Odnawialne źródła energii w Polsce nieopłacalne

  • newseria.pl
  • 24-07-2013
  • drukuj
Polski system dofinansowywania zielonych technologii nie jest skuteczny i sprawia, że nie stają się one opłacalne – uważa Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Instytut przygotowuje dla resortu gospodarki analizę, która ma określić, jaka powinna być wysokość dofinansowania poszczególnych technologii. Prace zostaną ukończone 26 lipca.
Odnawialne źródła energii w Polsce nieopłacalne
Jak podkreśla Grzegorz Wiśniewski, w przypadku dotacji powinno być to wsparcie długofalowe i stopniowo wygaszane, a przede wszystkim - stabilne i przewidywalne. Dzięki temu Dania, Niemcy czy Austria wypracowały technologie, które eksportują do innych krajów i zarabiają na nich.

- Stosowanie dotacji do promocji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii jest zadaniem trudniejszym i nie tak powszechnym, jak w przypadku zielonego ciepła. W Europie rozwinęły się systemy wsparcia na etapie eksploatacji, a nie inwestycji w postaci stałych taryf i zielonych certyfikatów. Tam, gdzie są stałe taryfy dobrze skalkulowane, tam w zasadzie nie powinno być dotacji - uważa Grzegorz Wiśniewski.

Ekspert przypomina, że Polska stosuje dwa systemy równocześnie - dotacje i zielone certyfikaty, co doprowadziło do „patologicznej sytuacji z nadmiernym wsparciem lub nieskutecznym".

- Z jednej strony niewielka liczba inwestorów skorzystała z obydwu systemów wsparcia jednocześnie, choć do końca ubiegłego roku sam system certyfikatów pozwalał na domknięcie finansowania np. farm wiatrowych - przypomina ekspert.

Czytaj też: Gminy ze zdrowym rozsądkiem podchodzą do OZE

Od tego roku w systemie zielonych certyfikatów wystąpiła nadpodaż i, jak tłumaczy Grzegorz Wiśniewski, dochodzi do paradoksalnej sytuacji, kiedy inwestorzy, którzy uzyskali dotacje z regionalnych programów operacyjnych, rezygnują z inwestycji, bo ze względu na ryzyko dalszego spadku cen certyfikatów nie potrafią dopiąć budżetu.

- Zarówno z powodu problemów z pomocą publiczną, jak i efektywnością jestem sceptykiem, jeśli chodzi o łączenie dotacji z systemem zielonych certyfikatów ze środków UE w nowej perspektywie finansowej 2014-2020. Co najwyżej możemy tu mówić o gwarancjach kredytowych do inwestycji realizowanych w nowym systemie wsparcia proponowanym w projekcie ustawy o OZE - mówi Grzegorz Wiśniewski.

Jako odrębny przypadek powinny być rozpatrywane mikroinstalacje o mocy do 40 kW.

- Nie powinno być tak, że prawo energetyczne formalnie lub faktycznie uniemożliwia rozwój segmentu energetyki prosumenckiej [gdzie prąd może produkować niemal każdy w swoim gospodarstwie domowym]. Nie możemy czekać aż politycy dojdą do porozumienia i przygotują jakiś sensowny system wsparcia. Musimy ruszyć z rozwojem mikroinstalacji za pomocą dotacji, które następnie będziemy ograniczać po określonym czasie - uważa prezes IEO.

Długofalowa polityka wynikająca m.in. z konieczności realizacji celów dyrektywy o promocji OZE powinna sprawić, że w ciągu kilku lat staną się opłacalne.

Czytaj tez: Brak regulacji prawnych problemem OZE

- Mikroinstalacje do produkcji energii elektrycznej, jak domowe systemy fotowoltaiczne czy małe elektrownie wiatrowe o mocach rzędu 20-40 kW, umiejscowione w optymalnych lokalizacjach, będą opłacalne już przed 2020 rokiem. Jestem przekonany, że żadna z instalacji zielonego ciepła nie będzie wymagała wsparcia po tym okresie, bo są już blisko wyrównania kosztów produkcji i kosztów alternatywnego zakupienia ciepła lub paliw na zewnątrz - podkreśla Grzegorz Wiśniewski.

Prawdziwego rynku nie stworzy się jednak doraźnymi pilotażami czy budową kolejnych instalacji demonstracyjnych. Aby nastąpiły spadki kosztów, najpierw należy zainwestować i zaktywizować rynek np. producentów urządzeń, tak by uzyskać efekt skali. Dopiero wówczas będzie można ograniczyć intensywność wsparcia. Im wyższa bowiem liczba inwestycji, tym niższe są jednostkowe koszty przygotowania projektów inwestycyjnych i tańszy staje się cały łańcuch dostaw urządzeń i usług.

 

 

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Raz opłacalne a teraz już nie? Nie chce misie w to wierzyć ale właściwie,to może...

MPOP, 2013-07-25 21:41:10 odpowiedz

Coś co nie jest opłacalne poprzez dotowanie staje się połacalne dla inwestora (gwarantowany odbiór i wyższa cena prądu z OZE) i państwa które nie wypełniając ptrzyjętych zobowiązań odnośnie ilości zielonej energii nie zapłaci drakońskich kar. Czesi już dawno to sobie poukładali. Fakt że mają nadpr...odukcję świadczy tylko o tym jak trudno tym rynkiem ręcznie sterować. Niestety UE wybrała czas jakiś temu taki mechanizm ograniczania emisji i mamy to co mamy. Też mi się to nie podoba ale dzisiaj realnie jestem zainteresowany fotowoltaiką. Zobaczymy co się z tego urodzi. Będę widział precyzyjne gwarancje. Przeliczę i zdecyduję. Chetnie wyprodukuję odrobinę prądu dla siebie i innych. Na razie w ramach poprawy aarunków inwestowania UE zdecydoawnie podwyższa cło na chińskie fotogniwa. Zapewne nie mają jakiegoś znaczka ii do tego są obrzydliwie tanie. Więc krzyknę sobie jak to kiedyś było w modzie. Niech żyje i umacnia rynek wspólnotowt nadzieja ludu pracującego miast i wsi na lepsze jutro. Hura. rozwiń

pllo, 2013-07-25 10:47:02 odpowiedz

TE żródła energii muszą być opłacalne! Dopiero teraz przeczytałem ale myślałem,dawałem znać!

TEKO, 2013-07-24 16:30:49 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE