Środa, 30 lipca 2014 
  • Partner Portalu

Cała Polska wierci w poszukiwaniu wód termalnych

  • Piotr Toborek
  • 02-10-2013
  • drukuj
Szybko powstają w Polsce kąpieliska termalne, a energię geotermalną wykorzystuje się także do celów ciepłowniczych. Wbrew dość powszechnej opinii, także wśród samorządowców średniego szczebla, nie jest ona za darmo.

Mogłoby się wydawać, że Polska jest nasycona parkami geotermalnymi i wszelkimi ośrodkami mieszczącymi się pod nazwą wellness, ciągle daleko nam jednak do Słowacji, a szczególnie Węgier.

Po burzliwym okresie rozwoju aquaparków, czyli obiektów o funkcji czysto rekreacyjnej zasilanych zwykłą wodą,- od pewnego czasu w Polsce powstaje coraz więcej kąpielisk korzystających ze źródeł termalnych. Nadaje im to pewien charakter lecznicy.

Co więcej ten trend będzie się utrzymywał a nawet nasilał. "Powszechnie uważa się, że turystyka zdrowotna, w tym uzdrowiskowa, będzie jedną z najprężniej rozwijających się dziedzin turystki" - pisze Grzegorz Lasak w pracy „Nowe trendy w turystyce uzdrowiskowej w Polsce". - "Wiąże się to niewątpliwie ze starzeniem się społeczeństwa, ogólnym wzrostem świadomości i chęcią dbania o zdrowie oraz ze wzrostem zamożności.

Współczesny tryb życia utrudnia korzystanie z długich pobytów w uzdrowiskach, co pociąga za sobą odchodzenie od typowego lecznictwa uzdrowiskowego na rzecz weekendowych lub kilkudniowych pobytów właśnie w ośrodkach typu wellness i spa. Termalne kąpieliska w naszym kraju z przyczyn komercyjnych upodabniają się jednak do aquaparków i są de facto obiektami rekreacyjnymi, a nie leczniczymi. Tak jest choćby w Uniejowie, Bukowinie i Białce Tatrzańskiej. Stąd coraz częstsze stosowanie określenia park termalny.

Węgrzy i Słowacy są lepsi. Na razie

Polska w porównaniu z innymi krajami Grupy Wyszehradzkiej ma w tej dziedzinie usług spore zaległości. Według porównaniu dokonanego przez autorów wydawnictwa „Rekreacyjne wykorzystanie wód geotermalnych w krajach Grupy Wyszehradzkiej" daleko nam szczególnie do Węgrów. Na Węgrzech i Słowacji na jeden ośrodek geotermalny przypada 0,3-0,4 mln osób, u nas 4,3 mln.

Ośrodki tego typu otwierane są w Polsce dopiero od kilku lat. Większość na Podhalu z racji uwarunkowań geologicznych, którym towarzyszy duży ruch turystyczny. Mamy takie obiekty w Zakopanem, Szaflarach, Poznaniu, Uniejowie, Białce Tatrzańskiej, Bukowinie Tatrzańskiej, Mszczonowie, Poddębicach i kąpielisko na Polanie Szymoszkowej.

W porównaniu z Węgrami, gdzie jest ich 24, a wody termalne wykorzystuje się w ponad 400 miejscowościach, to niewiele. Bratankom nigdy jednak tu nie dorównamy z prostej przyczyny - różnicy w wielkości zasobów. W Polsce zasoby takich wód, których eksploatacja jest uzasadniona ekonomicznie, występują tylko na niewielkim obszarze - głównie na Podhalu, w Sudetach oraz w części Niżu Polskiego. Znacznie większe możliwości ma tu także Słowacja.

Górale byli pierwsi

Właśnie ze Słowacji trafiła do nas moda na termalne kąpieliska - polscy górale zauważyli, że Słowacy dobrze zarabiają na swoich ośrodkach, a do tego właśnie dzięki nim atrakcyjność słowackich Tatr jako całościowego produktu turystycznego znacznie wzrosła. Dzisiaj już zła pogoda nie odstrasza turystów od wyjazdu w Tatry w tak dużym stopniu jak jeszcze niedawno - deszczowy dzień czy dwa można przecież spędzić w gorącym basenie.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

WYSZUKIWARKI

Polecane oferty: