PARTNER PORTALU
  • BGK

Grzegorz Sapiński, prezydent Kalisza: Porozumienie przygotuje projekty rozwiązań dla samorządów

  • Piotr Toborek    22 listopada 2017 - 06:00
Grzegorz Sapiński, prezydent Kalisza: Porozumienie przygotuje projekty rozwiązań dla samorządów
Grzegorz Sapiński, prezydent Kalisza, został przewodniczącym rady samorządowej w Porozumieniu Jarosława Gowina (fot.kalisz.pl)

Dzisiaj często dostajemy zadania zlecone albo proponuje się nam działania, które nie są zabezpieczone w budżecie. Będziemy chcieli doprowadzić do tego, żeby wszystkie zadania były tak zorganizowane jak chociażby 500 plus - mówi nam prezydent Kalisza, pytany o swoją działalność w radzie samorządowej partii Porozumienie.




Jak zapowiedział Jarosław Gowin, ma Pan stanąć na czele Rady Samorządowej w jego partii Porozumienie. Co już wiadomo na temat, jak ta Rada ma wyglądać i jakie będą cele jej działania?

Grzegorz Sapiński prezydent Kalisza: - W tej chwili zbieramy chętnych do działania. Radę będę budował razem z panem Jackiem Szczotem (członek zarządu Partii Porozumienie, były radny Lublina, poseł na Sejm III kadencji, w 2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego – red.).

Generalnie rada będzie się zajmowała przygotowaniem projektów rozwiązań prawnych dotyczących samorządów. Będziemy też proponowali, żeby projekty rządowe były zawsze przedyskutowane przez stronę samorządową. Żeby nie było rozbieżności między tym, co proponuje władza rządowa, a realiami życia w samorządach.

Czyli?

– Dzisiaj często dostajemy zadania zlecone albo proponuje się nam działania, które nie są zabezpieczone w budżecie. Będziemy chcieli doprowadzić do tego, żeby wszystkie zadania były tak zorganizowane jak chociażby 500 plus – gdzie mamy zadanie i finansowanie do niego. Oczywiście, będziemy też zabierać głos także w innych ważnych dla samorządów sprawach, jak np. pojawiający się ostatnio pomysł zmiany w ordynacji dotyczącej wyborów lokalnych.

Na konwencji pojawili się przedstawicieli głównie mniejszych samorządów, trudniej przebić się w dużych miastach?

- Zadanie samorządów są tożsame, różnią się skalą, w zależności od wielkości JST. Na konwencji mieliśmy okazję gościć dwóch prezydentów miast wojewódzkich, rzeczywiście więcej było przedstawicieli mniejszych jednostek, ale spójrzmy, gdzie mieszka większość Polaków?

Wcale nie w dużych miastach, a zwykle jest tak, że zainteresowanie mediów budzi to, co się dzieje w dziesięciu największych miastach w Polsce, a to jest przecież tylko niewielka część naszego kraju.

Polska musi się rozwijać w sposób zrównoważony, a jeszcze do niedawna tak nie było. Teraz rząd zrobił pierwsze kroki, mamy plan wicepremiera Morawieckiego i to cieszy, ale zrealizowanie tych założeń oczywiście wymaga czasu i wymaga realnego spojrzenia.

Co pan ma na myśli?

- Doskonałym przykładem jest tu Kalisz. Z jednej strony musimy się dobijać o inwestycje komunikacyjne, bo straciliśmy status województwa ileś lat temu, z drugiej strony będziemy płacić 2,3 mln zł „janosikowego”.

To jest rozbieżność – bo jesteśmy biegunem wzrostu, wpływamy na cały region dookoła, czyli wypełniamy tę niszę między trzema dużymi miastami wojewódzkimi, ale jak przychodzi do zbierania owoców, to trafiają one do miast wojewódzkich, a Kalisz jest pomijany.

To oczywiście się musi zmienić. I myślę tu oczywiście, nie tylko o swoim mieście, ale o wszystkich będących w podobnej sytuacji.

Czyli nie da się zarządzać miastem bez wsparcia politycznego, poparcia z góry?

- Oczywiście, że się da zarządzać miastem bez wsparcia z góry. Widać po naszym przykładzie – mamy takie dochody, że musimy płacić „Janosikowe”, rozwijają się firmy z branży spożywczej, meblarskiej, lotniczej, w Kaliszu mieszkają trzy osoby z listy stu najbogatszych Polaków, nie ma bezrobocia, fachowcy dostają pracę od ręki, chętni mogą kupić lub wynająć mieszkania w cenach niższych niż w większości miast. 

Więc po co panu ta partia?

–  Trzeba bowiem postawić pytanie – czy mamy się zamknąć na to, co się dzieje w kraju i nie mieć na to wpływu, czy brać udział w wydarzeniach? Wybieram to drugie.

Chodzi mi o to, żeby ktoś, kto widzi z Warszawy ciągle tylko kilka tych samych, dużych miast, nie zapominał, że to nie jest cała Polska, że istnieją też inne miasta i gminy. Po to jestem w tej radzie, żeby o tym przypominać, żebyśmy jako Polska nie tracili. Jeśli się bowiem okaże, że takich centrów wzrostu jak Kalisz jest dużo i są niedowartościowane, a cały czas się inwestuje i daje premie tym, którym się niewiele udaje lub tym, co dostawali zawsze - bo taka jest tradycja, to nie będzie dobrze.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.