Gabriela Lenartowicz: Funduszami ochrony środowiska będą mogli rządzić ludzie bez kwalifikacji

  • Michał Wroński
  • 25-03-2017
  • drukuj
O dotychczasowym modelu zarządzania wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska i gospodarki wodnej i tym, co je niebawem czeka rozmawiamy z Gabrielą Lenartowicz, posłanką PO, zasiadającą w sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, a zarazem byłą prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Gabriela Lenartowicz: Funduszami ochrony środowiska będą mogli rządzić ludzie bez kwalifikacji
Gabriela Lenartowicz. (fot. PTWP)

• Misja obecnych rad nadzorczych wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej nie będzie trwała dłużej niż do końca maja – przewiduje posłanka Gabriela Lenartowicz.

• Jej zdaniem największym mankamentem przyjętej noweli jest to, że nie wskazuje ona kryteriów, które będą musiały spełnić osoby zasiadające w zarządzie i radzie nadzorczej funduszy.

• Ta ustawa niczego natomiast nie reguluje w kwestiach wynagrodzeń. To było klasyczne wzięcie łupów – mówi Lenartowicz.

No i przegraliście batalię o wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Wygrać jej nie mogliście?

To, co się stało było oczywiście do przewidzenia. Jedyne, co mogliśmy robić, to starać się odwlec ten moment w czasie. Liczyliśmy, że może to pozwoli niektórym na jakąś refleksję. Tak się jednak nie stało. Nasze poprawki zostały odrzucone, podobnie jak argumenty, że nowelizacja narusza zasadę decentralizacji władzy i że nie była konsultowana z samorządami, a wpłynie na ich funkcjonowanie. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że wojewódzkie fundusze nie są wojewódzkimi samorządowymi jednostkami organizacyjnymi. A przecież centralizacja nie musi dotyczyć wyłącznie organów władzy, może dotyczyć także publicznych pieniędzy.

Czytaj : Wojewódzkie fundusze ochrony środowiska w ręce ministerstwa i NFOŚiGW

Nowela trafi teraz do Senatu.

A jeśli nie będzie poprawek, to następnie do podpisu prezydenta, co może nastąpić nawet pod koniec przyszłego tygodnia.

Jak długo zatem funkcjonować będą jeszcze obecne zarządy wojewódzkich funduszy?

Patrząc realnie ich misja nie będzie trwała dłużej niż do końca maja. Postulowałam, aby wejście w życie noweli zostało przesunięte do października, by można jeszcze sprawy budżetowe przygotować, ale i ta propozycja przepadła.

Co takiego złego jest w tym, że minister środowiska będzie miał większy wpływ na działalność wojewódzkich funduszy?

Problem nie w tym, że samorządy wojewódzkie praktycznie pozbawiono wpływu na obsadę stanowisk w radzie i zarządzie funduszy, ale że po zmianach nie będzie jasnych kryteriów, które osoby tam zasiadające będą musiały spełniać. Nie ma nic o ich reprezentatywności, czy wykształceniu.

W praktyce zatem minister środowiska, czy wojewoda będzie mógł tam desygnować kogokolwiek bądź. Do tej pory musiały to być osoby z „branży”, przedstawiciele organizacji ekologicznych oraz izby gospodarczej. Tak naprawdę rola sejmiku województwa sprowadzała się głównie do zaakceptowania tych, którzy i tak „z ustawy” wchodzili do rady nadzorczej. Sama rada nie była zresztą taką „klasyczną” radą nadzorczą jak to ma miejsce w spółkach skarbu państwa. Ona kreowała politykę ekologiczną wojewódzkiego funduszu. Określała, co jest dla danego województwa najważniejsze, co i jakim trybie będzie finansowane. Przy dużych projektach musiała też zaakceptować decyzje zarządu, sprawując nad nim „kontrolę operacyjną”. Teraz samorząd wojewódzki będzie miał wpływ raptem na jedną osobę w radzie nadzorczej, całą resztę powoływać będą przedstawiciele agend rządowych.

Pojawił się jednak zarzut, że w dotychczasowym kształcie rady nadzorcze i zarządy funduszy były zbyt kosztowne.

Tam nie było żadnego Bizancjum. Zresztą diety można było obniżyć, albo określić, że fundusz płac nie może być większy od pewnej kwoty. To wszystko można było poddać jakimś regulacjom. Nie zrobiono tego jednak. Ta ustawa niczego w tej mierze nie reguluje. To było klasyczne wzięcie łupów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (9)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do PP: Właśnie chodzi o coś odwrotnego - "nowe" musi dostać kasę by wygrać wybory!!!

jsr, 2017-04-07 13:56:49 odpowiedz

Gabriela Lenartowicz komentuje nowe przepisy,które radykalnie oczyszczą stary układ personalny.. PO PSL: ile lat można hodować starych kacyków,ile jeszcze przekrętów można ogladac,przydzielania środków dla kumpli?? Dosyc tego. Czas na rewolucje WFOSr. Czas pożegnać kolesiów.

PODATNIK, 2017-03-27 13:32:58 odpowiedz

Widzę, że pani Lenartowicz na poselskim stołku jeszcze bardziej obrosła w piórka. Jako były prezes funduszu powinna z większą pokorą podchodzić do wprowadzanych zmian, bo doskonale wie, że broni starego układu nie dlatego, że nowa władza coś psuje, ale dlatego, że jej koledzy i koleżanki potrzebują ...czasu na wyprostowanie pewnych szemranych spraw, zamiatanych latami pod dywan, bo przecież swoim ludziom się nie szkodzi. Dlaczego ta mocno walczy się o jak najpóźniejsze wprowadzenie w życie zapisów tej nowelizacji ustawy? Odpowiem - kilka kolejnych pensyjek w okolicach 20 tys. zł dla członków zarządów plus obrywki dla radnych - bezradnych. Poza tym - lekko ponad rok do wyborów samorządowych, trzeba swoim wójtom, burmistrzom i prezydentom podpompować kasy, żeby przed wyborami coś wybudowali dla ludzi. Nie jest tajemnicą, że samorządowcy budzą się z inwestycjami w ostatnim roku przed wyborami - wtedy można zaobserwować pielgrzymki do funduszy - znam to z autopsji, spędziłem jako specjalista dużą część swojego zawodowego życia w jednym z nich, więc wiem co piszę. Twierdzenie, że "tylko my mamy monopol na prawidłowe zarządzanie funduszami", które prezentuje pani poseł Lenartowicz powinno jeszcze wzmocnić społeczny wydźwięk tego, że tak naprawdę tu nie chodzi o dobro funduszy tylko o własne 4 litery członków zarządów i rad nadzorczych, plus o wymierne korzyści dla członków i sympatyków partii PO-PSL, którzy zasiadają na stanowiskach samorządowych. O nic więcej. rozwiń

PP, 2017-03-27 11:30:18 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE