23 kwietnia referendum ws. odwołania wójta Gietrzwałdu

Mieszkańcy Gietrzwałdu decydowali w referendum, czy wójt Marcin Sieczkowski straci mandat przed upływem kadencji.
23 kwietnia referendum ws. odwołania wójta Gietrzwałdu
Marcin Sieczkowski (fot.facebook)

• W Gietrzwałdzie (woj. warmińsko-mazurskie) odbyło się w niedzielę referendum w sprawie odwołania przed upływem kadencji wójta Marcina Sieczkowskiego.

• Będzie ważne, jeśli w głosowaniu weźmie udział 1230 uprawnionych mieszkańców gminy.

• Inicjatorzy referendum jako powód tej inicjatywy podali przede wszystkim przedstawienie Sieczkowskiemu 196 zarzutów prokuratorskich.

• Wójt uważa, że ta inicjatywa działa na niekorzyść gminy i przyniesie jej jedynie szkody wizerunkowe. Apelował do mieszkańców o niebranie udziału w referendum.

Niedzielne głosowanie odbyło się w sześciu obwodowych komisjach - w Gronitach, Sząbruku, Unieszewie, Gietrzwałdzie, Biesalu i Grazymach. Uczestnicy głosowania mieli odpowiedzieć na pytanie: "Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Marcina Sieczkowskiego Wójta Gminy Gietrzwałd przed upływem kadencji?".

Referendum będzie ważne, jeśli wzięło w nim udział nie mniej niż 3/5 liczby osób uczestniczących w wyborach bezpośrednich wójta w 2014 r. Uczestniczyło w nich wówczas (II tura) 2049 osób. Do uznania ważności referendum potrzebny jest więc udział 1230 osób, a wójt straciłby stanowisko, gdyby ponad połowa z nich zagłosowała za jego odwołaniem.

Do przeprowadzenia referendum doprowadziła grupa mieszkańców gminy, która złożyła u komisarza wyborczego w Olsztynie wniosek w tej sprawie, poparty ponad tysiącem podpisów. Po zweryfikowaniu blisko 600 podpisów okazało się, że liczba jest wystarczająca (wymagane było zebranie podpisów 10 proc. uprawnionych do głosowania w gminie, czyli 498 osób).

Inicjatorzy referendum jako powód tej inicjatywy podali przede wszystkim przedstawienie Sieczkowskiemu 196 zarzutów prokuratorskich, związanych z jego działalnością jako pracownika urzędu gminy, jeszcze przed objęciem funkcji wójta. Zarzucają mu również m.in. niedotrzymanie obietnic wyborczych, "nieudolne i prowadzone wbrew woli mieszkańców" zarządzanie gminą, w tym autokratyczny styl rządzenia.

Jak informowała Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, obecny wójt Gietrzwałdu będzie odpowiadał przed sądem ws. podejrzenia podrabiania dokumentów urzędowych dotyczących warunków zabudowy i lokalizacji inwestycji celu publicznego. Zarzucono mu, że dopuścił się tych czynów w latach 2011-2014, gdy był zatrudniony w urzędzie na stanowisku inspektora. Jeden ze 196 zarzutów dotyczy przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej. Według śledczych, urzędnik podrobił projekt decyzji o warunkach zabudowy na jednej z działek, a następnie ją kupił.

Sieczkowski zapewnia, że ws. prokuratorskich zarzutów czuje się niewinny. Jak mówił "obroni swoją niewinność" w sądzie. W jego ocenie, również pozostałe zarzuty wysuwane przez inicjatorów referendum są oparte na nieprawdziwych informacjach lub "manipulują faktami".

Wójt uważa, że ta inicjatywa działa na niekorzyść gminy i przyniesie jej jedynie szkody wizerunkowe, bo w tym roku Gietrzwałd jest gospodarzem kilkudziesięciu wydarzeń kulturalnych i religijnych, związanych z obchodami 140. rocznicy tamtejszych objawień maryjnych. Przypomnijmy, że apelował do mieszkańców o zostanie w domach.

- Apeluję do Państwa o niebranie udziału w tej awanturze referendalnej, która przyniesie gminie wyłącznie szkody wizerunkowe zwłaszcza w roku 2017, kiedy to Gietrzwałd będzie gospodarzem ponad 20 regionalnych i ogólnopolskich wydarzeń kulturalnych, religijnych i artystycznych – pisał do mieszkańców na Facebooku i stronie internetowej gminy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Przykro mi, że społeczństwo POLSKIE w dalszym ciągu jest PIENIACZE I NIESPóJNE Jest to niezdrowe i w żadnym wypadku nie stanowi przykładu dla młodych i "ginie" w opinii świata. normalnie myślacy

normalnie myślacy, 2017-04-24 07:21:42 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE