Awantura o vlogerów we Wrocławiu

„W ostatnim czasie wrocławski magistrat postanowił wspomóc w promocji parę vlogerów z tego miasta” – napisaliśmy w jednym z naszych artykułów. Po jego publikacji w odpowiedzi od vlogerów - kanału "Łowcy przygód" - usłyszeliśmy, że żadnej współpracy nie ma. Treść sprostowania, które napisał redaktor naczelny "Łowców przygód" Marcin M. Drews, prezentujemy poniżej:
Awantura o vlogerów we Wrocławiu
Vlogerzy promujący Dolny Śląsk zaprzeczają jakiejkolwiek współpracy z magistratem. (fot. pixabay)

W artykule red. Michała Nowaka "Blogerzy do promocji miast i regionów. Czy to się opłaca?" opublikowanym na łamach Portalu Samorządowego (www.portalsamorzadowy.pl) 14 lipca 2017 r. podano Czytelnikom wymagające sprostowania informacje nieprawdziwe i nieścisłe.

Nieprawdą jest, w odniesieniu do vloga Łowcy Przygód, jakoby "W ostatnim czasie wrocławski magistrat postanowił wspomóc w promocji parę vlogerów z tego miasta". Wrocławski magistrat w żaden sposób nie wspomagał Łowców Przygód i sytuacja ta nie uległa zmianie. Mało tego, na liście prezentowanych przez portal miejski wrocławskich vlogerów nigdy nie umieszczono Łowców Przygód, a nasza skarga na ten fakt do dziś pozostała bez odpowiedzi. Faktem jest, iż przesłaliśmy do redakcji wroclaw.pl oficjalny komunikat prasowy, który został opublikowany na jednej z podstron. Jego publikacja nie spełnia jednak znamion urzędowej pomocy w promocji naszego cyklu. Analogicznie Polska Agencja Prasowa nie ma prawa stwierdzać, iż oficjalnie wspiera promocję danych podmiotów tylko dlatego, że publikuje ich komunikaty prasowe.

Informacją nieścisłą jest, iż Łowcy Przygód "poprosili magistrat o udostępnienie tejże informacji, aby dotrzeć z przekazem do jak największej grupy osób." Kontaktowaliśmy się nie z magistratem i urzędnikami, lecz z redakcją portalu wroclaw.pl i zastępcą redaktora naczelnego. Portal ten od dawna nie jest częścią magistratu, lecz podlega Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej SA. To spółka miejska, owszem, ale nie część magistratu sensu stricto. Nie prosiliśmy też urzędników o udostępnienie informacji, by dotrzeć do do jak największej liczby osób. Z zastępcą redaktora naczelnego korespondowaliśmy w sprawie blokady informacyjnej, jaką portal miejski stosował wobec nas (casus: rzeczona lista vlogerów). Zastępca redaktora naczelnego zaprzeczał naszym twierdzeniom, więc przesłaliśmy mu komunikat (tak jemu, jak i przeszło 50 innym portalom i tytułom prasowym), sugerując, iż jego publikacja zakończy temat blokady. Nasz mail brzmiał następująco: "faktycznie przyszedł taki czas, że mam komunikat prasowy (...), więc pozwolę sobie przesłać Panu, bowiem poprzednie, kierowane na adres redakcyjny, zawsze trafiały do kosza. Tym samym zakończymy dyskusję o domniemanej blokadzie informacyjnej." Sytuacja ta daleka jest od nakreślonej w artykule wizji Łowców proszących wrocławskich urzędników o pomoc.

Informacją nieścisłą jest stwierdzenie, iż "Urzędnicy postanowili spełnić ich prośbę. - Uznaliśmy, że to fajna inicjatywa i sposób na pokazanie mieszkańcom, że region można promować na różne sposoby – mówi Małgorzata Krzeszowska z biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia." Nie było żadnej prośby, a sugestia, iż standardowa publikacja zwykłego komunikatu prasowego dotyczącego inicjatywy niekomercyjnej i społecznej wynika ze specjalnej i jakże przyjaznej decyzji urzędników, mitologizuje sytuację faktyczną i wskazuje, że gdyby nie decyzja urzędników w magistracie, portal należący do spółki ARAW SA nie opublikowałby na łamach portalu miejskiego komunikatu dotyczącego spraw z miastem związanych, co dodatkowo sugerować może urzędniczą cenzurę.

Wrocławski magistrat nigdy w najmniejszym stopniu nie wspierał działań Łowców Przygód, w przeciwieństwie do innych gmin, takich chociażby jak Grodków czy Walim. W mieście i województwie, na rzecz których działamy pro publico bono, nigdy nie otrzymaliśmy od stosownych urzędów najmniejszego nawet wsparcia.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.