę brać odpowiedzialność te drogi i za nie płacić"

Część samorządów nie chce utrzymywać z własnych kieszeni dróg krajowych, które przebiegają przez miasta na prawach powiatu. Obowiązków jest sporo, to m.in. oświetlenie dróg krajowych, utrzymanie ich w czystości, pielęgnacja zieleni, odśnieżanie, problem sprzątania po wypadkach, czy ochrona tras lokalnych przed wzmożonym ruchem z autostrad.

Zadania te kosztują, najczęściej subwencja nie wystarcza i samorządy muszą na nie łożyć z własnej kasy. Średniej wielkości miasto liczące kilkaset tysięcy mieszkańców na utrzymanie dróg krajowych wydaje kilkanaście milionów złotych rocznie.

Związek Miast Polskich (ZMP) chce, by wszystkie drogi krajowe, także te na terenach miast na prawach powiatów, były finansowane ze środków Krajowego Funduszu Drogowego. ZMP argumentuje, że miasta mają obowiązek dbać o drogi krajowe, ale nie korzystają ze środków z opłaty paliwowej czy innych opłat drogowych.

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski przyznaje, że utrzymanie dróg krajowych jest dla miasta bardzo dużym ciężarem, w grę wchodzą kwoty liczone w milionach złotych. W obecnej perspektywie finansowej na budowę 15 km obwodnicy miasta, która jest drogą krajową, Białystok wydał łącznie z dotacją unijną około 450 mln zł. Obowiązek utrzymania tej drogi spadł na miasto.

Prezydent Truskolaski chwali pomysł przejęcia części odpowiedzialności dróg krajowych przez stronę rządową. Jego zdaniem każdy pomysł, który odciąży finansowo samorządy i pozwoli im odetchnąć w kolejnej perspektywie finansowej jest dobry. Przestrzega jednak przed boksowaniem, warto raczej negocjować.

- Z mojego punktu widzenia taki pomysł jest dobry, ale podejrzewam, że strona rządowa nie będzie tym zachwycona - wyjaśnia prezydent Białegostoku.

Tadeusz Truskolaski dodaje, że Białystok z utrzymaniem dróg krajowych jakoś sobie radzi, większy problem mają niewielkie gminy, przez które przebiegają obwodnice, dla nich ogromnym wyzwaniem jest odśnieżanie czy oświetlenie. Jego zdaniem z tym trzeba coś zrobić.

- Warto zastanowić się nad modelem 50/50. Bo 50-proc. dotacja z budżetu państwa na utrzymanie dróg krajowych też byłaby dla nas sporą ulgą - proponuje Tadeusz Truskolaski.

Białystok przygotowuje się do budowy trzech 800-metrowych wjazdów do Białegostoku z drogi krajowej nr 8, ale nie władze miasta nie liczą na ich przejęcie przez Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), bo nie jest to realne.

Problemu utrzymania dróg krajowych w Rzeszowie nie ma prezydent tego miasta Tadeusz Ferenc. W ubiegłym roku Rzeszów wydał na ten cel 10,1 mln zł, około 4 mln zł pochodziły z subwencji. To koszty oświetlenia, utrzymania w czystości, pielęgnacji zieleni i odśnieżania.

Tadeusz Ferenc nie chce oddać obowiązku utrzymywania dróg krajowych w Rzeszowie GDDKiA.

 - Dla mnie niezwykle ważna jest szybkość działania, dlatego nad drogami krajowymi wolę mieć nadzór. W dzisiejszej sytuacji nie muszę nikogo prosić, wydaję polecenie i natychmiast nieprawidłowości są usuwane. W przeciwnym razie musiałbym dzwonić do GDDKiA i prosić - wyjaśnia Tadeusz Ferenc.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE