Co dalej z trującymi odpadami na Mazowszu?

W małej wsi Piskornia na Mazowszu znaleziono trujące odpady. I choć mieszkańcy alarmowali o znalezisku wójta już pięć miesięcy temu, sprawa dopiero teraz trafiła do prokuratury - alarmuje "Nasz Dziennik".
Co dalej z trującymi odpadami na Mazowszu?

W lipcu na jednym z pól uprawnych w Piskorni (gmina Pokrzywnica) odkryto górę cuchnącej, błotnistej mazi. Poinformowana o znalezisku Grażyna Leleń, wiceszefowa Rady Gminy Pokrzywnica, zaalarmowała wójta gminy Adama Rachubę.

"Obiecał, że się tym zajmie. Później odbywały się kolejne sesje w radzie gminy, kolejne spotkania. Ciągle dopytywałam, co z tym robi. Mówił, że prowadzi korespondencję z właścicielem działki, który twierdzi, że jest to nawóz kurzy" - relacjonuje Grażyna Leleń.

27 września przeprowadzono wizję lokalną, podczas której przedstawiciel ciechanowskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska pobrał próbki do badań. Wyniki wykazały, iż maź była skażona bakteriologicznie, zawierała dużą ilość jaj pasożytów, rtęć, nikiel, chrom, bakterie salmonelli, glisty ludzkie i zwierzęce.

Sprawa ruszyła z miejsca dopiero 18 grudnia, gdy - po wpłynięciu dwóch zawiadomień: od osoby cywilnej i od wójta Pokrzywnicy - dochodzenie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Pułtusku. Postępowanie jest w fazie początkowej.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE