Smog w Polsce można pokonać. Przez ograniczenie ruchu aut w miastach

  • Bartosz Dyląg
  • 13-02-2017
  • drukuj
• Za zanieczyszczenie powietrza w Warszawie w 63 proc. odpowiada komunikacja kołowa – wynika z raportu NIK.

• Wiele samorządów rozważa wprowadzenie zakazów czy opłat za wjazd do centrów miast.

• Polskie samorządy mogą wprowadzać tego typu ograniczenia, ale nie mogą kontrolować przestrzegania obowiązujących przepisów. Prawo jest więc martwe.

• Na razie miasta korzystają z rozwiązań dostępnych, na przykład bezpłatnej komunikacji miejskiej dla kierowców.
Smog w Polsce można pokonać. Przez ograniczenie ruchu aut w miastach
Za zanieczyszczenie powietrza w Warszawie w 63 proc. odpowiada komunikacja kołowa. (Fot. pixabay)

Smog w polskich miastach dusi, truje, zabija. W ostatnich tygodniach wiele z nich notowało kilkukrotne przekroczenia norm w zakresie obecności w powietrzu pyłu zawieszonego PM10, PM2,5, tlenku siarki, tlenków azotu, tlenków węgla. Problem jest bardzo poważny – według WHO, każdego roku z powodu smogu ginie 48 tys. Polaków.

Główny wątek dyskusji w sprawie polskiego smogu skupia się na przestarzałych kotłach używanych do ogrzewania prywatnych domów oraz niskiej jakości stosowanych w nich paliw, m.in. mułów i flotów węglowych. Często zapomina się jednak o zanieczyszczeniu powietrza wywołanym komunikacją kołową. Według jednego z raportów NIK, np. za warszawskie zanieczyszczenie powietrza w 63 proc. odpowiada komunikacja kołowa.

Zakaz wjazdu i płatne strefy

Ewa Wolniewicz-Warska z Kapscha jest zdania, że ograniczenie ruchu samochodowego w wybranych częściach miast jest dobrym sposobem na walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Jej zdaniem z rozwiązań tego typu powinny korzystać wszystkie miasta, które mają problem albo z nadmiernym ruchem, albo generalnie z zanieczyszczeniem powietrza.

Wolniewicz-Warska podaje przykład Mediolanu, gdzie wprowadzono wolny wjazd do centrum dla pojazdów od klasy Euro 4 w górę, natomiast te o gorszych parametrach podlegają opłatom. Efekt – tylko w pierwszym roku strefę tę odwiedzała ponad połowa mniej pojazdów powodujących zanieczyszczenia, co przełożyło się na 20-proc. spadek zanieczyszczenia najbardziej szkodliwym pyłem zawieszonym PM10.

Wprowadzona niedawno strefa niskiej emisji w Berlinie dała jeszcze lepsze efekty. Emisja pyłów pochodzących ze spalin od diesla zmniejszyła się o około 50 proc., a generalne stężenie pyłu zawieszonego związanego z ruchem drogowym zmniejszyło się nawet dwukrotnie. 

– Głównym źródłem zanieczyszczenia są samochody z dieslem i ciężarowe. Najważniejsza jest skuteczna kontrola, czy pojazd jest uprawniony do wjazdu do danej strefy, czy nie. Kontrola ta przeprowadzana przez służby jest wyrywkowa i przez to niezadowalająca - wyjaśnia Wolniewicz-Warska.

Także Karol Perkowski z Miasto Jest Nasze uważa, że ograniczenie ruchu samochodowego znacząco przyczyni się do poprawy jakości powietrza w Warszawie.

– To, co by należało zrobić w pierwszej kolejności, to wyeliminowanie pojazdów najbardziej trujących. Nacisk na egzekwowanie prawa, w tym karanie i likwidowanie stacji obsługi pojazdów, gdzie „za flaszkę” można zrobić badania techniczne oraz wyrywkowe, regularne kontrole jakości spalin na granicach miasta – podkreśla Karol Perkowski.

Miasto Jest Nasze jest zdania, że Warszawa powinna wdrożyć zarówno proponowany w Sejmie zakaz wjazdu samochodów o niskiej klasie emisyjnej, jak i strefy płatnego wjazdu, które dodatkowo zasiliłyby inwestycje transportowe miasta.

– Co do stref płatnego wjazdu, to oprócz głównej korzyści w postaci czystszego powietrza, zyska na tym miejski budżet. Należy jednak pamiętać, że emisja spalin samochodów powinna być dodatkowo kontrolowana przy przeglądach technicznych oraz na ulicach przez policjantów. Najwięksi truciciele powinni być wyeliminowani z ruchu – podkreśla Perkowski.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Motomaniak: Śmierć w centrum miast? Ja na razie widzę śmierć - komunkacyjną. Nigdzie nie idzie się dostać przez te wszystkie samochody :/ Ja samochodu nie posiadam i żyję, mimo że moja praca polega na dojeżdżaniu do klienta i mimo że mieszkam w nawiększym pod względem powierzchni mieście w Polce.... Jak sobie radzę? Prosto: rowerem, opcjonalnie hulajnogą, gdy mam w centrum. I tak, tą moją zapewne śmieszną hulajnogą jestem szybciej niż samochodem, bo gdy ja pomykam swobodnie 12-15 km/h chodnikiem, samochody stoją w korku i kopcą. Czasami w moim mieście nie da się oddychać - muszę zasłaniać twarz, bo tak powietrze jest zatrzute, że to po prostu CZUĆ. Problem samochodów nie byłby tak wielki, gdyby chociaż nie służyły do przejazdu jednej osoby. Kiedyś zwróciłam na to uwagę: ponad 90% samochodów było prowadzonych przez jedynie kierowcę. Ja rozumiem, że jak ktoś mieszka za miastem lub jeździ całą rodziną, to potrzebuje samochód, ale jest masa ludzi mieszkająca w centrum, którzy mają samochody tylko po to by wozić się po bułki do sklepu. Trzeba zrobić z tym porządek. rozwiń

Mid, 2017-03-02 13:48:22 odpowiedz

Do hmmm: youtube.com/watch?v=QZaAJlOJlN0

..., 2017-02-13 13:12:52 odpowiedz

Za większość smogu odpowiedzialny jest węgiel , czyli pupilek podłej zmiany !

hmmm, 2017-02-13 12:56:13 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE