Zakończył się proces ws. przerwanej budowy miejskiego stadionu w Białymstoku

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się w środę proces cywilny dotyczący przerwanej budowy miejskiego stadionu. Pozwy władz Białegostoku i pierwszego wykonawcy tej inwestycji są wzajemne. Sąd chce wyrok w tej sprawie ogłosić 22 grudnia.
Zakończył się proces ws. przerwanej budowy miejskiego stadionu w Białymstoku
Mat. prasowe

Proces w pierwszej instancji trwał blisko trzy lata. Związany jest z tym, że w połowie 2011 roku miasto wypowiedziało umowę pierwszemu wykonawcy stadionu, polsko-francuskiemu konsorcjum spółek Eiffage Budownictwo Mitex i Eiffage Construction.

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku miasto domaga się od niego blisko 137 mln zł. Jest w tej kwocie m.in. różnica między ceną z przetargu, w którym tego wykonawcę wyłoniono a tą, którą miasto musi zapłacić firmie wyłonionej w drugim przetargu, do dokończenia tej inwestycji.

Pozwane konsorcjum chce nie tylko oddalenia powództwa, ale w pozwie wzajemnym domaga się od miasta 15,7 mln zł kar umownych z odsetkami. Uważa bowiem, że odstąpienie przez miasto od umowy - z powodu opóźnienia - było bezskuteczne.

Czytaj też: Nowy stadion w Lublinie czeka na otwarcie (zdjęcia)

Chce również 1,1 mln zł z odsetkami za zabezpieczenie prac już wykonanych, a także 16,4 mln zł z odsetkami, jako różnicę między wartością prac wykonanych a tym, co zapłacił mu inwestor.

Zanim sąd zamknął w środę rozprawę, przesłuchał prezesa spółki Stadion Miejski, powołanej przez miasto do dokończenia inwestycji, a także prezydenta Białegostoku i skarbnik miasta. Pytania dotyczyły okoliczności i powodów odstąpienia od umowy z konsorcjum czy finansowania inwestycji po drugim przetargu, w którym cena była znacznie wyższa, niż w pierwszym.

Czytaj też: Świętochłowice wyremontują stadion w formule PPP?

Zarówno z wypowiedzi prezesa spółki Stadion Miejski Adama Popławskiego, jak i prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego wynikało, iż powodem decyzji o wypowiedzeniu umowy wykonawcy było duże opóźnienie inwestycji oraz - jak to określali - fakt, iż wykonawca nie dawał gwarancji dokończenia budowy.

Inwestycja miała być gotowa w maju 2012 roku, rok wcześniej miała być oddana do użytku połowa stadionu. Gdy umowę miasto wypowiedziało, zaawansowanie prac sięgało 17 proc.

Skarbnik Białegostoku Stanisława Kozłowska mówiła przed sądem m.in., dlaczego powołano spółkę Stadion Miejski. Chodziło o to, że dokończenie budowy zostało sfinansowane z emisji obligacji na ponad 100 mln zł.

Gdyby zrobiło to samo miasto, obciążenie jego budżetu byłoby wyższe, niż dopuszczalne wskaźniki zadłużenia. Przy zastosowanym sposobie finansowania, miasto nadal odpowiada za spłatę zobowiązań (czyli bank-emitent ma roszczenie bezpośrednio do miasta), ale budżet Białegostoku obciążają jedynie raty płatności za wykup obligacji. Ostateczny termin ich wykupu, to 2029 rok.

Reprezentująca w tym procesie Białystok mec. Elżbieta Rablin-Schubert mówiła w końcowym wystąpieniu, że to miasto ponosi "ciężar ekonomiczny budowy stadionu", choć formalnie zajmuje się inwestycją spółka celowa.

"Miasto w sposób uzasadniony odstąpiło od budowy, gdyż nie istniało jakiekolwiek prawdopodobieństwo dokończenia stadionu przez Eiffage, opóźnienie w pracach było tak duże, że nie było szans, by ukończyć przedsięwzięcie w terminie. (...) Przyczyny powstałych opóźnień, tkwiły tylko i wyłącznie po stronie pozwanych" - mówiła mec. Rablin-Schubert.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE