Kominiarze protestują bo ludzie palą śmieci

Nawet w co drugim mieszkaniu ogrzewanym piecem węglowym, w którym doszło do zaczadzenia, domownicy spalali śmieci. Palenie śmieci skutkuje także powstaniem niskiej emisji - w czwartek śląscy kominiarze zorganizowali manifestację, mającą zwrócić uwagę na ten problem.
Kominiarze protestują bo ludzie palą śmieci
Zgodnie z przepisami każde mieszkanie ogrzewane paliwem stałym, czyli węglem bądź drewnem, powinno podlegać kontroli kominiarskiej aż cztery razy w roku. Niestety, właściciele budynków i mieszkań nie tylko zapominają o tym obowiązku, ale dodatkowo bardzo często spalają śmieci, zatykając przewodowy kominowe, co może doprowadzić do zagrożenia ich zdrowia i życia. Specjaliści szacują, że w 50 proc. przypadków zaczadzeń mieszkańcy spalali śmieci, co mogło istotnie przyczynić się do powstania zdarzenia.

- Tej zimy mieliśmy na Śląsku wypadek, gdy kilka tygodni po wizycie kominiarzy, w trakcie której nie wykryto żadnych nieprawidłowości, podtruciu uległa czteroosobowa rodzina - mówi Rafał Dydak, z Korporacji Mistrzów Kominiarstwa Województwa Śląskiego. Po dokładnej wizji lokalnej okazało się, że domownicy dogrzewali się, spalając śmieci. Pojemnik na węgiel wypełniony był plastikowymi butelkami i pociętymi w kawałki oponami - dodaje.

Śląscy kominiarze wraz z organizatorami kampanii „Niska emisja - Wysokie ryzyko" zaaranżowali w czwartek na katowickim rynku manifestację mającą zwrócić uwagę na problem spalania śmieci i jego skutki. W trakcie wydarzenia kominiarze ze specjalnie przygotowanych kominów wyjmowali przykładowe śmieci spalane przez Ślązaków i Zagłębiaków. Dorośli otrzymywali guziki na szczęście z dołączonymi ulotkami przestrzegającymi przed paleniem śmieci, a najmłodsi komiks opowiadający o walce superkominiarza Gustawa z Koksikiem, negatywnym bohaterem pojawiającym się w skutek spalania śmieci. Rozdano blisko tysiąc guzików i komiksów.

- Najważniejsze, że dzięki tej akcji udało się zwrócić uwagę mieszkańcom miast, że niska emisja wywołana spalaniem śmieci oraz niskiej jakości paliw jest realnym zagrożeniem dla nas samych, a nie dla dalekich i nieznanych sąsiadów - mówi Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.-  Myślę, że wciąż wiele osób, zwłaszcza w miastach, nie ma świadomości jak duże zagrożenia sprowadzamy dla siebie i najbliższych nie dbając o to, co wrzucamy do pieców. Jeśli więc, dzięki tej kampanii, choć trochę zaczniemy o tym myśleć, to będzie już bardzo wiele - stwierdza.

Celem całej kampanii „Niska emisja - Wysokie ryzyko", realizowanej od października 2011 roku, jest ograniczenie niskiej emisji poprzez zwiększenie świadomości negatywnych skutków tego zjawiska oraz wskazanie najlepszego alternatywnego źródła ciepła, jakim jest lokalna sieć ciepłownicza (tzw. ciepło systemowe). - Zależy nam, aby za decyzjami dotyczącymi zmiany sposobu ogrzewania stała przede wszystkim świadomość mieszkańców i zarządców nieruchomości, dlatego mówimy nie tylko o możliwych oszczędnościach wynikających z podłączenia do ciepła systemowego, ale przede wszystkim o korzyściach dla środowiska i zdrowia mieszkańców - mówi Joanna Schmid, wiceprezes zarządu TAURON Polska Energia SA.

Czytaj też: Sięgną do budżetów i dołożą do pieca

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE