Samorządy dążą do większej samowystarczalności

- Portugalskie gminy oraz przedsiębiorstwa dążą do coraz większej samowystarczalności. Tendencję tę umacnia rosnące w kraju zapotrzebowanie na rozwiązania ekologiczne, a także potrzeba zabezpieczenia dostaw żywności i energii elektrycznej.
Samorządy dążą do większej samowystarczalności

Rozwijane w ostatniej dekadzie w Portugalii przedsięwzięcia z zakresu odnawialnych źródeł energii znacznie uniezależniły ten kraj od paliw kopalnych. Jak oszacowało ministerstwo gospodarki, Portugalia w ub.r. była w stanie pokryć już ponad 60 proc. wewnętrznej konsumpcji z zielonej energii. Dodatkowo na imporcie gazu i węgla oraz opłatach za emisję dwutlenku węgla zaoszczędzono 850 mln euro.

Państwowym inwestycjom w odnawialne źródła energii towarzyszą coraz liczniejsze inicjatywy na poziomie samorządów terytorialnych. Już w 2015 roku podlizbońskie Torres Vedras będzie pierwszym miastem korzystającym w 100 proc. z zielonej energii. Dostarczana będzie ona do tej liczącej 80 tys. mieszkańców gminy z farm wiatrowych i parków fotowoltaicznych usytuowanych na jej terenie.

Duże ambicje mają również władze Azorów. Do końca br. udział energii odnawialnych w produkcji prądu na tych atlantyckich wyspach przekroczy 50 proc. W kolejnych czterech latach ma się zwiększyć do 75 proc.

Już wkrótce pierwszą wyspą w pełni zasilaną energią odnawialną będzie Corvo. Władze tej jednej z dwóch najbardziej na zachód położonych wysp azorskich rozpoczęły w 2012 roku wdrażanie projektu wyposażania znajdujących się na niej obiektów w panele słoneczne i pompy geotermiczne.

O samowystarczalność energetyczną zabiegają też gminy Portugalii kontynentalnej. Od ubiegłego roku na kilku ulicach Lizbony, Guimaraes i Covilhii działają specjalne powierzchnie wytwarzające energię z ruchu poruszających się po nich pojazdów oraz osób. Nowatorskie rozwiązanie jako pierwsza zastosowała gmina w Covilhii na ruchliwej ulicy prowadzącej do szpitala miejskiego.

Wynalazek inżynierów z uniwersytetu Beira Interior (UBI) opracowany został w 2011 roku na bazie wykładziny generującej prąd pod wpływem przesuwania się po niej ludzi i pojazdów. W ruchu ulicznym służy ona do zasilania sygnalizacji świetlnej oraz przydrożnych znaków informacyjnych.

"W kilku miejscach na świecie testowano już podobne rozwiązania, lecz w porównaniu z nimi nasza nawierzchnia wytwarza aż trzy razy więcej energii elektrycznej" - wyjaśnił współautor wynalazku Francisco Duarte.

W Portugalii sukcesywnie przybywa również przydomowych minielektrowni bazujących na generatorach wiatrowych. Już kilkaset takich urządzeń spośród wszystkich 2500 funkcjonujących w kraju zlokalizowanych jest na prywatnych gruntach.

"Trzy lata temu zdecydowałem się na postawienie na terenie mojego gospodarstwa wiatraka. Część wytwarzanej przez urządzenie energii pobieram dla siebie, a jej nadwyżki sprzedaję operatorowi państwowej sieci. Inwestycja była kosztowna i zwróci się dopiero za kilkanaście lat, ale moją główną motywacją nie był szybki zysk, lecz wsparcie środowiska naturalnego" - powiedział Joao Pimpao z Mafry, właściciel ekologicznego gospodarstwa produkującego organiczną żywność.

Przedsiębiorca wyjaśnił, że największym odbiorcą ekologicznej żywności są dzisiaj w Portugalii duże aglomeracje miejskie, których mieszkańcy poszukują produktów spożywczych uprawianych na bazie naturalnych nawozów i dają się zarazić bakcylem samowystarczalności.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.