Strefy ciszy - przyciągają czy odstraszają turystów?

Coraz więcej ludzi szuka na Mazurach jezior objętych strefą ciszy.
Strefy ciszy - przyciągają czy odstraszają turystów?

Jak informuje "Metro", na Mazurach jest przynajmniej kilkadziesiąt jezior objętych zakazem pływania motorówką czy skuterem wodnym. Problem w tym, że planując urlop, ciężko zorientować się, na którym jeziorze obowiązuje zakaz. Starostwa powiatowe wolą się tym nie chwalić, bo mogłoby to wystraszyć część turystów.

Także właściciele mazurskich domków i kwater do niedawna woleli reklamować się bliską odległością do wypożyczalni sprzętu pływającego czy okazałym zapleczem gastronomicznym. Obecnie jednak coraz częściej chwalą się strefą ciszy.

"Coraz więcej letników pyta tylko o spokój. To są ludzie z dużych miast, którzy chcą mieć gwarancje, że na urlopie odpoczną od hałasu" - mówi Kamil Kościuch, właściciel domku letniskowego w miejscowości Grądzkie nad brzegiem jeziora Gawlik pod Giżyckiem.

Policjanci przyznają, że z przestrzeganiem zakazu hałasowania bywa różnie, a najczęściej łamią go młodzi ludzie ścigający się na skuterach wodnych.

"Ale jednocześnie widać, że tolerancja dla łamiących ciszę na jeziorach jest coraz mniejsza" - przyznaje Artur Modzelewski, rzecznik komendy powiatowej piskiej policji.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE