PARTNER PORTALU
  • BGK

Kujawsko-Pomorskie: potomkowie amerykańskich jeńców popierają pomysł izby pamięci

  • PAP/MN    6 września 2016 - 20:44
Kujawsko-Pomorskie: potomkowie amerykańskich jeńców popierają pomysł izby pamięci

Rynek w Szubinie (fot. wikipedia.org)

• Grupa Amerykanów odwiedziła we wtorek, 6 września, Szubin (Kujawsko-Pomorskie).
• Tutaj ich rodzice i dziadkowie w czasie drugiej wojny światowej byli więzieni w niemieckim Oflagu 64.
• Poparli oni inicjatywę lokalnych władz utworzenia w poobozowym baraku izby pamięci.




Inicjatywa dotyczy powstania izby pamięci obozów z okresu drugiej wojny światowej, bowiem w Szubinie hitlerowcy początkowo przetrzymywali polską ludność cywilną, później żołnierzy wojny obronnej 1939 r., a z czasem Francuzów i Brytyjczyków oraz do 1943 r. do 1945 r. - oficerów amerykańskich.

Pierwsi amerykańscy oficerowie do oflagu 64 dotarli w czerwcu 1943 r. Niemcy ewakuowali obóz 21 stycznia 1945 r., większość jeńców dotarła do Hammelburga, a część uciekła z trasy marszu lub transportu. W obozie przebywali m.in. ppłk John H. van Vliet jr. i kpt. Donald B. Stewart, którzy w maju 1943 r. przymuszeni przez Niemców byli świadkami ekshumacji zamordowanych Polaków. Później latem 1943 r. i wiosną 1944 r. w zaszyfrowanych listach informowali rząd USA, że zbrodni w Katyniu dokonali Sowieci.

Amerykańscy goście spotkali się w władzami miasta w ratuszu. Burmistrz Szubina Artur Michalak poinformował gości, że starosta nakielski zgodził się na potrzeby izby przekazać miastu barak Oflagu 64, który wcześniej na rzecz skarbu państwa oddał miejscowy Zakład Poprawczy. To na terenie poprawczaka, który został założony w 1888 r. i funkcjonuje do dziś, w okresie wojny hitlerowcy urządzili obóz jeniecki.

Czytaj też: Jak się promują i ile za to płacą miasta i województwa?

Gdy załatwione zostaną wszystkie formalności, na potrzeby izby pamięci będzie trzy czwarte baraku, bowiem pozostała część wcześniej została zaadaptowana na mieszkania. Izba ma działać pod auspicjami Muzeum Ziemi Szubińskiej.

Przedstawiciele władz miasta w czasie spotkania mówili m.in. o potrzebie powołania komitetu honorowego powstania izby pamięci, który wsparłby starania o pozyskanie funduszy na gruntowny remont baraku i wyposażenie muzealne. Potomkowie oficerów więzionych w Oflagu 64 zadeklarowali propagowanie idei utworzenia izby w Stanach Zjednoczonych, a także przekazanie pamiątek, książek i nagrań.

"Jesteśmy członkami stowarzyszenia Oflag 64, do którego należą żyjący jeńcy, ich rodziny i przyjaciele. Oflag 64 ma dla mnie szczególne znaczenie. Mój ojciec walczył w Północnej Afryce i we Włoszech, a został ujęty w bitwie pod Anzio w lutym 1944 r. i później trafił do Szubina. Po wojnie został w służbie czynnej, walczył na wojnie w Korei i został emerytowany w stopniu majora" - powiedział Tom Cobb.

Syn jeńca George'a Cobba przyznał, że właściwie nie udało mu się dobrze poznać ojca, bo zmarł gdy on miał 16 lat.

"Bardzo rzadko mówił o swoich doświadczeniach wojennych. Mogę uczciwie powiedzieć, że jedną z rzeczy, które mi mówił to, jak bardzo doceniał pomoc Polaków, gdy zbiegł z marszu, który wyruszył z Szubina w styczniu 1945 r. Polacy go ukryli i nakarmili. My wszyscy mamy swoją osobistą historię związaną z Oflagiem 64, ale to jest tylko niewielki powód, dla którego uważamy, że powinna powstać izba pamięci" - mówił.

Czytaj też: Która opolska wieś jest najpiękniejsza?

Cobb dodał, że "Oflag 64 był czymś więcej niż obozem amerykańskich więźniów, tam byli przetrzymywani też więźniowie francuscy i brytyjscy, a wcześniej polscy chrześcijanie i żydzi, mieszkańcy tych rejonów. Obóz był miejscem przechowywania tajemnicy o zbrodni katyńskiej. Stamtąd były wysyłane listy szyfrowane, które przekazywały wiedzę o prawdzie katyńskiej, aby zbrodnia mogła zostać zapomniana".







KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.