Zakaczawie poczeka

  • legniczanin.pl (Grzegorz Wala)
  • 28-01-2011
  • drukuj
Wbrew apelom o rewitalizację kolejnych obszarów Zakaczawia, prezydent miasta Tadeusz Krzakowski nie zmienia zdania i chce zaoszczędzone środki przekazać Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej.
Po raz pierwszy o rewitalizacji najbiedniejszej legnickiej dzielnicy zrobiło się głośno, gdy w październiku 2010 roku okazało się, że na inwestycjach związanych z ulicami Pobożnego i Chrobrego, miasto ma oszczędności. W sumie ok. 4,6 mln zł mogło zasilić inne projekty. Gospodarz miasta zaproponował dwa zadania: rewitalizację ul. Libana i modernizację budynku „D” Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. Już wówczas pomysł szefa legnickiego ratusza wywołał sprzeciw większości radnych i mieszkańców okolic Kartuz, którzy wprawdzie nielicznie, ale domagali się przeznaczenia zaoszczędzonych środków na ich dzielnicę.

Jednakże urzędnicy uznali ten pomysł za nierealny, bowiem zmiana Lokalnego Programu Rewitalizacji i poszerzenie obecnego obszaru wymagałoby przejścia czasochłonnej procedury i zagroziło realizacji unijnego projektu. Dlatego więc w styczniu prezydent Krzakowski postanowił kolejny raz zaproponować (nowym już radnym) zmianę programu rewitalizacji z ulicą Libana i budynkiem uczelni jako projektami wiodącymi. Zmieniła się tylko kwota możliwych do wykorzystania środków, bowiem wahania euro w stosunku do złotówki i kolejne oszczędności sprawiły, że suma ta wzrosła do 6,8 mln zł.

Ta sama pozostała jednak reakcja zainteresowanych Zakaczawiem mieszkańców, z dyrektorem legnickiego teatru, Jackiem Głombem, na czele. Ten ostatni zarzucił prezydentowi zapomnienie o najbiedniejszej dzielnicy miasta i brak dbałości o potrzeby jej mieszkańców.

Do tych zarzutów prezydent odniósł się podczas comiesięcznej konferencji prasowej, która tradycyjnie odbywa się kilka dni przed sesją rady miejskiej. Prezydent Krzakowski był oburzony zarzutami pod swoim adresem.

– Zakaczawie przestanie być problemem, kiedy w życiu publicznym przestaną funkcjonować demagodzy i populiści, którzy zbijają kapitał polityczny wmawiając mieszkańcom tej dzielnicy, że są gorsi niż inni. Otóż nie. Zakaczawie jest taką samą dzielnicą miasta jak każda inna. W ostatnich latach wydaliśmy w tym rejonie 40 mln zł, np. na przebudowę ul. Czarneckiego i Kartuskiej, modernizację SP nr 1 wraz z boiskiem i salą, czy plac targowy. To chyba najlepszy dowód, że nie zapomnieliśmy o tej dzielnicy – grzmiał podczas konferencji Tadeusz Krzakowski.

Zapytaliśmy więc gospodarza miasta, czy nie żałuje, że podczas tworzenia Lokalnego Programu Rewitalizacji nie wzięto pod uwagę szerszego, aniżeli ul. Pobożnego i Chrobrego, obszaru. Tak, by można było realizować kolejne działania bez konieczności przygotowania nowych diagnoz społecznych. Odpowiedź była jednoznaczna.

– Nie, nie żałuję. Świadomie, razem z radnymi, wybraliśmy taki obszar. Kiedy pojawią się nowe możliwości pozyskiwania środków na rewitalizację, weźmiemy pod uwagę kolejne tereny Zakaczawia. Ta dzielnica potrzebuje gruntownej przemiany, ale za 4 mln zł nie da się tego zrealizować – dodał prezydent Krzakowski.

Fakt. Ani 4 mln zł, ani jak widać 40 mln zł, nie są w stanie odnowić oblicza Zakaczawia. Jego mieszkańcy nadal będą spacerować po nieodnowionych podwórkach, oglądając sypiące się kamienice… w oczekiwaniu na lepsze czasy. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE