Miasta nie dla diesli? W Polsce to będzie trudne

  • Newseria/AH
  • 29-09-2017
  • drukuj
Już w przyszłym roku niemal każda polska gmina będzie mogła utworzyć strefę zeroemisyjnego transportu, do której nieograniczony wjazd będą miały tylko pojazdy elektryczne - zakłada projekt Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Zdaniem ekspertów takie rozwiązanie, choć popierane przez Polaków, może być trudne do wdrożenia.
Miasta nie dla diesli? W Polsce to będzie trudne
(Fot. Shutterstock)

• Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych, której projekt 27 kwietnia br. trafił do konsultacji społecznych i międzyresortowych ma stać się „konstytucją” nowo tworzonego rynku w Polsce.

• Nowe prawo zakłada prowadzanie stref zeroemisyjnych, po których będą mogły się poruszać tylko auta elektryczne.

• Zdaniem ekspertów w obecnej formie ustawa pozostanie martwym przepisem. 

Jak wynika z badań, które w ramach Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych (ORPA) zrealizowało Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych, wprowadzenie stref niskoemisyjnych popiera niemal 70 proc. Polaków.

Większość jest skłonna zaakceptować zakaz wjazdu samochodem z silnikiem diesla do centrum, pod warunkiem że nie stanie się to z dnia na dzień. Polacy popierają także wymianę taboru komunikacji miejskiej na niskoemisyjny.

Mimo to w naszym kraju dotąd nie powstała ani jedna taka strefa przy blisko 200 istniejących w Europie Zachodniej.

– Liczymy, że to się zmieni i uda nam się rozpocząć szerszą dyskusję na temat tego, jak wprowadzać strefy niskoemisyjne, w jakiej formule to robić. Gdy nadejdzie jesień, alarmy smogowe ponownie będą na najwyższym poziomie – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alternatywnych.

W Polsce w trakcie zimy dobowe normy zanieczyszczeń powietrza zostają kilkukrotnie przekroczone. Najważniejszą przyczyną zanieczyszczenia powietrza jest wysoka emisja wynikająca z tego, czym palimy w piecach. Raport Najwyższej Izby Kontroli w raporcie „Ochrona powietrza przed zanieczyszczeniami” wskazuje, że odpowiada ona za ok. 90 proc. zanieczyszczeń, a 7 proc. generuje komunikacja. W największych miastach transport odpowiada już za ponad 60 proc. zanieczyszczeń.

– Przytaczając artykuł opublikowany w jednym z ostatnich numerów „The Economist”, w Stanach Zjednoczonych więcej osób ginie rocznie z powodu zanieczyszczeń powodowanych przez samochody niż w wypadkach. WHO zwraca uwagę na to, że powietrze przyczynia się do śmierci ponad 3 mln osób na całym świecie. Musimy podjąć odpowiednie działania, aby strefy niskoemisyjne powstały w Polsce – przekonuje ekspert.

Projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych zakłada wprowadzanie stref zeroemisyjnych, po których będą mogły się poruszać tylko auta elektryczne. Zdaniem Maciej Mazura jest to rozwiązanie zbyt restrykcyjne, na które gminy nie będą chciały się decydować. Europejskie miasta, w których są strefy ograniczonego dostępu, zaczynają od niskoemisyjnych stref, które umożliwiają wjazd także hybrydom i autom zasilanym gazem CNG.  Londyn, który ograniczył ruch dekadę temu, dopiero w 2020 roku planuje wprowadzić strefy zeroemisyjne.

– Wszystkie strefy w Europie były wprowadzane etapami. Dlatego musimy zmienić formułę strefy zeroemisyjnej na strefę niskoemisyjną i wraz z upływem lat coraz bardziej zawężać liczbę samochodów, które mogą do niej wjeżdżać. Według nas to właściwy model realizacji tego postulatu – mówi Mazur.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE