Cichy truciciel poza kontrolą
Większość dokumentacji jest szacunkowa i nierzetelna, co ułatwia nielegalne usuwanie trucizny, wywożenie jej do lasów czy wrzucanie do rzek. A to zwiększa zagrożenie dla ludzi i środowiska – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.
Do usunięcia pozostało ponad 14,5 mln ton materiałów. Rząd oszacował, że sobie z tym poradzi do 2032 r. Przy obecnym tempie termin jest nierealny. Na przykład jeśli administracja woj. lubelskiego utrzyma tempo z ostatnich kilku lat, azbest przestanie w tym regionie istnieć dopiero w 2576 r. Tak wyliczyła Najwyższa Izba Kontroli.
Co trzecia firma usuwająca materiały azbestowe z budynków nie oznakowała w zeszłym roku strefy zagrożenia tym surowcem, a co piąta niewłaściwie postępowała z odpadami azbestowymi – wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy.
„W trakcie nieprawidłowego usuwania do powietrza dostaje się najwięcej groźnych dla zdrowia włókien azbestu. Lepiej w ogóle go nie usuwać, niż robić to nieumiejętnie” – powiedziała „Dziennikowi Gazecie Prawnej” prof. Neonila Szeszenia-Dąbrowska z Instytutu Medycyny Pracy im. J. Nofera w Łodzi.
Zagrożenie jest tym większe, że wiele wyrobów z azbestem znajduje się w zakładach pracy, budynkach użyteczności publicznej, szkołach, a także na drogach.















Nowa perspektywa programu „Natura 2000”









