Ok. 80 proc. Polaków chce segregować śmieci?

Ok. 80 proc. Polaków oświadczyło w deklaracjach śmieciowych, że będzie segregować odpady po 1 lipca - wynika z analizy PAP. Choć do "rewolucji śmieciowej" został niecały miesiąc, to w niektórych gminach tylko niewielki procent mieszkańców złożył deklaracje.
Zgonie z tzw. ustawą śmieciową, od 1 lipca samorządy przejmą obowiązki związane z odbiorem, transportem, odzyskiwaniem i unieszkodliwianiem wszystkich odpadów komunalnych.

Właściciele nieruchomości muszą także złożyć deklarację, w której oświadczą, ile osób zamieszkuje daną nieruchomość i czy będą segregować odpady. Ma to związek z przyszłą ceną za odbiór śmieci. Osoby, które zdecydują się na segregację odpadów zapłacą średnio od 40 do 50 proc. mniej, niż ci, którzy tak nie zrobią. To prawdopodobnie bodziec, który powoduje, że tak dużo rodaków zdecydowało się na to właśnie rozwiązanie.

Z analizy PAP przeprowadzonej w kilkunastu miastach wynika, że zdecydowana większość mieszkańców chce segregować odpady. Praktycznie w każdym z badanych przez PAP mieście odsetek ten sięga blisko 80 proc.

Liderem jest Lublin, w którym do tej pory segregację zadeklarowało aż 99 proc. mieszkańców. Najmniej chce tak robić osób w Łodzi, bo tylko ok. 65 proc. Liderami segregacji we wszystkich miastach są mieszkańcy domów jednorodzinnych. To oni najczęściej zapewniają, że po 1 lipca będą segregować odpady. Często, aby obniżyć koszty odbioru robią to już teraz i "rewolucja śmieciowa" nie będzie dla nich taką wielką zmianą jak w przypadku mieszkańców bloków czy kamienic.

Problemem dla gmin i ich mieszkańców może się jednak okazać powolne tempo składania tzw. deklaracji śmieciowych. W niektórych miastach i miejscowościach, mimo że termin składania oświadczeń już minął, to deklaracje wypełniło kilka procent.

Według analizy PAP liderem w liczbie złożonych deklaracji jest Kraków. Do władz stolicy Małopolski wpłynęło 54 tys. oświadczeń, co oznacza, że wymaganą prawem deklarację złożyli niemal wszyscy właściciele i zarządcy nieruchomości.

Składanie deklaracji sprawnie idzie także w Gdyni, gdzie złożono ok. 90 proc. wymaganych deklaracji, w Katowicach (również ok. 90 proc.), w Słupsku (80 proc.), Opolu czy w Bielsku Białej. W Słupsku miasto do spóźnialskich wysłało wezwania, jeżeli one nie poskutkują, to wówczas takie osoby spotka kara. Będą płacić za odbiór śmieci jak za odpady niesegregowane i liczone od każdej osoby zameldowanej w tej nieruchomości.

Podobna karna opłata została wprowadzona w Wielkopolsce. Tu termin składania deklaracji mija 3 czerwca. W stolicy Wielkopolski do początku zeszłego tygodnia wpłynęło ok. 20 tys. deklaracji. Poznań wraz z ośmioma ościennymi gminami tworzy Związek Międzygminny Gospodarki Odpadami Aglomeracji Poznańskiej (GOAP). Na tym terenie deklarację powinno złożyć około 220 tys. podmiotów.

Także Łodzianie muszą się liczyć z karami za brak deklaracji, dotąd tylko nieco ponad połowa z nich złożyła deklaracje. Do magistratu wpłynęło ich ok. 53 tys., z szacowanych ok. 80 tys. Łodzianie mają czas na ich złożenie do 25 czerwca.

Aby ci, którzy spóźnili się ze złożeniem oświadczeń nie musieli płacić kar niektóre miasta wydłużyły terminy na dostarczenie deklaracji śmieciowych. Tak zrobił np. lubelski magistrat, tu termin upłynął z końcem maja, ale spóźnialscy dostali dodatkowy tydzień. Lublinianie złożyli nieco ponad 50 proc. deklaracji, z szacowanych 20 tys.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.