Zamieszanie z nazwami zjazdów z autostrad

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 29-03-2010
  • drukuj
Zapewne nieprędko doczekamy się gęstej sieci autostrad i dróg szybkiego ruchu, ale jest szansa, że jak już się na nie dostaniemy, to będziemy wiedzieli, którędy z nich zjechać.
Zamieszanie z nazwami zjazdów z autostrad

Zjazdy z autostrad mają być czytelniejsze. Znikną nazwy, które nikomu nic nie mówią, a pojawią się nazwy największych miast w okolicach jak Tczew czy Rybnik. Tylko nie wiadomo kiedy – informuje „Rzeczpospolita”.

Na fatalne oznaczenia węzłów zwrócił niedawno uwagę poseł Marek Krząkała z Rybnika. I wśród śląskich samorządowców wybuchł spór o istniejące oznaczenia, a także o nowe. Zwłaszcza na A1 od Sośnicy do granicy w Gorzyczkach.

Chodzi o węzły w Bełku, Żorach, Świerklanach i Mszanie. Miejscowe gminy chciały uwzględnienia ich nazw (swego rodzaju reklamy). Inni uważają, że nazwy należy brać od dużego miasta, do którego prowadzi zjazd, np. Rybnik czy Wodzisław Śląski.

Minister infrastruktury odpowiedział na interpelację posła, że za oznakowanie dróg odpowiadają ich zarządcy, a w wypadku autostrad – Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad. Z inicjatywy ministra dyrektor zmienił zarządzenie o oznakowaniu podległych mu dróg. Węzły mają być oznaczane nazwami pobliskich miast o istotnym znaczeniu, zwłaszcza tych, które liczą ponad 100 tys. mieszkańców.

Na A1, zamiast węzła Stanisławie, ma być Tczew, zamiast Rusocina – Pruszcz Gdański, zamiast Kopytkowa – Gniew. Plan rewolucji na pomorskich zjazdach leży w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, gdzie od kilku miesięcy czeka na jej decyzję – podaje „Rzeczpospolita”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE