PARTNER PORTALU
  • BGK

PAS chce zmiany progu alarmowania o smogu. "Ludzie muszą być ostrzegani"

  • PAP/KDS    7 lutego 2018 - 12:05
PAS chce zmiany progu alarmowania o smogu. "Ludzie muszą być ostrzegani"
Obowiązujące w Polsce wysokie progi informowania i alarmowania sprawiają, że informacje władz o fatalnej jakości powietrza rzadko przedostają się do społeczeństwa - alarmuje Anna Dworakowska z PAS. (fot. PTWP)

Polski Alarm Smogowy apeluje do resortu środowiska o ustanowienie alarmu smogowego na poziomie, jaki obowiązuje w większości krajów europejskich. - Ludzie muszą być ostrzegani - zaznaczają przedstawiciele PAS.




  • Jak wyliczył PAS, gdyby w Polsce zastosować obowiązujący we Francji próg alarmowania o smogu, to w 2017 r. w wielu miastach alarm smogowy byłby ogłaszany przez kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt dni w roku.
  • Nowym Targu na Podhalu trwałby 62 dni. W Żywcu 60 dni, a w Rybniku 53. 
  • Obowiązujące w Polsce wysokie progi informowania i alarmowania sprawiają, że informacje władz o fatalnej jakości powietrza rzadko przedostają się do społeczeństwa - alarmuje Anna Dworakowska z PAS. 

We Francji alarm smogowy ogłaszany jest, gdy średniodobowe stężenie pyłu PM10 osiągnie 80 mikrogramów/m sześc. W Polsce od 2012 r. próg ten wynosi 300 mikrogramów/m sześc., co - alarmują przedstawiciele PAS - jest najwyższym progiem alarmowania o zagrożeniu w Europie, trzykrotnie wyższym niż stosowany np. w Czechach i na Węgrzech.

Działacze wielu organizacji i stowarzyszeń m.in. Polskiego Alarmu Smogowego apelują do resortu środowiska o zaostrzenie tych norm i ustanowienie alarmu smogowego na poziomie, jaki obowiązuje w większości krajów europejskich.

Jak oceniła Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego, tak wysokie progi informowania i alarmowania sprawiają, że informacje władz o fatalnej jakości powietrza rzadko przedostają się do społeczeństwa, a co za tym idzie ludzie nie wiedzą, że powinni podjąć środki ostrożności: nie chodzić na spacery, nie uprawiać sportu na zewnątrz, nie wietrzyć mieszkań, itp.

Czytaj więcej: Od morza aż do Tatr: Smog jest wszędzie

- Brak informowania i ostrzegania, który jest wynikiem absurdalnie wysokich progów alarmowych, skutkuje na przykład tym, że w czasie, kiedy stężenia zanieczyszczeń są bardzo wysokie, na ulicach polskich miast można spotkać wycieczki przedszkolaków wyprowadzane po to, by się "przewietrzyć". Ludzie muszą być ostrzegani - zaznaczyła Dworakowska.

Według badań PAS, gdyby w Polsce wprowadzić obowiązujący we Francji poziom alarmowy dla smogu, to w niektórych miastach stan alarmowy trwałby przez dwa miesiące w roku. Tak byłoby np. w Nowym Targu (62 dni), w Żywcu (60), Nowej Rudzie (56), Zabrzu (55) i Rybniku (53). Źle było także w miastach wojewódzkich. Najgorzej w Krakowie - alarm trwałby 41 dni i Katowicach (37 dni). W Zakopanem takich dni było 25. W Warszawie próg "francuskiego" alarmu smogowego był przekroczony przez trzy tygodnie.

Czytaj więcej: Łódź. Walka ze smogiem nie taka prosta. Warto inwestować w niskokosztowe czujniki?

PAS zaznaczył, że przyjmując jednak kryteria polskie, alarmów nie odnotowywano. W przypadku miast wojewódzkich polski poziom alarmowy (300 mikrogramów/m sześc.) osiągnięto w zeszłym roku trzy razy: dwa razy w Krakowie i raz w Katowicach.

Według polskich przepisów wprowadzonych w 2012 r. rozporządzeniem ministra środowiska, alarm smogowy jest ogłaszany, gdy średniodobowe stężenie pyłu zawieszonego PM10 w powietrzu przekroczy 300 mikrogramów/m sześc. Przy stężeniu 200 mikrogramów/m sześc. obowiązuje stan ostrzegawczy. 

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (1)

  • Prof. Glass, 2018-02-08 10:36:44

    To nic nie da! Trzeba wdrożyć ogólnopolską kampanię uświadamiającą, że "warto przesiąść się na rower", ale wpierw trzeba wyczyścić centra miast samochodów! Tylko czy do kmiotów to trafi?