Opłaty z foliówek na walkę ze smogiem

Posłowie przyjęli poprawki Senatu do tzw. ustawy foliówkowej. Miały one charakter doprecyzowujący i redakcyjny. Zgodnie z ustawą, od 1 stycznia 2018 r. jednorazowe torby w sklepach nie będą mogły być już bezpłatne. Teraz ustawa trafi do prezydenta.
Opłaty z foliówek na walkę ze smogiem
Zgodnie z nowymi przepisami od nowego roku w sklepach nie będzie można wydawać jednorazowych plastikowych toreb za darmo (fot. pixabay.com)

• Podczas prac nad ustawą ministerstwo odpierało zarzuty, że wprowadzenie opłaty recyklingowej jest podatkiem.

• Klienci sklepów będą mieli wybór; zabrać na zakupy torbę wielorazowego użytku i tym samym uniknąć płacenia za siatkę, bądź kupić plastikową torbę przy kasie.

• Zgodnie z ustawą, pieniądze uzyskane z opłat trafią do budżetu państwa.

• Według zapowiedzi wicepremiera Mateusza Morawieckiego mają one trafić m.in. na walkę ze smogiem. Na razie jednak nie są znane szczegóły.

Nowelizacja ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz niektórych innych ustaw wdrażać będzie unijną dyrektywę, której celem jest ograniczenie stosowania plastikowych toreb. Nowe przepisy uszczelnić też mają krajowy system gospodarowania odpadami.

Zgodnie z nowymi przepisami od nowego roku w sklepach nie będzie można wydawać jednorazowych plastikowych toreb za darmo. Opłatą recyklingową zostaną objęte lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego o grubości do 50 mikrometrów - siatki o takiej grubości są obecnie najczęściej wydawane przy sklepowych kasach.

Ministerstwo Środowiska w opublikowanym w tym tygodniu rozporządzeniu zaproponowało, by ta opłata wynosiła 20 gr. W ustawie jednak maksymalna stawka została określona na 1 zł. Przedstawiciele resortu tłumaczyli, że pozostawienie tego maksymalnego pułapu ma dać bufor, by móc elastycznie reagować w przypadku kiedy opłata np. na poziomie 20 groszy nie wpłynie na ograniczenie stosowania jednorazówek, co jest głównym celem ustawy.

Płacić nie trzeba będzie za tzw. zrywki, czyli bardzo lekkie torby z tworzywa sztucznego o grubości poniżej 15 mikrometrów - pod warunkiem, że będą używane wyłącznie ze względów higienicznych lub do pakowania żywności sprzedawanej luzem (warzyw, owoców, mięsa itp.).

Podczas prac nad ustawą ministerstwo odpierało zarzuty, że wprowadzenie opłaty recyklingowej jest podatkiem. Klienci sklepów będą mieli wybór; zabrać na zakupy torbę wielorazowego użytku i tym samym uniknąć płacenia za siatkę, bądź kupić plastikową torbę przy kasie.

Zgodnie z ustawą, pieniądze uzyskane z opłat trafią do budżetu państwa. Według zapowiedzi wicepremiera Mateusza Morawieckiego mają one trafić m.in. na walkę ze smogiem. Na razie jednak nie są znane szczegóły.

Resort środowiska przekonuje, że ograniczenie stosowania jednorazowych foliówek jest istotne ze względów środowiskowych. "Żywot" takich toreb jest krótki, a trafiając do środowiska zanieczyszczają zbiorniki wodne, czy morza. Dostają się też do układu pokarmowego zwierząt. Takich odpadów trudno jest też się pozbyć, czy poddać recyklingowi.

Nowe prawo ma również uszczelnić system gospodarowania odpadami w Polsce. Wiceminister Sławomir Mazurek wskazywał, że część firm w swojej sprawozdawczości raportowała m.in. o bardzo wysokim - sięgającym nawet 80 proc. - wykorzystywaniu przez swoich klientów opakowań z drewna, gdy w rzeczywistości było to poniżej procenta.

Unijna dyrektywa ws. ograniczenia foliówek przewidywała dwa warianty wdrożenia przepisów. Pierwszy to wprowadzenie do 31 grudnia 2018 r. opłat za oferowane torby przy jednoczesnym zwolnieniu z opłat za zrywki; drugi to osiągnięcie odpowiednich poziomów zużycia toreb na mieszkańca (90 toreb do końca 2019 r. oraz 40 toreb do końca 2025 r.).

Pomysł opłat za jednorazowe torby w Polsce nie jest nowy. Część sklepów pod koniec pierwszej dekady XXI wieku wycofała się z bezpłatnego wydawania toreb, wprowadzając ich odpłatność na poziomie od 5 do 20 gr za sztukę. Według szacunków, konieczność płacenia za torby na zakupy spowodowała ograniczenie ich stosowania o ok. 36 proc., z ok. 470 do 300 toreb na mieszkańca w roku.

Szacuje się, że Polacy średnio zużywają 250-300 toreb foliowych rocznie, a przeciętny Europejczyk - 200. Według danych Komisji Europejskiej, w 2010 r. średnia na jednego Polaka, Portugalczyka czy Słowaka wynosiła 490 foliówek, na Niemca 70, a na Fina czy Duńczyka - tylko cztery torby.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Prawie każdy przepis udaje się obejść i ten dotyczący toreb foliowych w szczególności, o czym jak np. można zaraz wspomnę, a może to będzie patent nieformalny. Istotą problemu jest utrudnienie przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych poprzez mielenie i przesiewanie. Taką folię ciężko rozdrobnić... w ten sposób. Taka jest diagnoza moim zdaniem. Nie musiałby nikt "wyrywać sobie włosów z głowy" z problemu wynikającego z powodu powszechności i wygody stosowania tych torebek, gdyby powszechnym się stało odzyskiwanie tego odpadu, lub gdyby została zmieniona technologia przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych, w składzie których zawsze znajdują się i te torebki. O ironio, środki uzyskane z wprowadzenia dodatkowej opłaty nie jest kierowana na minimalizację tego problemu, a na jakieś tam inne działania i śmieci zebrane w domu donoszone są w tego typu torbach foliowych. Moja propozycja to zrealizowanie segregacji u źródła w oparciu o propozycję Pana Bartoszkiewicza. I jeszcze sposób na ominięcie przepisu, o którym to wspomniałem na wstępnie - to udostępnianie dla klientów siatek w postaci rękawa skleconego z "żyłek". Ciekaw jestem jak na to zareagują legislatorzy? rozwiń

Tadeusz Babicz, 2017-10-13 23:52:59 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE