Ekolodzy nie zakwestionują inwestycji

Inwestycja, która wpływa na środowisko, nie zostanie zakwestionowana przez przypadkową organizację ekologiczną, która powstała w ostatniej chwili - informuje "Rzeczpospolita".
Ekolodzy nie zakwestionują inwestycji

Przynajmniej rok będzie musiała istnieć organizacja ekologiczna, by miała prawo zgłoszenia swoich uwag do inwestycji, która wiąże się z koniecznością przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko.

Nad takimi rozwiązaniami pracuje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ). Monika Jakubiak-Rososzczuk, rzeczniczka GDOŚ, zaznacza, że gotowych propozycji zmiany ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko jeszcze nie ma, ale trwają prace nad założeniami do tych regulacji.

"W ten sposób uniknie się sytuacji, w których do postępowania włącza się organizacja, która została dopiero powołana, a jej jedynym celem jest uzyskanie korzyść w postaci tzw. ekoharaczu" - ocenia Maciej Kruś, radca prawny w kancelarii SSW Spaczyński Szczepaniak i Wspólnicy.

Według części ekspertów istnieje jednak ryzyko, że tego rodzaju rozwiązanie zakwestionuje Komisja Europejska.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

To powinno się zmienić procedurę opiniowania inwestycji, a nie ograniczać prawo do głosu. Często jakieś organizacje (czy raczej ruchy społeczne) powstają ad hoc - po podaniu do publicznej wiadomości informacji o planowanej inwestycji. Trudno w takim przypadku wymagać, by organizacja istniała odpowie...dnio długo. A co do rozpatrywania zastrzeżeń - jeżeli się je wstępnie pogrupuje, to nie ma aż tak dużo. rozwiń

krzyciel, 2013-02-13 15:16:16 odpowiedz

Do Krzyciel. Tylko częściowo masz rację. Zgłoszone uwagi zasadne czyt te z nie muszą zostać rozpatrzone, a to wydłuża postępowanie. Organizacje skarżą też decyzje organów do sadów administracyjnych, a inwestycje dalej czekają...

Kama, 2013-02-13 10:18:30 odpowiedz

Nie wiem, czy to dobry pomysł. O zgodności inwestycji z przepisami dotyczącymi ochrony środowiska decydują przecież nie organizacje "eko", ale państwowe instytucje, powołane w tym właśnie celu. A głosy środowisk ekologicznych są dla nich tylko sygnałem, że coś może być nie tak. I z głosem ...tym podejmująca decyzję instytucja nie musi się w ogóle liczyć. Więc czemu wprowadzać jakieś ograniczenia? rozwiń

krzyciel, 2013-02-08 13:33:03 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE