Niedziela, 21 grudnia 2014 
  • PARTNERZY PORTALU

Cała Polska wierci w poszukiwaniu wód termalnych

Szybko powstają w Polsce kąpieliska termalne, a energię geotermalną wykorzystuje się także do celów ciepłowniczych. Wbrew dość powszechnej opinii, także wśród samorządowców średniego szczebla, nie jest ona za darmo.
Termy w Uniejowie

Mogłoby się wydawać, że Polska jest nasycona parkami geotermalnymi i wszelkimi ośrodkami mieszczącymi się pod nazwą wellness, ciągle daleko nam jednak do Słowacji, a szczególnie Węgier.

Po burzliwym okresie rozwoju aquaparków, czyli obiektów o funkcji czysto rekreacyjnej zasilanych zwykłą wodą,- od pewnego czasu w Polsce powstaje coraz więcej kąpielisk korzystających ze źródeł termalnych. Nadaje im to pewien charakter lecznicy.

Co więcej ten trend będzie się utrzymywał a nawet nasilał. "Powszechnie uważa się, że turystyka zdrowotna, w tym uzdrowiskowa, będzie jedną z najprężniej rozwijających się dziedzin turystki" - pisze Grzegorz Lasak w pracy „Nowe trendy w turystyce uzdrowiskowej w Polsce". - "Wiąże się to niewątpliwie ze starzeniem się społeczeństwa, ogólnym wzrostem świadomości i chęcią dbania o zdrowie oraz ze wzrostem zamożności.

Współczesny tryb życia utrudnia korzystanie z długich pobytów w uzdrowiskach, co pociąga za sobą odchodzenie od typowego lecznictwa uzdrowiskowego na rzecz weekendowych lub kilkudniowych pobytów właśnie w ośrodkach typu wellness i spa. Termalne kąpieliska w naszym kraju z przyczyn komercyjnych upodabniają się jednak do aquaparków i są de facto obiektami rekreacyjnymi, a nie leczniczymi. Tak jest choćby w Uniejowie, Bukowinie i Białce Tatrzańskiej. Stąd coraz częstsze stosowanie określenia park termalny.

Węgrzy i Słowacy są lepsi. Na razie

Polska w porównaniu z innymi krajami Grupy Wyszehradzkiej ma w tej dziedzinie usług spore zaległości. Według porównaniu dokonanego przez autorów wydawnictwa „Rekreacyjne wykorzystanie wód geotermalnych w krajach Grupy Wyszehradzkiej" daleko nam szczególnie do Węgrów. Na Węgrzech i Słowacji na jeden ośrodek geotermalny przypada 0,3-0,4 mln osób, u nas 4,3 mln.

Ośrodki tego typu otwierane są w Polsce dopiero od kilku lat. Większość na Podhalu z racji uwarunkowań geologicznych, którym towarzyszy duży ruch turystyczny. Mamy takie obiekty w Zakopanem, Szaflarach, Poznaniu, Uniejowie, Białce Tatrzańskiej, Bukowinie Tatrzańskiej, Mszczonowie, Poddębicach i kąpielisko na Polanie Szymoszkowej.

W porównaniu z Węgrami, gdzie jest ich 24, a wody termalne wykorzystuje się w ponad 400 miejscowościach, to niewiele. Bratankom nigdy jednak tu nie dorównamy z prostej przyczyny - różnicy w wielkości zasobów. W Polsce zasoby takich wód, których eksploatacja jest uzasadniona ekonomicznie, występują tylko na niewielkim obszarze - głównie na Podhalu, w Sudetach oraz w części Niżu Polskiego. Znacznie większe możliwości ma tu także Słowacja.

Górale byli pierwsi

Właśnie ze Słowacji trafiła do nas moda na termalne kąpieliska - polscy górale zauważyli, że Słowacy dobrze zarabiają na swoich ośrodkach, a do tego właśnie dzięki nim atrakcyjność słowackich Tatr jako całościowego produktu turystycznego znacznie wzrosła. Dzisiaj już zła pogoda nie odstrasza turystów od wyjazdu w Tatry w tak dużym stopniu jak jeszcze niedawno - deszczowy dzień czy dwa można przecież spędzić w gorącym basenie.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

WYSZUKIWARKI

Polecane oferty: