Drzewa w miastach - nie tylko zieleń ale i ekonomia

Łodzianie byliby skłonni przeznaczyć ponad 17 mln zł na zwiększenie liczby drzew przy ulicach w centrum miasta - wynika z badań Fundacji Sendzimira. Tymczasem w budżecie miasta na wydatki związane z zielenią przyuliczną przewidziano ok. 2 mln zł.
Drzewa w miastach - nie tylko zieleń ale i ekonomia
Badanie zostało przeprowadzone w lipcu ubiegłego roku przez zespół pod kierunkiem dra Jakuba Kronenberga, ekonomisty z Uniwersytetu Łódzkiego, członka zarządu Fundacji Sendzimira. Przeprowadzono wywiady kwestionariuszowe wśród 400 pełnoletnich mieszkańców Łodzi.

Przedstawiono im sytuację obecną oraz hipotetyczny program zwiększenia liczby drzew przyulicznych w centrum miasta w 12 wariantach. Różniły się one zarówno długością ulic, na których można zwiększyć liczbę drzew, jak i kosztem, który mieszkańcy ponosiliby w formie dodatkowej opłaty do comiesięcznych rachunków. Zadaniem ankietowanych było uszeregowanie wariantów od najlepszego do najgorszego w ich opinii.

Z przeprowadzonego badania wynika, że mieszkańcy Łodzi byliby skłonni przeznaczyć:

- 1,58 zł za kilometr ulicy, przy której liczba drzew zostałaby zwiększona z poziomu niskiego do średniego, poprzez sadzenie drzew wzdłuż ulicy;
- 2,25 zł za kilometr ulicy, na której drzewa zostałyby posadzone w wyspach, zajmujących np. co trzecie miejsce parkingowe wzdłuż ulicy, które zostałoby odtworzone w bezpośrednim sąsiedztwie.

Oznacza to, że gotowość do zapłacenia za program polegający na zwiększeniu liczby drzew na 5 km ulic z poziomu niskiego do średniego i stworzeniu wysp na 9 km ulic (poziomy 5 i 9 km to średnie poziomy wykorzystywane w badaniu) wynosi 28,15 zł na mieszkańca rocznie w formie dodatkowych opłat. Kwotę tę można potraktować jako wartość korzyści, uzyskiwanych przez mieszkańca dzięki drzewom w mieście.

- Korzyści uzyskiwane z przyrody to usługi ekosystemów. Obejmują m.in. możliwości rekreacji na terenach zieleni, doznania estetyczne, oczyszczanie powietrza w mieście. Wyniki naszego badania pokazują, że choć są one dla nas bezcenne, to jednak mają wartość, którą można oszacować i uwzględniać, podejmując decyzje w sferze ochrony środowiska, gospodarki komunalnej, planów rozwoju miasta - komentuje Marcin Walków z Fundacji Sendzimira.

Przedstawiciele fundacji podkreślają, że dzieje się tak na świecie. W 2006 roku Amerykanie określili gotowość do zapłacenia za lepsze utrzymanie drzew w 44 miastach w stanie Missouri.

Ponad połowa mieszkańców wyrażała gotowość do zapłacenia na poziomie 14-16 USD rocznie na gospodarstwo domowe. Inne badanie dotyczące terenów zadrzewionych w dwóch fińskich miastach, pokazało, że 2/3 mieszkańców była w 1996 roku skłonna płacić za możliwość rekreacji na miejskich terenach zieleni równowartość 7-9 EUR miesięcznie, a połowa za wstrzymanie zabudowywania tych terenów 21-35 EUR rocznie na gospodarstwo domowe przez 3 lata.

Z wartości przyrody zdają sobie sprawę również deweloperzy. W Stanach Zjednoczonych naukowcy dokonali analizy cen nieruchomości w mieście Portland.

Wynika z niej, że obecność drzew oddzielających dom od ulicy lub rosnących w niedalekiej odległości od niego, przyczyniała się do wzrostu cen średnio o 8870 USD (3% wartości nieruchomości). Na tej podstawie autorzy wskazali, że w skali całego miasta drzewa przyuliczne mają wartość w przybliżeniu 1,35 mld USD.

Łódź była pierwszym polskim miastem, w którym w 1974 roku wprowadzono cennik drzew. Wyliczono, jaką ilość młodych drzewek należałoby zasadzić, aby uzyskać te same korzyści ekologiczne, jakich dostarczało drzewo usunięte lub uszkodzone.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nikt normalny nie sadzi drzew w mieście.

dozorca, 2012-05-28 20:25:50 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE