Mała retencja jak kukułcze jajo. Nikt nie chce się tym zajmować

Słaba realizacja zadań związanych z tzw. małą retencją wodną to efekt braku odpowiednich mechanizmów prawnych i finansowych - ocenia Ewa Owczarek-Nowak, kierująca referatem gospodarki wodnej w wydziale terenów wiejskich Urzędu Marszałkowskiego Woj. Śląskiego.
Mała retencja jak kukułcze jajo. Nikt nie chce się tym zajmować
Samorządy gminne jak mogą realizować obiekty małej retencji, ale nie są do tego zobligowane (fot.UM Bolesławiec)

To odpowiedź na raport NIK, z którego wynika, że samorządy z woj. śląskiego i małopolskiego nie wiedziały, które ich obszary są zagrożone powodzią i suszą, a także, że przygotowane tam programy małej retencji były od lat nieaktualne, a ich realizacja bardzo opóźniona.

"Tym samym nie można było należycie wykorzystać skutecznego narzędzia, jakim jest mała retencja do walki ze skutkami długotrwałych susz i powodzi" - uznała NIK.

Znów problem zadań własnych i zleconych

Specjalistka wskazała, że samorząd woj. śląskiego przygotowuje aktualizację wojewódzkiego programu małej retencji wodnej w bardziej całościowym niż dotąd ujęciu - nie tylko poprzez planowanie budowy sztucznych zbiorników na głównych ciekach wodnych, ale też przez szereg ograniczonych działań w innych miejscach, skąd spływają wody trafiające do wylewających potem rzek.

Wobec braku odpowiedniego prawa w tym zakresie samorządowcy rozpatrują np. możliwość zachęcenia Narodowego lub Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach do wypracowania preferencji przy finansowaniu proponowanych przez nich rozwiązań.

Szefowa referatu gospodarki wodnej w Urzędzie Marszałkowskim Woj. Śląskiego zastrzegła m.in., że w przepisach ustaw (Prawo wodne, Ustawa o samorządzie województwa) nie ma jasno sprecyzowanego obowiązku prowadzenia przez samorząd województwa działań dotyczących małej retencji. Efektem jest poważny problem - brak jasnej delegacji realnie uniemożliwia realizację tego typu działań w aspekcie rzeczowym czy finansowym.

"Jeżeli nie jest jasno napisane, że coś jest naszym zadaniem własnym, czy też zleconym z zakresu administracji rządowej, nie powinniśmy na to przeznaczać środków" - wskazała Owczarek-Nowak.

Przyznała, że choć funkcję koordynującą zadania małej retencji można wywodzić z ogólnych przepisów, które nakładają na samorząd województwa obowiązek kreowania polityki regionalnej, w tej sytuacji nie ma możliwości egzekucyjnych.

"Nie możemy np. powiedzieć, że daną miejscowość w dolinie rzeki należałoby przesiedlić, bo to będzie doskonałe miejsce np. na retencję wody - choćby ze względów merytorycznych byłoby to jak najbardziej uzasadnione. To jednak nie nasza kompetencja" - wyjaśniła.

Nie wiadomo kto ma się zajmować małą retencją

Choć organami zobowiązanymi do działań w zakresie polityki wodnej są jednostki administracji rządowej, a rola wykonawcza spoczywa na Regionalnych Zarządach Gospodarki Wodnej, Prawo wodne nie zawiera zapisu, że któraś konkretna instytucja ma obowiązek zajmować się małą retencją.

"Jest powiedziane (w Prawie wodnym - PAP), że ochrona przed powodzią i suszą jest +obowiązkiem organów administracji rządowej i samorządowej+. Konstrukcja tego przepisu uniemożliwia konkretne działania - ma bardzo ogólny wydźwięk. W innym artykule jest natomiast zapis, że jedną z metod zapobiegania powodzi jest rozwijanie systemów sztucznej i naturalnej retencji. Z tych ogólnych przepisów nie sposób wywodzić konkretnych obowiązków" - podkreśliła Owczarek-Nowak.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Oni tylko nie da się i nie da się, a powinni mówić wprost "nie chce nam się, dajcie nam spokój, nie ma kto pracować w terenie itd "

anty urzędnik , 2015-08-14 20:29:38 odpowiedz

Cała ta administracja tak pracuje, tłumaczą się brakiem regulacji, po prostu nie chce się nic nikomu i nikt nie chce się wychylać!!!

anty urzędnik , 2015-08-14 15:07:38 odpowiedz

Należy jeszcze nadmienić, że małej retencji przeciwstawiają się ekolodzy, którzy dążą do tego, by woda retencjonowała się naturalnie na bagnach i innych obszarach podmokłych, bez ingerencji człowieka. W efekcie blokują budowę wszelkich zbiorników "mokrych", dążąc do renaturyzacji rzek i w ...efekcie do niszczenia rolnictwa i zmniejszania obszarów jeszcze wykorzystywanych przez rolnictwo. rozwiń

anty - ekoterrorysta, 2015-08-14 11:33:26 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE