Mniej dotacji, więcej pożyczek

  • Robert Borkacki
  • 05-08-2013
  • drukuj
Możemy narzekać, że wpływy z opłat wnoszonych przez biznes maleją, ale takie opłaty w naturalny sposób powinny spadać. Przecież przemysł wciąż podnosi standardy ochrony środowiska – mówi Marek Mielczarek, prezes WFOŚiGW we Wrocławiu.
Mniej dotacji, więcej pożyczek

W tym roku budżet Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska we Wrocławiu jest mniejszy o ponad 30 milionów złotych. Skąd wzięła się ta dziura budżetowa?

Marek Mielczarek, prezes zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu: To skutki wprowadzenia ustawy deregulacyjnej. Przedsiębiorcy zamiast płacić za korzystanie ze środowiska dwa razy w roku, zapłacili tylko raz. Braki w budżecie WFOŚiGW wzięły się stąd, że jest on tworzony z takich opłat.

W tym roku w sposób przejściowy będziemy mieli więc dwa razy mniej pieniędzy. Ustawa została wprowadzona nagle, kiedy większość wojewódzkich funduszy miała uchwalone plany finansowe.

Musieliśmy je zmieniać, w szczególności obniżając sferę bezzwrotnych dotacji. Możemy narzekać, że wpływy z opłat wnoszonych przez biznes maleją, ale takie opłaty w naturalny sposób powinny spadać. Przecież przemysł wciąż podnosi standardy ochrony środowiska.

Wprowadzenie ustawy deregulacyjnej to nie jedyne nożyce, które obcięły wpływy do funduszu...

- Potwierdzam. W najbliższych tygodniach do WFOŚiGW powinno wpłynąć kilkadziesiąt milionów złotych, m.in. dzięki opłatom z KGHM. Jednak tak się nie stanie. Już w 2009 roku nasze wpływy zmniejszyły się o około 30 milionów złotych. Powodem była likwidacja opłat za odpady powydobywcze. Tą regulacje prawną wprowadzono w czasie kiedy pojawił się w Europie kryzys gospodarczy.

Ile środków jest w 2013 r. do dyspozycji beneficjentów - a ile powinno być?

- Rachunek jest prosty. Wpływy do budżetu WFOŚiGW we Wrocławiu to ok. 60 milionów złotych. W tym roku dysponujemy kwotą 30 milionów złotych. Przypomnę, że jeszcze w 2009 roku całkowita suma środków w WFOŚiGW m.in. z opłat za korzystanie ze środowiska wynosiła około 90 milionów złotych.

Oceniam, że w 2014 roku te wpływy ustabilizują się na poziomie około 60 milionów złotych. Jesteśmy instytucją finansów publicznych i dotacjami możemy sfinansować tylko tyle ile mamy wpływów - czyli w tym roku - dwa razy mniej.

Wpływy finansowe z opłat i kar nie są jedynymi przychodami funduszu. Fundusz pożyczając pieniądze uzyskuje przychody finansowe i dlatego rokrocznie możemy wydawać na ochronę środowiska od 120 - 200 milionów złotych.

Czy wobec tych faktów grozi nam upadłość funduszu i kryzys w dolnośląskich inwestycjach proekologicznych?

- Może te milionowe braki w naszym budżecie wyglądają nieco katastroficznie... Chcę jednak uspokoić naszych beneficjentów. Co prawda wpływy zmalały - przez ostatnie cztery lata prawie o 60 proc. - ale w tym czasie nasze aktywa wzrosły na podobnym poziomie. Jest to możliwe dzięki temu, że Fundusz obraca zgromadzonymi środkami. Każda złotówka w wojewódzkim funduszu jest wydawana na ochronę środowiska co najmniej dwa razy. Jako osoba prawna WFOSiGW może udzielać pożyczek.

Wypracowując zysk z odsetek pomnaża zarządzane przez siebie pieniądze, które są przeznaczane na kolejne proekologiczne inwestycje. W zeszłym roku ten zysk wyniósł 25 mln. zł. Owym zyskiem jest finansowana wyłącznie działalność statutowa funduszu czyli przeznaczany jest tylko na ochronę środowiska. Ta zasada dotyczy wszystkich WFOŚiGW.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.