• PARTNERZY PORTALU

Ministerstwo Środowiska, bilans otwarcia: minister Szyszko odpowiada poprzednikom

• Trwa dyskusja o działaniach resortu środowiska w poprzednich latach.
• Na ministerialny "Bilans otwarcia" odpowiedzieli byli szefowie resortu.
• Byli ministrowie odnieśli się m.in. do map zagrożenia powodziowego i gospodarki odpadami.
• Teraz ripostuje minister Jan Szyszko.
Ministerstwo Środowiska, bilans otwarcia: minister Szyszko odpowiada poprzednikom
Minister Jan Szyszko (Jan Szyszko, fot.facebook.com/prof.JanSzyszko)

Przed kilkoma dniami wspólne stanowisko dotyczące „Bilansu otwarcia w Ministerstwie Środowiska” przedstawili czterej byli ministrowie środowiska z okresu rządów PO-PSL. Teraz minister Jan Szyszko, ripostuje.

Poprzednicy Szyszki w swoim stanowisku napisali m.in.:

- W Bilansie otwarcia wysunięto zarzut, że mapy zagrożenia powodziowego, opracowane dla całej Polski za 100 mln zł, „blokują rozwój kraju i samorządów”. Jest to kuriozalne stwierdzenie w dokumencie Ministra Środowiska. Uważamy, że wielkim sukcesem jest to, że wreszcie takie mapy zostały opracowane jednoznacznie wskazując, jakie tereny należy uznać za zalewowe, na których powinno być zabronione budownictwo. Jeśli na mapach tych zdarzają się błędy, należy je szybko wyeliminować, nie deprecjonując całej pracy.

Zdaniem obecnego ministra środowiska, mapy te w wyniku błędów metodologicznych nie wskazywały jednoznacznie terenów zalewowych, nakładając jednocześnie prawny obowiązek zakazu podejmowania jakichkolwiek działań inwestycyjnych.

- Dopiero nowelizacja ustawy Prawo wodne z 17 grudnia 2015 r. zdjęła ten obowiązek z obligatoryjnego na fakultatywny. Ocenia się, że około 20% map zostało sporządzonych niewłaściwie. Szacowany koszt poprawy map to około 20 mln złotych – ripostuje Szyszko.

Problem z ISOK

Byli ministrowie odnieśli się także do Informatycznego Systemu Osłony Kraju (ISOK). Jak tłumaczą jest bliski ukończenia i wbrew temu, co jest zapisane w bilansie otwarcia, w budżecie państwa na 2016 r. zabezpieczono 27 mln zł na jego ukończenie.

- Ten ogólnopolski system będzie miał za zadanie ostrzeganie przed powodzią i określanie jej spodziewanego zasięgu, będzie więc służył milionom ludzi, a praca ta podjęta została przez rząd PO-PSL – podkreślają byli szefowie resortu środowiska.

Obecny minister mówi jednak: - ISOK powinien być w 2015 r. zakończony, a nie bliski zakończenia.

- Kosztował już blisko 300 mln zł z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Kwota w ustawie budżetowej jest niewystarczająca, tym bardziej, że ISOK opiera się na błędnie wykonanych mapach zagrożenia powodziowego. Niedokończenie tego projektu oznaczać będzie konieczność zwrotu całej dotacji unijnej z budżetu państwa, nie mówiąc już o skutkach w okresie powodzi – podkreśla Szyszko.

Lasy Państwowe

Jak podkreślają byli ministrowie bilans otwarcia wskazuje, że nie wszystkie środki z daniny na rzecz Skarbu Państwa w wysokości 1,6 mld zł, jaką przekazały w latach 2014 – 2015 Lasy Państwowe, zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem, czyli na przebudowę dróg leśnych. Nie ma jednak informacji, na jakie cele środki te przeznaczono, ale zamiast tego pisze się o „proteście z inicjatywy społecznej” w którym zebrano ponad 3 mln podpisów „zlekceważonych przez koalicję PO-PSL”. -

 


KOMENTARZE (7)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Beata Od Kręcenia Lodów: Dla goniących za zyskiem korporacji transnarodowych nie ma rzeczy niemożliwych. Można przecież opodatkować deszcz, zabronić zbierania deszczówki, zakazać kopania studni bez zezwolenia (Boliwia, Stany Zjednoczone)... Doświadczenie prywatyzacji wody mają już za sobą m.in. t...akie kraje Południa jak Argentyna, Boliwia, Filipiny, Indonezja, Tanzania.
Prywatyzacja wody w Boliwii została wymuszona przez Bank Światowy. W 1997 roku oznajmił on władzom, że jeśli nie sprywatyzują wodociągów w Cochabambie, La Paz i El Alto, nie udzieli im pożyczki na rozwój gospodarki wodnej. Celem miało być zapewnienie mieszkańcom Boliwii dostępu do wody pitnej i kanalizacji. Skutek był jednak odwrotny, w samym El Alto odcięto od wody prawie 208 tysięcy ludzi. W 1999 roku rząd Boliwii sprywatyzował wodociągi miasta Cochabamba. Po sprzedaniu firmie Bechtel (działającej w ramach konsurcjum Aguas del Tunari) publicznej elektrowni wodnej w mieście Cochabamba ceny wody natychmiast wzrosły, o 200 procent. W kraju, gdzie pensja minimalna wynosiła mniej niż 60 dolarów, wiele osób otrzymało rachunek za wodę opiewający na 20 dolarów. Firma pobierała nawet opłaty za wodę deszczową zbieraną w beczkach przy domu i za wodę w przydomowych studniach. Wybuchła ,,wojna o wodę’’ (guerra del aqua), mieszkańcy miasta masowo wyszli na ulice, byli zabici i ranni. Ogłoszono strajk generalny. Firma Bechtel został zmuszona opuścić ten kraj. W 2000 roku prywatyzację wody unieważniono...
rozwiń

Uczmy się na błędach inny, 2016-02-19 08:30:51 odpowiedz

Do Kalkulator domowy: POwszechnie wiadomo, że prywatne firmy o niczym nie marzą tylko o zmniejszeniu opłat za usługi komunalne bo wiadomo też POwszechnie, że istotą ich działania jest non-profit – a jak już POjawi się zysk to nie tylko przeproszą konsumentów za to ale natychmiast staną do konkursu ...Dobroczyńca Roku… Nic więc dziwnego, że POżyteczni idioci chcieliby w Polsce jak najwięcej operatorów kręcenia lodów na comiesięcznych opłatach obywatelskich... rozwiń

Beata Od Kręcenia Lodów, 2016-02-18 19:46:24 odpowiedz

Do Kalkulator domowy: Austria, Belgia, Dania, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Portugalia, Szwecja, Wielka Brytania – to właśnie osiągnięcia firm municypalnych w tych krajach windują coraz wyższe standardy dla całości Unii Europejskiej. Wymień „kalkulatorze dom...owy” te kraje spośród wymienionych w których tak jak w Polsce wyłania się w przetargach lodziarzy do kręcenia zysków na comiesięcznych opłatach obywatelskich... rozwiń

Tomasz z Koszalina, 2016-02-17 15:49:18 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE