Dostaną kasę na przyłącza?

  • esosnowiec.pl (Teresa Szczepanek)
  • 02-01-2012
  • drukuj
Szansę na 90 procentowe dofinansowanie do kosztów przyłączenia się do miejskiej sieci kanalizacyjnej mają mieszkańcy sosnowieckiej dzielnicy Środula.
Dostaną kasę na przyłącza?
Chodzi o mieszkańców, których domy zlokalizowane są przy ulicach: Wapiennej, Krasińskiego, Łukasiewicza, Domańskiego, Michałowskiego, Bohaterów Getta, Pańczyka, Sokolskiej, Banacha, Zuzanny, Wnukowskiego i Rauka. Taką możliwość daje program NFOŚIGW w Warszawie, pod warunkiem, że miasto do niego przystąpi. Jednak Komisja Rozwoju Miasta i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej negatywnie ustosunkowała się do programu oferowanego przez fundusz.

Radni twierdzą, że byłoby to nieuczciwe w stosunku do tych, którzy już ponieśli koszty przyłączy. Ostateczna decyzja leży w gestii prezydenta. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie wdraża program „Dofinansowanie przydomowych oczyszczalni ścieków i podłączeń budynków do zbiorczego systemu kanalizacyjnego”. Daje on możliwość uzyskania środków na wykonanie przyłączeń tam, gdzie dotychczas ich nie ma, a gdzie funkcjonuje zbiorcza kanalizacja. W Sosnowcu (zabierz głos/oceń prezydenta) taka sytuacja dotyczy mieszkańców dzielnicy Środula. Prezydent miasta, który ma głos decydujący w kwestii przystąpienia do tego projektu, skierował do Komisji Rozwoju Miasta i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej informację o możliwości skorzystania z programu NFOŚiGW.

Jednak radni negatywnie odnieśli się do tej szansy, przyjmując wniosek Karola Winiarskiego.

– To niedorzeczność, by korzystać z dofinansowania NFOŚiGW po to, by osobom, które przez kilka lat uchylały się od obowiązku przyłączenia się do miejskiej kanalizacji, pomóc teraz zrealizować przyłączenie za drobny ułamek całościowej kwoty – uważa radny Winiarski. – Chodzi o obszar obejmujący ulice: Wapienną, Krasińskiego, Łukasiewicza, Domańskiego, Michałowskiego, Bohaterów Getta, Pańczyka, Sokolską, Banacha, Zuzanny, Wnukowskiego i Rauka. Okazuje się, że tylko 96 właścicieli domów z istniejących tam 219, na własny koszt zrealizowało przyłącze kanalizacyjne. 123, mimo ustawowego obowiązku, nie wykonało tego. Teraz, gdybyśmy skorzystali z programu, ich wkład byłby minimalny.

Radny twierdzi, że orientacyjny koszt przyłączy przeszło stu prywatnych posesji wyniósłby 1 mln 67 tysięcy złotych. – Przy wariancie maksymalnego dofinansowania ze strony miasta właściciele pokrywaliby jedynie 10 procent kosztów. Gmina i NFOŚiGW po 45 procet, przy czym miasto mogłoby zaciągnąć w Funduszu pożyczkę zwrotną.To nie jest sprawiedliwe – twierdzi radny.

W jego opinii ważne jest też to, że nie ma gwarancji kontynuacji programu. – Co będzie wówczas, jeśli okaże się, że proponowany program nie będzie kontynuowany w kolejnych latach, a miasta nie będzie stać na dofinansowanie? – pyta. – Nikt odpowiedzialny nie zdecydowałby się na taki krok w ciemno – twierdzi.

W Rejonowym Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji do sprawy podchodzą ostrożnie. – Biorąc pod uwagę, że w grę wchodzi sto kilkadziesiąt podmiotów, wielkiego efektu ekologicznego z tego nie będzie. Gdyby było tak, jak w Dąbrowie Górniczej (zabierz głos/oceń prezydenta), gdzie chodzi o kilka tysięcy przyłączy, pod każdym względem byłoby to korzystne i dla miasta, i dla mieszkańców – mówi Magdalena Pochwalska, prezes sosnowieckiego RPWiK.

Dodaje jednocześnie, że mieszkańcy powinni być traktowani jednakowo. Dlatego też w RPWiK pojawiły się wątpliwości, czy osobom, które dotychczas nie podłączyły się do kanalizacji umożliwić skorzystanie z 90 procentowego dofinansowania, skoro inni wywiązując się z obowiązku ponieśli koszty w wysokości około ośmiu tysięcy złotych.

– Skorzystanie z programu oferowanego przez NFOŚiGW jest doskonałą okazją dla gmin, które kończą realizację dużych kontraktów, w ramach których powstają olbrzymie sieci kanalizacyjne. W takim przypadku koszt przyłączenia będzie bardzo korzystny dla wszystkich. W naszym, niekoniecznie – mówi pani prezes i dodaje: – Jestem zdania, że powinno się określać termin przyłączenia się do miejskiej sieci kanalizacyjnej. W Sosnowcu, już w latach 1927/1928 tam, gdzie kanalizacja była, tam był też taki obowiązek. Obawiam się, by nie było tak, że mieszkańcy będą nam mieli za złe, że gmina angażuje się w pomoc tym, którzy nie wywiązali się z obowiązku. Jestem zdania, że trzeba poczekać na stanowisko rady miejskiej w tej kwestii.

Problem braku kanalizacji jest w mieście większy, niż mogłoby się wydawać. Kłopoty są zwłaszcza w dzielnicach wschodnich i południowych: w Ostrowach Górniczych, Porąbce, w części Kazimierza. Na Niwce stan sieci kanalizacyjnych jest fatalny. Do 2015 roku, zgodnie z nałożonym przez Unię Europejską obowiązkiem, miasto zobligowane jest objąć kanalizacją przeszło 90 procent powierzchni aglomeracji.

– Nie zdołamy wywiązać się z obowiązku, jeśli prawnie nie będziemy mogli określać terminu przyłączenia się do miejskiej sieci kanalizacyjnej. Za niewywiązanie się z obowiązku nakładane będą kary. Jeżeli teraz skorzystamy z programu oferowanego przez NFOŚiGW, pośrednio wskażemy innym mieszkańcom możliwość uchylania się od obowiązku. Zawsze ci, którzy w niedługim czasie będą musieli wykonać przyłącza, będą mogli powiedzieć, że skoro 123 właścicielom ze Środuli udało się uniknąć obowiązku i w dodatku gmina oraz NFOŚiGW teraz im pomogą, to oni też poczekają na lepszą okazję – zauważa Winiarski.

Czy Sosnowiec przystąpi do programu oferowanego przez NFOŚiGW w Warszawie? Decyzja, jak twierdzą radni, zależy od prezydenta.
Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE