PARTNER PORTALU
  • BGK

Polacy boją się smogu, ale nie reagują na zagrożenie

  • PAP/AH    30 listopada 2017 - 12:53
Polacy boją się smogu, ale nie reagują na zagrożenie
W Katowicach w zeszłym roku maseczki rozdawał Tauron. Fot. mat. pras.

Aż 94 proc. Polaków zauważa problem smogu w Polsce, jednak inaczej na niego reaguje.




• Z powodu ekspozycji na zanieczyszczenia powietrza umiera ok. 10 razy więcej Polaków niż w wyniku wypadków drogowych, o których tyle się mówi publicznie.

• Najbardziej stanem powietrza interesują się mieszkańcy regionów, które mają z nim największy problem - województw śląskiego i małopolskiego.

• Wysoka jest również wiedza o konkretnych chorobach, które nasila smog.

Co piąty zapytany Polak śledzi alerty smogowe i zmienia swoje zachowania, jeśli poziom smogu jest wysoki. Czterech na 10 Polaków sprawdza alerty, ale nie reaguje na nie. Co trzeci nie śledzi alertów, ale uważa, że smog jest problemem, szczególnie zimą.

To wyniki badania "Wiem, czym oddycham, czyli Polacy o smogu", przeprowadzonego w listopadzie przez instytut badawczy ARC Rynek i Opinia, na zlecenie firmy Aviva, na próbie 955 osób.

Opulikowana niedawno przez unijną Europejską Agencję Środowiska (EEA) mapa pokazuje dobitnie, że w porównaniu z resztą Europy Polacy oddychają najgorszym powietrzem. Czytaj więcej: Smog. Stan jakości powietrza w Polsce

 

Najbardziej stanem powietrza interesują się mieszkańcy regionów, które mają z nim największy problem - województw śląskiego i małopolskiego. 29 proc. mieszkańców Śląska i 25 proc. Małopolski jest na bieżąco z doniesieniami smogowymi i zmienia swoje zachowania, jeśli prognozy nie są dobre.

Wysoka jest również wiedza o konkretnych chorobach, które nasila smog. Według 86 proc. respondentów są to choroby układy oddechowego, jak astma, zapalenie oskrzeli czy przewlekła obturacyjna choroba płuc; niemal połowa zapytanych wskazuje na alergie, a 42 proc. na choroby układu sercowo-naczyniowego, takie jak miażdżyca czy zawał serca.

Smog znalazł się w grupie pięciu głównych czynników, wskazywanych jako najbardziej szkodliwe dla zdrowia. Listę otwiera stres, na który wskazała połowa badanych. Na drugim miejscu znalazł się brak aktywności fizycznej - 46 proc., na trzecim palenie tytoniu - 45 proc., potem złe odżywianie - 42 proc. i smog - 33 proc., który jest przed nadużywaniem alkoholu - 31 proc.

- Badania naukowe i dane epidemiologiczne jednoznacznie wskazują, że przebywanie w środowisku o zwiększonym poziomie zanieczyszczeń powietrza istotnie wpływa na rozwój i dynamikę chorób, m.in. układu oddechowego i sercowo-naczyniowego - powiedział komentując badania dr Piotr Dąbrowiecki. -Według najnowszego raportu Europejskiej Agencji Środowiska, w Polsce z tego powodu umiera przedwcześnie ok. 50 tys. osób, co stanowi aż 10 proc. wszystkich przyczyn zgonów w naszym kraju. Co więcej, z powodu ekspozycji na zanieczyszczenia powietrza umiera ok. 10 razy więcej Polaków niż w wyniku wypadków drogowych, o których tyle się mówi publicznie - dodał.

Tylko 6 proc. zapytanych odpowiedziało, że w ogóle nie przejmuje się smogiem. Większość - 61 proc. - sprawdza, jakim powietrzem oddycha. Z tego 20 proc. regularnie śledzi alerty smogowe i jeśli poziom smogu jest wysoki, zmienia swoje zachowania. 41 proc. badanych czasem sprawdza doniesienia, ale nie zmienia swoich zachowań. Natomiast co trzeci zapytany w ogóle nie śledzi raportów smogowych, ale przyznaje, że smog w zimie jest problemem.







×
KOMENTARZE (1)

  • Radek, 2017-12-04 18:29:45

    Nie wszyscy boją się smogu, bo w dalszym ciągu są jeszcze tacy, co wiedzą o nim nadal za mało. W małych miejscowościach – tam gdzie żyje jeszcze „starsze pokolenie”, które jest na siłach samodzielnie dokładać drewna czy węgla do pieca – panuje przekonanie, że w piecu można palić dosłownie wszystkim.... Bo tak palili ich dziadkowie i ich rodzice. Mówienie o ekologii, czy o szkodliwości palenia odpadów domowych, śmieci, itp. nie znajdzie u nich posłuchu. Sam mam dziadków z takiego właśnie pokolenia – babcia do pieca „pakuje” dosłownie wszystko – na szczęcie odpady bioorganiczne lądują w kompostowniku w ogródku. I kiedy musieli trochę pomieszkać u mnie – mój dziadek nie mógł się nadziwić, że jak to można nie palić węglem w domu, a tylko jakimiś tam peletem (gdzie nazwa w ogóle nie była mu znana) i że mój piec - Mini Bio (Kostrzewa) mi nie wybuchnie, bo popiołu codziennie nie sprzątam i że to wszystko właściwie „samo chodzi” i nie trzeba co rusz do niego dreptać i doglądać. Dla niego to był kosmos, abstrakcja. Więc nie ma co się tu dziwić. Szansa na ekologiczne podejście do ogrzewania rośnie w młodym pokoleniu – tu postawy pro ekologiczne są już „wałkowane” od przedszkola a „starych ludzi” już się nie zmieni.  rozwiń