Były prezydent i zastępcy obecnego na nielegalnym wysypisku w Bytomiu. Jest zaproszenie dla marszałka. Czy samorządy mają związane ręce w takich sprawach?

Ustawodawstwo nie sprzyja walce gmin z procederem nielegalnego składowania odpadów. Prawo nie zabezpiecza interesu miast i sprawia, że samorządy mają związane ręce - mówi Damian Bartyla, prezydent Bytomia.
Były prezydent i zastępcy obecnego na nielegalnym wysypisku w Bytomiu. Jest zaproszenie dla marszałka. Czy samorządy mają związane ręce w takich sprawach?
Mieszkańcy bytomskiej dzielnicy protestowali przeciwko składowaniu nielegalnych odpadów przy ul. Pasteura (fot.facebook)

• 10 lipca mieszkańcy bytomskiego Bobrka zorganizowali przemarsz od kościoła św. Rodziny w Bobrku do Urzędu Miejskiego, w którym udział wzięło kilkudziesięciu bytomian. 

• Przygotowano petycję do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska ws. uciążliwych i  nielegalnych odpadów na terenie dzielnicy.

• W tej sprawie interweniował już prezydent miasta, który podkreśla, że miasto ma tu związane ręce.

 

Mieszkańcy bytomskiej dzielnicy protestowali przeciwko składowaniu nielegalnych odpadów przy ul. Pasteura. - Dziesiątki ciężarówek każdego dnia zwożą śmieci niewiadomego pochodzenia. Cierpimy na tym my - mówili mieszkańcy. 

Pod petycją do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w sprawie pilnej interwencji podpisało się 800 osób.

Piotr Koj, były prezydent miasta miał za złe obecnemu włodarzowi, że nie było go na proteście.

- Bobrek to nie hasiok. Koniec marszu, nie było komu złożyć petycji. Gospodarz Parkowej (Urząd Miasta Bytomia ma siedzibę na ul. Parkowej - przyp. red.), jak zawsze uciekł przed bytomianami... - napisał Koj na facebooku.

Jak odpowiada magistrat, w proteście wzięli udział przedstawiciele władz miasta - Bożena Mientus i Robert Dederko - zastępcy prezydenta - oraz Anna Selwet, naczelnik Wydziału Ekologii Urzędu Miejskiego w Bytomiu. Wraz z mieszkańcami przeszli sprzed kościoła pod ratusz, by dać wyraz niezadowoleniu z powodu ułomnego prawa.

Prezydent pisze, wysyła patrole

UM przypomina też, Damian Bartyla, prezydent miasta, wielokrotnie zwracał się do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Katowicach o podjęcie działań, które na podstawie ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska są przydzielone wyłącznie temu organowi.

- Podejmowane do tej pory przez inspektorów działania nie doprowadziły do zatrzymania tego skandalicznego procederu - tłumaczy prezydent Bartyla.

W takiej sytuacji komendant policji w porozumieniu z prezydentem miasta i na jego prośbę skierował policyjne patrole na teren przy ul. Pasteura. Towarzyszyć im będą strażnicy miejscy. Funkcjonariusze będą pełnić tu służbę - kontrolować pojazdy wwożące odpady i w razie konieczności zatrzymywać dowody rejestracyjne.

30 maja Damian Bartyla zwrócił się o podjęcie działań należących do kompetencji Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska zmierzających do usunięcia stanu zagrożenia środowiska spowodowanego działalnością firm przy ul. Pasteura.

Potem były dwa kolejne pisma i ponowne pismo do Marszałka Województwa Śląskiego o podjęcie radykalnych działań wobec firm przetwarzających odpady w tej części miasta.

- Prezydent Bytomia ponadto zawiadomił Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska o wykonaniu przy ul. Pasteura działalności gospodarczej w sposób zagrażający zdrowiu ludzi. Skorzystanie z tego narzędzia prawnego daje ustawa o swobodzie działalności gospodarczej stanowiąca, iż w razie powzięcia wiadomości o wykonywaniu działalności gospodarczej niezgodnie z przepisami ustawy, a także w razie stwierdzenia: zagrożenia życia lub zdrowia, niebezpieczeństwa powstania szkód majątkowych w znacznych rozmiarach lub naruszenia środowiska w wyniku wykonywania tej działalności, wójt, burmistrz lub prezydent miasta niezwłocznie zawiadamia właściwie organy administracji publicznej – informuje bytomski magistrat.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE