Jednak spalarnie odpadów na Śląsku?

Do połowy maja ma wyjaśnić się przyszłość projektu budowy na Śląsku spalarni odpadów.
Jednak spalarnie odpadów na Śląsku?
Chodzi o decyzję, czy przygotowania będą prowadzone według starego projektu, na który nie udało się pozyskać środków UE, czy według nowej koncepcji budowy spalarni z partnerem prywatnym.

Szef przygotowującego projekt Górnośląskiego Związku Metropolitalnego (GZM), Dawid Kostempski, zapowiedział w czwartek, że 6 maja dojdzie do poświęconego tej sprawie spotkania samorządowców, przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju Regionalnego oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Budowa spalarni stanęła pod znakiem zapytania gdy ostatecznie okazało się, że wart około miliarda zł projekt ostatecznie stracił szansę na blisko 600 mln zł unijnego dofinansowania. By jednak dotychczasowe przygotowania nie poszły na marne, w końcu lutego resort rozwoju regionalnego zdecydował o przyznaniu ok. 13 mln zł na dokumentację techniczną projektu spalarni. GZM jak dotąd nie przyjął tych środków.

- Musimy doprecyzować, na co dokładnie są te pieniądze - czy na stworzenie dokumentacji do dotychczasowego projektu pod kątem perspektywy finansowej UE na lata 2014-2020, czy na stworzenie nowej koncepcji, zakładającej budowę mniejszej spalarni we współpracy z partnerem prywatnym. Jeśli na dokumentację - środków jest za mało, jeśli na koncepcję - za dużo - powiedział w czwartek dziennikarzom Kostempski.

Gdy w lutym resort decydował o przyznaniu środków na dokumentację, minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska argumentowała, że aby projekt mógł liczyć na unijne dofinansowanie po 2014 roku, jego dokumentacja techniczna powinna być gotowa wcześniej. Nie było jednak mowy o wykorzystaniu środków na inny projekt, według innej koncepcji.

Szef GZM (organizacji skupiającej samorządy 14 dużych miast Śląska i Zagłębia) opowiada się za odejściem od wcześniejszej koncepcji i stworzeniem nowej, w której spalarnię, zdolną do wykorzystania 250 tys. ton odpadów rocznie, zbudowałby w Rudzie Śląskiej inwestor prywatny, najlepiej z sektora energetycznego. Chodzi o to, by wykorzystać spalene odpady do produkcji prądu i ciepła.

- Partner prywatny byłby wyłoniony na podstawie otwartego, transparentnego przetargu na koncesjonariusza. Naszym wkładem byłaby lokalizacja w Rudzie Śląskiej i decyzja środowiskowa - powiedział Kostempski. Zaznaczył, że władze Rudy Śląskiej zgadzają się na budowę w tym mieście zakładu termicznej utylizacji odpadów o wydajności 250 tys. ton. GZM proponował, by moce były większe, rzędu 375 tys. ton odpadów.

Gdyby środki z ministerstwa przeznaczyć na kontynuowanie przygotowań według starego projektu, samorządy musiałyby dołożyć kilka mln zł na sfinansowanie dokumentacji. Według Kostempskiego, gdyby w przyszłości okazało się, że nie uda się pozyskać środków na projekt, mogłoby to być uznane za niegospodarność.

Wcześniej zakładano, że w regionie powstaną dwie spalarnie - w Rudzie Śląskiej (planowano, że będzie miała zdolność przetworzenia 500 tys. ton) i Dąbrowie Górniczej (250 tys. ton); ich budowa jest konieczna, bo inaczej za kilka lat region nie spełni unijnych norm w zakresie zagospodarowania odpadów, a to oznacza wysokie kary.

- Będę się starał, aby z tego projektu, który już został przygotowany, wyłuskać wszystkie składniki, które mogą zostać wykorzystane w nowej koncepcji. Kluczowa jest jednak odpowiedź na pytanie, czy będziemy mogli wykorzystać ministerialne środki na nową koncepcję, zakładającą realizację projektu z partnerem prywatnym - wyjaśnił Kostempski.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE