Miasto liczy i leczy drzewa

  • Przegląd prasy/Gazeta Wyborcza Białystok
  • 30-07-2011
  • drukuj
Białystok po raz pierwszy policzył kasztanowce. Jest ich 316. Była też okazja, by ocenić ich kondycję. Sporo z nich choruje – to wina szkodnika.
Miasto liczy i leczy drzewa
Inwentaryzację tych drzew przeprowadził departament ochrony środowiska w Białymstoku w ramach „Programu ochrony kasztanowców”, który od tego roku realizowany jest w mieście – pisze „Gazeta Wyborcza Białystok”.

Główne jego założenie to ocena kondycji drzew oraz ochrona ich przed szkodnikiem szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem. A ten doprowadza do widocznego już brązowienia i usychania liści oraz stopniowego obumierania drzew.

Takiej inwentaryzacji – zliczania i oglądania drzew – wcześniej w mieście nie było.
W ramach „Programu ochrony kasztanowców” po raz pierwszy na części drzew zamontowano pułapki feromonowe. W sumie jest ich 105.

Pułapki feromonowe zostały powieszone w maju przed wylotem pierwszego pokolenia motyli. W czerwcu zostały przemieszczone w obrębie korony drzew wraz z uzupełnieniem feromonu. Zliczanie drzew było okazją do ocenienia, jak te pułapki działają. Z obserwacji pracowników departamentu wynika, że metoda ta jest bardzo skuteczna.

Elementem walki ze szkodnikiem są też rozwieszone w parkach budki lęgowe dla sikor – naturalnego wroga szrotówka. W sumie parkach i skwerach wisi ich 155 sztuk – pisze „Gazeta Wyborcza Białystok”.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE