25 lat wyborów samorządowych
  • PARTNER PORTALU

Śląsk już dzieli ZIT-y, inni się przygotowują

Rok 2014 i nowa unijna perspektywa lada chwila, postanowiliśmy sprawdzić na jakim etapie są przygotowanie do sięgnięcia po fundusze pozakonkursowe, które w rozdaniu 2014 – 2020 określone zostały jako Zintegrowane Inwestycje Terytorialne.
Śląsk już dzieli ZIT-y, inni się przygotowują

Tzw.  ZIT-y to część funduszy Regionalnych Programów Operacyjnych, która może zostać rozdana nie w ramach konkursów, ale na zasadzie „dogadywania się” JST.

W latach 2007-2013 pozakonkursowe ścieżki obowiązywały w ramach Programu Rozwoju Subregionów. Korzystano z niego w pełni tylko w województwie śląskim. Teraz pieniądze w drodze pozakonkursowej mają dzielić we wszystkich województwach.

W ramach ZIT-ów muszą być realizowane konkretne cele, a ich finansowanie ma iść co najmniej z dwóch osi priorytetowych.  - Muszą być to projekty powiązane z innymi. W pierwszej kolejności ZIT-y dotyczą miast wojewódzkich z ich subregionami – tłumaczy Przemysław Krzysik z Wydziału Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Czytaj też: MRR przedstawia wytyczne dla ZIT-ów 

- Będzie co najmniej 17 ZIT-ów - poinformowano nas w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. - My jednak nie naciskamy na to by regiony realizowały programy w ramach ZIT. Są inne możliwości realizowania wspólnotowych działań - usłyszeliśmy.

Najbardziej zaawansowane prace nad podziałem funduszy pozakonkursowych toczą się w województwie śląskim. Choć i tu nie ma jeszcze końcowych ustaleń, a w poszczególnych powiatach decyzje co do konkretnych inwestycji mają być podjęte do połowy listopada.

- Okres jest gorący. Decyzje zmieniają się z dnia na dzień – mówi Jan Miarzyński członek zarządu Powiatu Częstochowskiego. – Jeszcze kilka dni temu mówiło się, że w ramach funduszy pozakonkursowych nie będzie działań dotyczących wodociągów i kanalizacji teraz słychać, że może to się zmienić.

- Takie dogadywanie się jest trudne, ale ja patrzę na to jak na takie dobre ćwiczenie, które również zmusza do współpracy, uczy negocjacji - mówi Adam Markowski zastępca wójta gminy Mstów w województwie śląskim. - Dzięki temu gminy się lepiej poznają i zbliżają, co owocuje potem na innych polach.

Jak mówi zastępca wójta Mstowa o porozumienie często nie jest łatwo: - Najpierw trzeba się dogadać we własnym sosie, potem porozumieć się muszą powiaty między sobą, a jeszcze w dalszej kolejności powiaty z miastem - tych elementów do dogrania jest więc sporo. W poprzednim rozdaniu jednak też tak było i jakoś się dogadaliśmy, to dogadamy się i teraz - dodaje.

W śląskim twierdzą jednak, że mimo trudności warto sięgać po pieniądze pozakonkursowe.  - Wiadomo, że po fundusze konkursowe startują niemal wszyscy, a chętnych jest znacznie więcej niż pieniędzy i siłą rzeczy nie wszyscy je dostaną, albo nie dostaną tyle ile by chcieli – mówi Miarzyński. - Te pieniądze pozakonkursowe są bardziej pewne, choć też oczywiście nie na sto procent. Ale powiedzmy, że gdzieś tak w 80 procentach te przyznane kwoty gminy dostają.

Na Śląsku z 13 mld złotych w Reginalnym Programie Operacyjnym na „dogadywanie się” przeznaczone jest ok. 20 procent. Podobno jednak i tu mogą nastąpić przesunięcia.

- Przy tego rodzaju funduszach wszystko jest płynne – przekonuje Przemysław Krzysik. – Wystarczy, że nie uda się jeden projekt i już trzeba dokonywać przesunięć. Tak naprawdę powiedzieć, że wiemy jak pieniądze zostały podzielone, będziemy mogli po pierwszym kwartale przyszłego roku. 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.