Czwartek, 18 września 2014 
  • Partner Portalu

Śląsk już dzieli ZIT-y, inni się przygotowują

Rok 2014 i nowa unijna perspektywa lada chwila, postanowiliśmy sprawdzić na jakim etapie są przygotowanie do sięgnięcia po fundusze pozakonkursowe, które w rozdaniu 2014 – 2020 określone zostały jako Zintegrowane Inwestycje Terytorialne.

Tzw.  ZIT-y to część funduszy Regionalnych Programów Operacyjnych, która może zostać rozdana nie w ramach konkursów, ale na zasadzie „dogadywania się” JST.

W latach 2007-2013 pozakonkursowe ścieżki obowiązywały w ramach Programu Rozwoju Subregionów. Korzystano z niego w pełni tylko w województwie śląskim. Teraz pieniądze w drodze pozakonkursowej mają dzielić we wszystkich województwach.

W ramach ZIT-ów muszą być realizowane konkretne cele, a ich finansowanie ma iść co najmniej z dwóch osi priorytetowych.  - Muszą być to projekty powiązane z innymi. W pierwszej kolejności ZIT-y dotyczą miast wojewódzkich z ich subregionami – tłumaczy Przemysław Krzysik z Wydziału Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Czytaj też: MRR przedstawia wytyczne dla ZIT-ów 

- Będzie co najmniej 17 ZIT-ów - poinformowano nas w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. - My jednak nie naciskamy na to by regiony realizowały programy w ramach ZIT. Są inne możliwości realizowania wspólnotowych działań - usłyszeliśmy.

Najbardziej zaawansowane prace nad podziałem funduszy pozakonkursowych toczą się w województwie śląskim. Choć i tu nie ma jeszcze końcowych ustaleń, a w poszczególnych powiatach decyzje co do konkretnych inwestycji mają być podjęte do połowy listopada.

- Okres jest gorący. Decyzje zmieniają się z dnia na dzień – mówi Jan Miarzyński członek zarządu Powiatu Częstochowskiego. – Jeszcze kilka dni temu mówiło się, że w ramach funduszy pozakonkursowych nie będzie działań dotyczących wodociągów i kanalizacji teraz słychać, że może to się zmienić.

- Takie dogadywanie się jest trudne, ale ja patrzę na to jak na takie dobre ćwiczenie, które również zmusza do współpracy, uczy negocjacji - mówi Adam Markowski zastępca wójta gminy Mstów w województwie śląskim. - Dzięki temu gminy się lepiej poznają i zbliżają, co owocuje potem na innych polach.

Jak mówi zastępca wójta Mstowa o porozumienie często nie jest łatwo: - Najpierw trzeba się dogadać we własnym sosie, potem porozumieć się muszą powiaty między sobą, a jeszcze w dalszej kolejności powiaty z miastem - tych elementów do dogrania jest więc sporo. W poprzednim rozdaniu jednak też tak było i jakoś się dogadaliśmy, to dogadamy się i teraz - dodaje.

W śląskim twierdzą jednak, że mimo trudności warto sięgać po pieniądze pozakonkursowe.  - Wiadomo, że po fundusze konkursowe startują niemal wszyscy, a chętnych jest znacznie więcej niż pieniędzy i siłą rzeczy nie wszyscy je dostaną, albo nie dostaną tyle ile by chcieli – mówi Miarzyński. - Te pieniądze pozakonkursowe są bardziej pewne, choć też oczywiście nie na sto procent. Ale powiedzmy, że gdzieś tak w 80 procentach te przyznane kwoty gminy dostają.

Na Śląsku z 13 mld złotych w Reginalnym Programie Operacyjnym na „dogadywanie się” przeznaczone jest ok. 20 procent. Podobno jednak i tu mogą nastąpić przesunięcia.

- Przy tego rodzaju funduszach wszystko jest płynne – przekonuje Przemysław Krzysik. – Wystarczy, że nie uda się jeden projekt i już trzeba dokonywać przesunięć. Tak naprawdę powiedzieć, że wiemy jak pieniądze zostały podzielone, będziemy mogli po pierwszym kwartale przyszłego roku. 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

WYSZUKIWARKI

Polecane oferty: