PARTNER PORTALU
  • BGK

Sopot: Miasto kontra klub striptizerski. Sprawa trafiła do sądu

  • aw/PAP    3 listopada 2016 - 14:45
Sopot: Miasto kontra klub striptizerski. Sprawa trafiła do sądu
Działalność lokalu stała "w jawnej sprzeczności z polityką promocyjną miasta" (fot.pixabay)

•Władze Sopotu pozwały do sądu spółkę, która prowadzi w centrum miasta klub striptizerski.
• Samorząd twierdzi, że działalność lokalu negatywnie wpłynęła na wizerunek kurortu.
• Pozwana firma odrzuca te argumenty.




Rozprawa w tej sprawie odbyła się w czwartek (3 listopada) przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Po raz pierwszy spór między samorządem sopockim a Agencją Reklamowo-Marketingową "Event" (prowadzącą dawniej klub striptizerski "Cocomo") sąd rozstrzygał w marcu 2015 r. Na zaocznym posiedzeniu, bez przesłuchiwania stron, ocenił, że roszczenia miasta są bezpodstawne. W kwietniu 2016 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku po zażaleniu powoda uznał, że sąd niższej instancji musi się ponownie zająć sprawą.

Jak wyjaśnił w czwartek pełnomocnik miasta Sopot, Roman Nowosielski, z treści poprzedniego pozwu samorząd wycofał wezwanie właścicieli klubu striptizerskiego do zaprzestania działań, które miały - zdaniem powoda - charakter nieuczciwej konkurencji.

"Sąd Apelacyjny uznał bowiem, że gmina nie jest klasycznym podmiotem prowadzącym działalność gospodarczą. Podtrzymujemy natomiast w pozwie stanowisko, że działania lokalu naruszały renomę i dobry wizerunek miasta" - wyjaśnił.

Władze Sopotu domagają się przeprosin od agencji "Event" za dotychczasową działalność na terenie miasta i zapłaty na cel społeczny (La Strada - Fundacja Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu - PAP) 25 tys. zł.

"Mieliśmy wiele skarg w mailach od turystów zagranicznych, którzy twierdzili, że zostali oszukani w lokalu. Na przykład zamiast rachunku na drinki na 180 zł mieli do zapłaty dużo więcej, kilkadziesiąt, a nawet 100 tysięcy złotych. Otrzymywaliśmy też dużo sygnałów od mieszkańców, że kobiety z różowymi parasolkami nachalnie zaczepiają mężczyzn, namawiając ich do wejścia do lokalu. Często działo się to w ciągu dnia, kiedy w okolicy często spacerują rodziny z dziećmi" - zeznawała przed sądem jako świadek rzecznik prasowa Urzędu Miejskiego w Sopocie, Magdalena Czarzyńska-Jachim.

Jej zdaniem, tego rodzaju działalność lokalu stała "w jawnej sprzeczności z polityką promocyjną miasta, gdzie organizowane są ciekawe imprezy kulturalne i sportowe". "Niweczyło nam to dobrą opinię miasta wśród obcokrajowców" - podkreśliła.

Pełnomocnik agencji "Event" Grzegorz Małek powiedział dziennikarzom, że zarzuty miasta Sopot są bezzasadne.

"Nie ma mowy o żadnym naruszeniu dóbr osobistych. Nie można się też zgodzić z zarzutem zawyżonych rachunków za usługi, równie dobrze mogłoby to dotyczyć lokali na lotniskach, gdzie też jest drożej, a poza tym nie ma dla nich alternatywy i klient zmuszony jest tam zapłacić dużo więcej. Gmina przedstawiła tylko wycinek działalności lokalu, sprzedawane były bowiem bardzo różne usługi i produkty, a nie tylko alkohol" - wyjaśnił adwokat.

Pełnomocnik agencji wyjaśnił PAP, że spółka "Event" nie ma już w Polsce żadnego klubu striptizerskiego. Miasto twierdzi jednak, że najemcą lokalu po "Cocomo", w którym teraz działa inny klub striptizerski, "Kittens", jest pozwana spółka. "Obecny klub działa już bardziej dyskretnie, nie ma już tej nachalności i wyciągania kasy od ludzi" - przyznał Nowosielski.

Według "Gazety Wyborczej", która pisała wiele razy o działalności Cocomo, w kraju było prowadzonych wiele śledztw dotyczących tego klubu. Wszystkie historie są podobne. Mężczyźni twierdzą, że wypili kilka drinków, zapłacili za striptiz, a dobę później obudzili się z rachunkami na kwoty średnio od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Postępowania kończyły się zwykle umorzeniami z powodu brak dowodów. Obsługa zapewniała, że rachunki klienci płacili dobrowolnie, w klubach jest monitoring, a ceny drogich drinków i szampanów znajdują się w menu. 

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
  • 10.

    JUBILEUSZOWA EDYCJA 14-16 maja 2018, Katowice • Spodek i MCK • Metropolia GZM

Pobierz aplikację EEC
WIĘCEJ
KOMENTARZE (1)

  • Maf Józo, 2016-11-04 11:02:19

    Coś mi się wydaje, że ktoś tu komuś nie chce płacić haraczu i stąd te pozwy! A swoją drogą czy władze Sopotu prowadziły swoje własne kluby stripteasu, że oskarżyły o działalność konkurencyjną? Walka gangów?