Najpierw ustawa, potem stawianie wiatraków

  • PAP/Nasz Dziennik
  • 07-08-2013
  • drukuj
Ponad 90 proc. terenów woj. warmińsko-mazurskiego powinno zostać wyłączonych z planów budowy wiatraków, informuje "Nasz Dziennik", powołując się na raport sporządzony na wniosek samorządowców przez specjalistyczną firmę z Kielc.
Najpierw ustawa, potem stawianie wiatraków

Powód, to niezwykłej wartości walory przyrodnicze i turystyczne tych terenów. Na 90 proc. obszaru wogóle nie powinno się budować elektrowni wiatrowych, a na 9 proc. terenów można je lokować tylko z bardzo poważnymi ograniczeniami. Stawiać wiatraki bez szkód dla ludzi i przyrody można jedynie na 0,5 proc. terenu województwa.

Czytaj też: Wiatraki psują krajobraz

Podobną opinię dotyczącą terenów woj. podlaskiego wydała niedawno Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Białymstoku. W jej ocenie wiatraki powinny znajdować się przynajmniej dwa kilometry od domów mieszkalnych.

Warmińsko-mazurski urząd marszałkowski wystosował do wszystkich marszałków województw w Polsce stanowisko w sprawie moratorium na budowę elektrowni wiatrowych. Ci wspólnie skierowali je do rządu i prezydenta. Samorząd Warmii i Mazur chce, aby do czasu uchwalenia przez parlament ustawy, która szczegółowo regulowałaby kwestie lokowania wiatraków, wstrzymano takie inwestycje.

Czytaj też: Wiatraki a krajobraz z prezydenckiej ustawy

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

W rzeczywistości, specjaliści z Kielc to firma wiatrakowa poszukująca terenów pod farmy wiatrowe która za pieniądze publiczne płacone przez marszałka zrobiła sobie badania gdzie mogliby jeszcze zawiatraczyć nam Mazury. Pomimo niekompletnego badania pozostało im tylko 0,21% powierzchni województwa a... nie jak podają gazety 0,5%. To duża różnica. Paradoks polega na tym, że "kieleccy specjaliści" bez wiedzy zespołu eksperckiego powołanego przez marszałka, tylko na wniosek PSEW - stowarzyszenia wiatrakowego, zmniejszyło dopuszczalna odległość minimalną wiatraków od zabudowy mieszkaniowej z 1000 metrów jak było zakładane w metodyce badawczej, na 500 metrów. Żadna z tych odległości nie jest adekwatna do zagrożenia gdyż minimalny dystans powinien zawierać się od 2 do 4 km w zależności od wysokości i mocy turbiny. Takie zalecenia podają Sanepid i Ministerstwo Zdrowia. W Irlandii ustawowo dla wiatraka o wysokości 150 metrów a więc takich jakie stoją w Jaśkach pod Oleckiem odległość ustawowo została ustalona na 2000 metrów. A w Polsce i na Mazurach przeprowadza się eksperyment badawczy na tysiącach ludzi nawet ich o tym nie informując. Samorządy za kilka judaszowych srebrników oddają ogromne obszary wraz z ludźmi pod instalacje przemysłowe o wysokości 200 metrów, będących też źródłem hałasu na poziomie 110 dB. rozwiń

diament, 2013-08-07 13:37:41 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE