Dolnośląskie: W listopadzie zarząd województwa chce przyjąć uchwały antysmogowe

Trzy projekty uchwał antysmogowych, dla różnych obszarów województwa dolnośląskiego, przygotował zespół ekspertów ds. jakości powietrza powołany przez marszałka województwa dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego.
Dolnośląskie: W listopadzie zarząd województwa chce przyjąć uchwały antysmogowe
Na Dolnym Śląsku nie ma gminy wolnej od zanieczyszczeń. (fot. pixabay)

• Na Dolnym Śląsku nie ma gminy wolnej od zanieczyszczeń.

• Marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski zwrócił uwagę na konieczność wprowadzenia rozwiązań ustawowych dotyczących walki ze smogiem.

• Jak dodał, bardzo istotnym elementem walki ze smogiem muszą być także działania edukacyjne.

Marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski podkreślił  podczas konferencji prasowej, że problem zanieczyszczenia powietrza, powstały w wyniku niskiej emisji, inaczej wygląda w dużych miastach, inaczej w małych miejscowościach, a jeszcze inaczej na terenach podgórskich.

Dlatego też zespół powołany przez Przybylskiego opracował trzy projekty uchwał antysmogowych dla województwa dolnośląskiego - będą one dedykowane: miastu Wrocław, miejscowościom uzdrowiskowym oraz pozostałej części województwa.

"Kolejny raz podkreślamy przy tym, że problemu smogu nie da się rozwiązać na poziomie lokalnym. Tu muszą zostać wprowadzone rozwiązania ustawowe dotyczące choćby certyfikowania pieców czy paliw. To musi być również współpraca rządu z samorządem w wymiarze finansowym" - mówił Przybylski. Marszałek dodał, że bardzo istotnym elementem walki ze smogiem muszą być także działania edukacyjne. "Musimy zdać sobie sprawę, że mamy wpływ na jakość powietrza, którym oddychamy" - mówił Przybylski.

Maciej Zathey, dyrektor Instytutu Rozwoju Terytorialnego oraz szef zespołu ds. jakości powietrza na Dolnym Śląsku podkreślił, że na Dolnym Śląsku nie ma gminy wolnej od zanieczyszczeń. "Proponowane przez nas projekty uchwał antysmogowych dzielą województwa na trzy obszary i w zależności od tych obszarów wprowadzają konkretne ograniczenia dotyczące instalacji, czyli kotłów oraz paliw, którymi będzie można palić" - mówił Zathey.

W projekcie uchwały dotyczącej całego województwa, poza miastem Wrocław oraz miejscowościami uzdrowiskowymi, zaproponowano, aby kotły montowane w instalacjach grzewczych spełniały kryterium minimum piątej klasy jakości (obecnie najwyższą). W nowych budynkach takie kotły miałyby być obowiązkowo montowane od 2018 r. "W starych budynkach kotły poniżej trzeciej klasy mogłyby być użytkowane do stycznia 2024 r., a poniżej piątej klasy do stycznia 2028 r." - mówił Zathey. Ten projekt dopuszcza palenie węglem, ale zakazuje palenia odpadami węglowymi.

Projekt uchwały antysmogowej dotyczącej Wrocławia zakłada zakaz stosowania paliw stałych. "Oczywiście w tym przypadku miałby obowiązywać okres przejściowy i ta propozycja będzie dyskutowana z miastem Wrocław. Zakaz palenia paliwami stałymi miałby obowiązywać od stycznia 2024 r." - mówił Zathey.

Ostatni z projektów uchwał antysmogowych ma dotyczyć miejscowości uzdrowiskowych. "Tam powietrze musi być najwyższej jakości. Dlatego projekt zakłada, że w tych miejscowościach będzie można palić wyłącznie paliwami gazowymi, lekkim olejem opałowym lub (będzie można) korzystać z ciepła z instalacji sieciowych" - powiedział Zathey.

Projekty uchwał antysmogowych mają zostać poddane szerokim konsultacjom społecznym. Zarząd województwa przewiduje, że projekty mogą zostać przyjęte w listopadzie tego roku.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

W tym roku gminy mają możliwość pozyskania zewnętrznych środków na dopłaty dla mieszkańców do wymiany ogrzewania na niskoemisyjne. Przez to pojawiły się na rynku kotły na węgiel 5 klasy. Kupując kocioł w ramach takiej dotacji należy dokładnie sprawdzić, czy dany egzemplarz w momencie zakupu na 100% ...posiada certyfikat i czy jest on wydany przez uprawnioną jednostkę akredytacyjną. Niestety u nas tylko 3 instytuty (Łódź, Zabrze, Poznań) wykonują takie badania, z czego tylko Poznań robi badania na emisję i prąd, Łódź i Zabrze tylko bada emisję. Dodatkowo niektóre kotły na węgiel spełniają 5 klasę tylko z dodatkowym wyposażeniem (np. elektrofiltrem). Informacja o tym jest umieszczona na certyfikacie. Aby taki egzemplarz był kotłem 5. klasy, trzeba go z takim elektrofiltrem kupić (a to dodatkowe kolejne koszty dla nas). No i chyba najważniejszy mankament - do tych kotłów nie kupimy niestety węgla, jaki rekomendują ich producenci. Aby taki kocioł uzyskał certyfikat 5 klasy, to badania są robione na węglach o świetnych parametrach, trudnych a wręcz niemożliwych do zdobycia na żadnym składzie dla zwykłego Kowalskiego. A jakby już udałoby się go zdobyć, to cena jest kosmiczna. To świadczy o robieniu w balona klientów. Paradoks? Skądże znowu, to znakomita sytuacja. Kocioł jest w porządku, normy przyklepane, dotacje przyznane. A że polskie złoża węgla nie przystają jakością do wymagań kotła, to już nie wina producenta kotła. W umowach o dotację jasno piszą, że „w przypadku, kiedy nowe źródło ciepła jest wykorzystywane niezgodnie z jego przeznaczeniem, w szczególności niestosowanie paliwa wskazanego przez producenta w specyfikacji pieca”, jesteśmy zmuszeni do zapłacenia kary i zwrotu dotacji wraz z odsetkami. Dlatego nie nabierajmy się na chwyt marketingowy kotłów na węgiel 5 klasy, bo przyjdzie nam słono zapłacić, jeżeli zdecydujemy się na wzięcie pieniędzy z dotacji na taki właśnie piec. rozwiń

Dominik, 2017-04-03 13:25:49 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE