Decyzja marszałka ws. jeziora Turawskiego zagraża turystyce?

Tzw. pozwolenie wodnoprawne wydane przez marszałka woj. opolskiego dotyczące Jeziora Turawskiego chroni tylko ptaki. Zagraża natomiast m.in. rybom, a także turystyce nad zbiornikiem - twierdzą wędkarze i władze gminy Turawa. Zapowiedzieli odwołanie w tej sprawie.
Decyzja marszałka ws. jeziora Turawskiego zagraża turystyce?

Jezioro Turawskie to jeden z największych zbiorników na Opolszczyźnie; ważny zbiornik retencyjny; popularny teren turystyczny; wędkarski oraz obszar należący do sieci Natura 2000 i teren specjalnej ochrony ptaków. Wydane w styczniu przez marszałka woj. opolskiego pozwolenie wodnoprawne, decyzja dotycząca m.in. piętrzenia i retencjonowania wód tego jeziora przewiduje, że od 21 lipca do 30 października każdego roku Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (RZGW) we Wrocławiu będzie spuszczać wody z jeziora, co ma skutkować obniżeniem lustra wody o ok. 3,5 metra.

Z przeprowadzonych przed wydaniem decyzji badań wynika, że dla żyjących wokół zbiornika ptaków kluczową sprawą są właśnie terminy piętrzenia wody. Eksperci uznali, że trzeba je dostosować do kalendarza życia chronionych gatunków. Obniżanie poziomu wody po 21 lipca ma służyć odsłanianiu żerowisk.

Zdaniem dyrektora biura opolskiego okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego Jakuba Roszuka tak prowadzone spusty wody będą jednak szkodliwe dla żyjących w jeziorze ryb. Z badań zleconych przez PZW wynika, że grozi to przyduchami i może powodować śnięcia dużej ich ilości, zwłaszcza młodych osobników.

Opolski związek wędkarzy zwrócił się w tej sprawie do ministerstwa rolnictwa. Resort zaznaczył, że nie jest stroną w sprawie, ale podkreślił w odpowiedzi m.in., że "podporządkowanie sposobu gospodarowania wodą na zbiorniku tylko ochronie gatunków ptaków, jest działaniem krótkowzrocznym".

Wędkarze i władze gminy Turawa, na terenie której znajduje się jezioro, zwróciły też uwagę, że spuszczenie wody latem przyczyni się do dużego zakwitu sinic, który od lat ma miejsce na wodach jeziora. A to - jak przekonywał w rozmowie z wójt Turawy Waldemar Kampa - źle wpłynie na turystykę. Kampa dodał, że wokół jeziora jest ok. 800 domków letniskowych i kilkanaście ośrodków wypoczynkowych. "Jezioro Turawskie to zbiornik, nad którym od lat wypoczywają turyści z Opolszczyzny, Śląska i województwa dolnośląskiego. Działa wokół niego wielu przedsiębiorców. Jeśli dojdzie do takich spustów wody, to będziemy mieć tu bagno i żerowisko ptaków, nie jezioro" - dodał.

Dlatego zarówno związek wędkarski w Opolu jak i gmina przygotowały odwołanie od decyzji marszałka. W tym tygodniu wyślą je do Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, gdzie zgodnie z procedurami powinno trafić. PZW zbiera też podpisy pod odwołaniem od decyzji wśród wędkarzy. Roszuk dodał, że zdaniem wędkarzy należałoby przesunąć termin rozpoczęcia obniżania poziomu wody do września i zmniejszyć jego wymiar.

Dyrektor Departamentu Ochrony Środowiska opolskiego urzędu marszałkowskiego Manfred Grabelus wyjaśnił, że urząd musiał wydać RZGW Wrocław pozwolenie, w którym przewidziano sporne spusty wody, bo dokument ten został wypracowany według wszystkich obowiązujących zasad. Były w ramach tych prac prowadzone także konsultacje społeczne. W ich trakcie ani gmina, ani wędkarze nie wnosili uwag.

Kampa i Roszuk przyznali, że konsultacje były, ale o nich nie wiedzieli. "Informacja o tym pojawiła się na BIP-ie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ), na który - przyznajemy - nie zaglądaliśmy. Szkoda, że nikt z tej instytucji przy częstych naszych kontaktach nam o tym nie powiedział" - dodał Roszuk.

Dyrektor RDOŚ w Opolu Alicja Majewska dodała, że choć rozumie racje wójta i wędkarzy, to rolą RDOŚ jest dbanie o to, by spełniane były wymogi tzw. ptasiej dyrektywy na obszarach objętych Naturą 2000. Dodała jednak, że zmiana spornych wytycznych jest możliwa np. w przypadku odwołania którejś ze stron lub złożenia przez RZGW we Wrocławiu nowego, zmodyfikowanego wniosku dotyczącego gospodarowania wodami Jeziora Turawskiego. "W tym roku będzie też opracowywany tzw. plan zadań ochronnych dla tego obszaru Natury 2000. W ramach tych prac będzie możliwość zweryfikowania przyjętych rozwiązań" - dodała.

Rzecznik RZGW we Wrocławiu Piotr Stachura podał, że jego jednostka nie przewiduje składania odwołania w sprawie wydanego pozwolenia.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.