Samorządy nie mają pieniędzy na likwidację bomb ekologicznych

Składowiska prowadzone przez nieuczciwych przedsiębiorców to poważny problem. Samorządy muszą się z nim borykać same.
Samorządy nie mają pieniędzy na likwidację bomb ekologicznych

Jan Grabkowski, starosta poznański, alarmuje, że powiat od kilku lat boryka się z bombą ekologiczną, tzn. ze składowaniem odpadów przez nieuczciwego przedsiębiorcę. Wynajął on halę, gdzie składowane są odpady niebezpieczne, powiat pięć lat się starał, by Główny Inspektorat Ochrony Środowiska uznał to za bombę ekologiczną, bo przepisy mówią, że na terenie prywatnym nie może być bomby ekologicznej.

– Co z tego, skoro w postępowaniu zastępczym powiat poznański nie może wyegzekwować od przedsiębiorcy pieniędzy, a Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska nie może dać dotacji, ponieważ składowisko jest na terenie prywatnym. Może dać samorządowi tylko pożyczkę. Niestety nie możemy wziąć 4 mln zł pożyczki, bo nie spełnimy wskaźników zadłużenia wskazanych w ustawie – wyjaśnia Jan Grabkowski.

Czytaj też: Bydgoszcz ma problem z niebezpiecznymi odpadami

Zdaniem Grabkowskiego bombę powinna rozbrajać Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, jednak instytucja ta mówi, że skażenie powietrza to za mało, musi nastąpić skażenie wody i ziemi. Dopóki nikt nie umrze, to nic nie zrobią.

– Proponuję, by zmienić regulamin Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i umożliwić dotacje dla samorządów na ten cel. NFOŚ dawałby 50 proc. dotacji, WFOŚ – 30 proc., samorząd powiatu – 15 proc., gmina – 5 proc. Może to być systemowe rozwiązanie problemów związanych z odpadami – podkreśla Jan Grabkowski.

Czytaj też: Staw w Świętochłowicach przestanie być ekologiczną bombą

Starosta dodaje, że jeżeli przedsiębiorca spełnia wszystkie nakładane obowiązki, by przetwarzać, składować i transportować odpady niebezpieczne, musimy wydawać pozwolenie na taką działalność gospodarczą.

Jego zdaniem warto zastosować zabezpieczenie w postaci gwarancji bankowych dla przedsiębiorcy, by zabezpieczyć interesy samorządu, który tak naprawdę pozostawiony jest sam sobie.

– Bomba ta tyka, w kraju takich miejsc jest więcej. Działajmy, a nie czekajmy do momentu, kiedy dojdzie do skażenia terenu dużego miasta i będą ofiary – ostrzega Jan Grabkowski.

Minister Środowiska Stanisław Gawłowski przyznaje, że składowiska prowadzone przez nieuczciwych przedsiębiorców to poważny problem, nie są to odosobnione przypadki, narasta cwaniactwo.

– Mam świadomość, że ten problem będzie trzeba rozwiązać. Znam jednak przykłady, że władze samorządowe same wiedzą, co się dzieje i nie reagują – mówi Stanisław Gawłowski.

Minister przyznaje, że w takich wypadkach łatwiej działa się na terenie należącym do Skarbu Państwa. – Trzeba sobie jednak powiedzieć, że właściciel nieruchomości nie może być pozbawiony odpowiedzialności za rzeczy, które się dzieją na jego terenie. Trzeba z niego windykować wszelkie należności związane z likwidacją niebezpiecznych odpadów – uważa Gawłowski.

Przyznaje, że proponowane przez starostę poznańskiego rozwiązanie w postaci grantów jest możliwe do realizacji.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE


Cwaniactwo wnika
Dziś we wszystkie sprawy,
Na cwaniactwo trzeba:
Sejmowej Ustawy.

Eterno Vagabundo, 2014-09-29 19:12:58 odpowiedz

RDOŚ to dziwna instytucja, która jak piszecie mówi, że skażenie powietrza to za mało, musi nastąpić skażenie wody i ziemi. Z tego faktycznie wynika, że trzeba czekać dopóki nikt nie umrze!!!!!!!!

zas, 2014-09-26 07:29:27 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE