Rząd za powrotem do mediacji Opola z gminą Dobrzeń Wielki

Rząd ma nadal nadzieję na kontynuację mediacji pomiędzy miastem Opole, a gminą Dobrzeń Wielki i jej protestującymi mieszkańcami - powiedział w czwartek (23.03) wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński.
Rząd za powrotem do mediacji Opola z gminą Dobrzeń Wielki
wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński. (fot. mat. MSWiA)

• Wiceszef MSWiA odpowiadał w trakcie obrad Sejmu na pytanie opolskiego posła Ryszarda Wilczyńskiego (PO), który chciał poznać stanowisko rządu na temat zerwanych przez miasto Opole mediacji prowadzonych z gminą Dobrzeń Wielki i jej protestującymi mieszkańcami.

• Wiceminister Zieliński poinformował, że decyzja o odstąpieniu od mediacji nie była uzgadniana z wojewodą opolskim, jako przedstawicielem rządu. 

• Przedstawiciele resortu wykluczył jednak możliwość powrotu do sytuacji sprzed 1 stycznia 2017 roku, czyli oddania gminie Dobrzeń Wielki włączonych do Opola terenów. 

Wilczyński przypomniał, że w negocjacjach uczestniczył przedstawiciel strony rządowej, a w najbliższy piątek (24.03) prowadząca rozmowy mediator miała spotkać się z ministrem spraw wewnętrznych i administracji, by przedstawić wyniki pierwszych porozumień.

Spotkanie zostało jednak odwołane, ponieważ we wtorek (21.03) prezydent Opola oficjalnie wycofał się z rozmów. Powodem był niedzielny "marsz samorządności", który przeszedł ulicami Opola. Uczestnicy demonstracji nieśli hasła domagające się przywrócenia gminom sołectw, które w styczniu zostały włączone do Opola. Wśród manifestujących byli także członkowie zespołu mediacyjnego ze strony gminy Dobrzeń Wielki, co - zdaniem prezydenta miasta - stawia pod znakiem zapytania dalszy sens prowadzenia mediacji.

Zieliński poinformował, że decyzja o odstąpieniu od mediacji nie była uzgadniana z wojewodą opolskim, jako przedstawicielem rządu. Zaznaczył, że prezydent Opola, tak jak każdy inny przedstawiciel samorządu, samodzielnie wykonuje powierzone zadania o charakterze publicznym. Zdaniem wiceszefa MSWiA, rząd był jedynie obserwatorem mediacji prowadzonych między dwoma samorządami, a nie ich stroną.

Czytaj : Opole i Rzeszów chcą być większe. Nawet drogą aneksji

Reprezentant rządu nie zgodził się z tezą, jakoby z powodu odłączenia części terenu gminie Dobrzeń Wielki groziła zapaść finansowa.

- Ta gmina ma dochody na jednego mieszkańca na poziomie przekraczającym średnią krajową. W związku z tym nie ma zagrożenia jakimś wielkim problemem ekonomicznym. Są problemy do rozwiązania i z oświadczenia prezydenta wynika, że ten organ nie uchyla się od wsparcia, ale wymaga to porozumienia - powiedział wiceminister.

Czytaj : W większym Opolu chodzi o 200 mln podatków z elektrowni?

Odniósł się do tego, czy możliwy jest powrót odłączonych sołectw do Dobrzenia Wielkiego.

- Decyzja o zmianie granic została podjęta. Chodzi o to, żeby tego nie kwestionowano, bo jeżeli ciągle będzie walka o to, żeby wróciło status quo ante, to oczywiście trudno wtedy negocjować, czy prowadzić mediacje. (...) Ten fakt się stał. I ten fakt nie może być podważany, bo nie ma też powodów ani argumentów, by go podważać, wbrew temu, co może jeszcze niektórzy mogą artykułować czy może myśleć. W tej sytuacji prawno-terytorialnej, jaka jest teraz, trzeba szukać dobrych rozwiązań. I jeszcze raz apeluję do obu jednostek, by tego szukały. A rząd będzie się temu życzliwie przyglądał i wspierał - zapewnił Zieliński.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do pomysłu powiększenia Opola, czyli rozbicia regionu, przyznał się przedstawiciel rządu. W mediacjach tenże sam rząd przyjął pozycję "dobrotliwego" arbitra, który nakazuje sprawcy i ofierze wspólnie posprzątać potłuczony region. Jednakże sprawca ma obiecaną wielką nagrodę za uchylenie się... od posprzątania, na jego korzyść działa też przeszkodzenie ofierze w sprzątaniu. Jego zachowanie jest zatem przewidywalne, tym bardziej że do najetyczniejszych osób on nie należy, co udowodnił wiele razy, m.in. naginając przepisy i wyniki konsultacji w kwestii choćby trasy średnicowej przez Zielone Płuca Opola (ostatnia odsłona to wyręczenie się spółką PLK do "oczyszczenia" z "niebepiecznych" drzew części terenu pod tę "inwestycję" i ukrywanie przed obywatelami dokumentów aż do momentu skończenia wycinki). Mało tego - mimo że w samym starym Opolu wciąż nie wygasa opór świadomych mieszkańców przeciwko nieuczciwemu powiększeniu miasta i mimo że w samej głodówce brało udział dwóch Opolan, nikt z mieszkańców Opola nie został zaproszony na mediacje. Uznano, że wystarczającą reprezentacją mieszkańców samego miasta będzie żądny podbojów Chmielowiczanin. Samych Dobrzenian nie respektowano, narzucono ciszę mediacyjną (nie uściśliwszy nawet jej zasad, a jednak ją egzekwując!), tak żeby mieszkańcy gminy i odciętych sołectw nie mieli pojęcia, jak marna była ich stawka w mediacjach. Bywało pod koniec, że władze Opola spotykały się tylko z jedną osobą ze składu zespołu mediacyjnego ze strony gminy. Ze strony rzecznik Rausza padały karygodne i prowokacyjne stwierdzenia. Na każdym kroku wychodzi fałsz, wobec którego rząd może i powinien natychmiast reagować, ale nie reaguje. Niech się samorządowcy sami tłuką. Ale uważni ludzie (także w Opolu) rozumieją, że skala pogardy dla naszych praw niestety, sięga o wiele dalej, niż na początku śmieliśmy pomyśleć. To jednak już teraz ma swoje konsekwencje: W zaistniałej sytuacji, niestety, wychylają się co rusz nowi podejrzani pretendenci do miejsc, z których w następnych wyborach samorządowych i parlamentarnych obecni skompromitowani wylecą z hukiem (o ile będą jeszcze w ogóle jakiekolwiek wybory w mojej umęczonej Ojczyźnie). Umizgi tych pretendentów są takimi samymi grubymi nićmi szyte, jak zachowanie obecnych władz. Tylko że niektórzy głosujący zrozumieją to po fakcie. rozwiń

Elżbieta Flisak, 2017-03-23 20:01:22 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE