Ekolodzy apelują: naprawcie system ochrony przeciwpowodziowej

Ekolodzy i naukowcy zaapelowali w środę do rządu o naprawę nieskutecznego systemu ochrony przeciwpowodziowej w Polsce. Minister środowiska Andrzej Kraszewski, do którego trafił dokument zadeklarował, że zgadza się z częścią uwag.
Ekolodzy apelują: naprawcie system ochrony przeciwpowodziowej

Apel podpisali przedstawiciele 59 organizacji pozarządowych i 42 naukowców. Na wspólnej konferencji prasowej z udziałem ministra środowiska Piotr Nieznański z WWF Polska, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego Eko-Unia z Wrocławia Radosław Gawlik i Roman Żurek z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie podkreślali, że dokument charakteryzuje najważniejsze błędy ochrony przeciwpowodziowej i wskazuje, jak to naprawić, by ograniczyć skalę strat.

Min. Kraszewski powiedział, że apel traktuje jako wsparcie dla swoich działań, mających na celu unowocześnienie gospodarki wodnej. Zapewnił, że przekaże go do Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej do szczegółowej analizy i potraktuje go jako uwagi do opracowywanej polityki wodnej państwa.

- Apelujemy o nowoczesną politykę wodną i przeciwpowodziową - taką, jaka realizowana jest w innych krajach Unii Europejskiej. Wymaga to przeprowadzenia gruntownej reformy gospodarki wodnej. Musimy wdrożyć kompleksowy system ochrony przeciwpowodziowej, powiązany z gospodarowaniem przestrzennym, leśnictwem i rolnictwem - mówił na konferencji Gawlik.

Wśród najpoważniejszych błędów systemu ochrony przeciwpowodziowej w Polsce, ekolodzy i naukowcy wymieniają m.in. brak kompleksowych programów ograniczania skutków powodzi dla całych zlewni rzek. Autorzy apelu krytykują też nieuzasadnioną wiarę w niezawodność wałów i zbiorników zaporowych, finansowanie inwestycji, które zwiększają, a nie zmniejszają zagrożenie powodziowe.

Zaniedbaniem jest też - zdaniem autorów apelu - zgoda na budowanie na terenach zalewowych. Uważają oni, że działania podejmowane przez władze dla ochrony przed powodzią są chaotyczne i przypadkowe, ograniczają się też do granic województwa lub powiatu, bez refleksji, co stanie się dalej.

- W wyniku masowego regulowania górskich rzek i potoków woda szybciej spływa w dół - błyskawicznie dociera do większych cieków i formuje na nich falę powodziową. Takie inwestycje, zwiększające zagrożenie powodziowe, sfinansowane zostały m.in. ze środków Europejskiego Banku Inwestycyjnego po powodzi w 2001 r. - podkreślał Nieznański.

- Ochrona przeciwpowodziowa na całym świecie nie jest jedynie domeną branży hydrotechnicznej, tylko działaniem interdyscyplinarnym, które zawiera takie elementy, jak odtwarzanie naturalnej retencji i dbanie o retencję w glebie - dodał.

-To nie oznacza przywracania rzek do stanu z czasów średniowiecza. To, co proponujemy, to np. odsuwanie obwałowań od rzek. Tymczasem wały odbudowywane są wzdłuż Odry w tych samych miejscach, co przed powodzią w 1997 r., mimo że jest możliwość poszerzenia miejsca dla rzeki - podkreślił.

Według autorów apelu, państwo nie kontroluje i nie zabezpiecza obszarów zalewowych przez odpowiednie planowanie przestrzenne. Na terenach tych powstają nowe osiedla.

Nieznański przekazał też ministrowi opracowany po powodzi w 1997 r. atlas terenów zalewowych Odry i opracowania WWF dotyczące bezpieczeństwa przeciwpowodziowego. Przypomniał, że te dokumenty już 10 lat temu przekazano 600 urzędnikom wszystkich szczebli administracji.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.