Szczekające i merdające jamniki przeszły przez Kraków

Po raz 23. ulicami Krakowa przeszedł w niedzielę Marsz Jamników. Tytuł "Jego Psiej Mości" – najbardziej królewskiego jamnika zdobył Bobi z Krakowa.
Szczekające i merdające jamniki przeszły przez Kraków
Właściciele psów w konkursie mieli podać jak najwięcej określeń odpowiadających królewskiemu dostojeństwu i powadze jamników (fot.krakow.pl)

• Jamniki wraz z właścicielami wyruszyły w południe spod Barbakanu i ulicą Floriańską prowadzone przez orkiestrę Wieniawa z Raciborowic przeszły na Rynek Główny gdzie odbyły się jamnicze konkursy i towarzyszące marszowi atrakcje.

• Do finału konkursu zakwalifikowano pięć psów. O tytuł "Jego Psiej Mości" walczyły: Emi, Dino, Bobi, Irys i Saczi. Jak zauważyli organizatorzy w imieniu każdego z nich była co najmniej jedna litera "i", która jest tak długa, że może symbolizować jamniki.

• Zwyciężył 17-miesięczny Bobi z Krakowa. W nagrodę dostał m.in. statuetkę z koroną.

Właściciele psów w konkursie mieli podać jak najwięcej określeń odpowiadających królewskiemu dostojeństwu i powadze jamników. Wśród słów, jakimi obdarzyli pupilów były: Psiamiłościwość, Psiawysokość, Psiajamniczość, Książęcość. Jedna z właścicielek napisała: "Uwielbia być uwielbiana".

Właściciel startującego w konkursie ponad 10-letniego Dino z Nowej Huty powiedział PAP, że jamniki są uparte, mają własne zdanie, potrafią narzucić swoją wolę, mają więc "dość paskudny charakter". "I za ten charakter między innymi go kochamy. Za to, jak czeka i jak wita, kiedy człowiek wraca z pracy" - dodał.

Tegorocznemu marszowi towarzyszyła akcja
Tegorocznemu marszowi towarzyszyła akcja "Pieskie życie zmieniamy na dobre" (fot.krakow.pl)

Czworonogi uczestniczące w konkursie musiały zdobyć jak największą liczbę punktów w konkurencjach sprawdzających ich królewskie predyspozycje: dystyngowany chód, wytworny siad oraz szlachetną wstrzemięźliwość - jurorzy oceniali, czy pies przywołany przez pana jest w stanie obojętnie minąć miski ze smakołykami i atrakcyjnymi zabawkami.

Zwyciężył 17-miesięczny Bobi z Krakowa. W nagrodę dostał m.in. statuetkę z koroną.

"Przyjeżdżamy co roku już w piątek, żeby pobyć w Krakowie i przejść w Marszu jamników, który jest niesamowitą zabawą i okazją do spotkania ludzi, którzy kochają jamniki, a kochamy je przede wszystkim za to że są wspaniałymi towarzyszami w życiu codziennym" - mówiła PAP Magda, właścicielka pięciomiesięcznego Armorika z Wrocławia.

Tegorocznemu marszowi towarzyszyła akcja "Pieskie życie zmieniamy na dobre!", podczas której Radio Kraków wraz ze słuchaczami szukało domów dla 11 psów czekających na adopcję w małopolskich schroniskach. Każdy mógł też włączyć się w zbiórkę karmy dla psów z przytulisk w podkrakowskich Harbutowicach i Łętkowicach.

Posiadacze psów mogli bezpłatnie skorzystać z porad ekspertów: weterynarza, dietetyka zwierzęcego, behawiorysty, instruktora szkolenia psów, zoofizjoterapeuty, rehabilitanta zwierzęcego, petsittera czyli profesjonalnego opiekuna oraz z usług psiego fryzjera. Można też było zaczipować swojego pupila i zarejestrować go w Międzynarodowej Bazie Danych Safe-Animal.

O psiej adopcji opowiadali przedstawiciele Fundacji "Psi Los", a policjanci w punkcie informacyjnym "Zielonej Strefy" małopolskiej policji udzielali porad, w jaki sposób reagować na agresję wobec zwierząt, znęcanie się i złe traktowanie oraz gdzie szukać wsparcia i pomocy.

Organizatorami marszu, który odbył się pod honorowym patronatem prezydenta miasta Krakowa było Radio Kraków, a współorganizatorem Krakowskie Biuro Festiwalowe. Marsz Jamników jest organizowany w Krakowie od 1994 roku.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE