Promocja miast przez sport. Ile wydają gminy?

  • Piotr Toborek
  • 18-10-2017
  • drukuj
Kibice biją piłkarzy, organizują ustawki, czyli walki band kibicowskich, wokół stadionów odbywa się handel narkotykami, do tego wszechobecny jest chamski i wulgarny język - to obraz polskiego futbolu. Futbolu, na który samorządy przekazują spore sumy, głównie płacąc za tzw. promocję miasta. Czy w takim razie gra warta jest świeczki?
Promocja miast przez sport. Ile wydają gminy?
(fot. pixabay.com)

• Finansowanie zawodowych klubów przez samorządy od zawsze budziło sporo kontrowersji i dyskusji.

• Wątpliwości nieco ucichły, gdy otworzyła się ścieżka płacenia klubom za tzw. promocję poprzez sport.

• Miasta ogłaszają przetargi, które de facto są fikcją, bo specyfikacja pisana jest przecież pod konkretne kluby (skoro określa się poziom rozgrywek, w jakich musi występować klub, a warunkiem jest nazwa miasta i logo na koszulkach, to grono odbiorców jest zawężone do tych wybrańców) i płacą za promowanie.

Pod koniec sierpnia taki przetarg rozstrzygnięto przykładowo w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Najwięcej pieniędzy w tym roku otrzyma tamtejsza drużyna siatkarek KSZO – 250 tys. zł.

Siatkarki z Ostrowca występują w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.

Dla piłkarzy ręcznych KSZO, którzy grają w I lidze (drugi stopień rozgrywek), miasto przeznaczyło 150 tys zł. Z kolei KSZO Ostrowiec, którego drużyna występuje w III lidze piłki nożnej, otrzyma 123 tys. zł.

Czego miasto żąda w zamian?

Za obiecane pieniądze kluby zobowiązały się m.in. do promowania miasta i jego herbu podczas meczów oraz na strojach zawodników, do udziału w imprezach organizowanych pod patronatem prezydenta miasta dla jego mieszkańców, a także do zorganizowania konferencji prasowej promującej Ostrowiec jako miasto sportu.

Gdynia w drugim półroczu 2017 roku zapłaci za promocję piłkarskiej Arce (ekstraklasa) 3 mln 350 tys. zł. Piłkarze Arki reklamują Gdynię m.in. na koszulkach.

To już trzecie półrocze z rzędu, w którym samorząd przeleje na konto Arki ponad trzy miliony złotych.

To dużo, ale jesienią piłkarze Arki grali w Superpucharze Polski (który zdobyli), ekstraklasie, kwalifikacjach Ligi Europy oraz rozpoczęli rywalizację w obronie Pucharu Polski.

- Nie oszukujmy się, tu w znacznej większości samorządów, nie chodzi o promocję, tylko o finansowanie klubów – mówi jednak wprost Robert Stępowski, ekspert marketingu terytorialnego, założyciel platformy MarketingMiejsca.com.pl.

- Skąd taka ocena? Bo choć zajmuję się tą tematyką od lat, to tylko nieliczne miasta i kluby przeprowadzają rzetelne badania, które pokazywałyby wymierny wpływ takiej promocji na wizerunek miasta. 

Zazwyczaj samorządom i klubom wystarcza tzw. ekwiwalent reklamowy. Ten jednak jest liczony dość dowolnie, każda firma robi to po swojemu i absolutnie nie można powiedzieć, że miasto „zarobiło” tyle, ile wynosi ekwiwalent reklamowy.

Poza tym ekwiwalent reklamowy (czyli wycena pojawiających się w mediach informacji, w których zawarta jest nazwa miasta) ma tę wadę, że nie jest skierowany do określonego odbiorcy, co znacznie ogranicza jego skuteczność.  

- Sama promocja miasta przez drużyny i kluby sportowe oczywiście może być doskonałym narzędziem promocji, pod warunkiem, że najpierw określimy konkretny cel jaki chcemy osiągnąć, a później zbadamy, czy choć zbliżyliśmy się do niego. Chyba, że miastu nie zależy na tym czy jego postrzeganie w grupie docelowej się zmienia, a jedynie na rozgłosie i liczbie wzmianek w mediach - dodaje ekspert.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Wszyscy wiemy, że podstawowym zadaniem dziennikarza jest wymyślenie chwytliwego tytułu , ale proszę żeby dziennikarze Portalu S. nie startowali w tych zawodach

dzr, 2017-10-18 09:54:00 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE