Strefy niskiej emisji: Polska daleko za Berlinem, Sztokholmem, Paryżem czy Londynem

Strefy Niskiej Emisji pozwalają walczyć ze smogiem w wielu stolicach Europy i Azji. W Polsce wciąż się uczymy jak ograniczyć emisję produkowaną przez samochody.
Strefy niskiej emisji: Polska daleko za Berlinem, Sztokholmem, Paryżem czy Londynem
Ruch samochodowy ma duży wpływ na jakość powietrza w miastach. (fot. pixabay)

• Pierwsza Strefa Niskiej Emisji na świecie powstała w Sztokholmie, w 1996 roku. Za ciosem poszły m.in. Tokio, Berlin, Dublin czy Londyn. 

• W Polsce brakuje oficjalnie programów SNE. To błąd, ponieważ np. w stolicy 30 proc. pyłu zawieszonego w powietrzu produkują samochody. 

• Co ważne, bijemy na głowę inne kraje pod względem liczby samochodów przypadających na 1000 mieszkańców. 

• Eksperci zwracają uwagę, że wdrożenie Stref Niskiej Emisji to nie tylko szansa na poprawę zdrowia Polaków, ale też furtka dla biznesu z obszaru wysokich technologii.

30 procent pyłu zawieszonego stwarzającego zagrożenie dla zdrowia mieszkańców Warszawy, produkują samochody. Jak wynika z najnowszej analizy Crowe Horwath Polska, rozwiązaniem jest jak najszybsze wprowadzenie w stolicy i innych polskich aglomeracjach Stref Niskiej Emisji oraz związanej z nimi zmiany modelu transportu miejskiego.

Pierwsza Strefa Niskiej Emisji powstała w 1996 roku w Sztokholmie. Siedem lat później wprowadziło ją Tokio, a w 2007 roku Dublin. To była pierwsza światowa trójka, do której dołączyły w następnych latach Londyn, Berlin i Rzym. W tym roku twarde wymogi ekologiczne dla pojazdów wjeżdżających do miast wprowadzą Paryż i Seul, za rok Pekin, a w 2019 r. – Oslo.

Co z Warszawą?

Stolica Polski jak dotąd nie zadeklarowała oficjalnie programu SNE, choć ograniczyła wjazd ciężarówek. To dobry krok – oceniają ekolodzy, ale odkreślają, że czas na kolejne. W kwestiach przeciwdziałania zanieczyszczeniu środowiska ciągle znajdujemy się w tyle za innymi i musimy przyśpieszyć tempo tego wyścigu.

Czytaj też: Samorządy walczą ze smogiem, ale mieszkańcy o tym nie wiedzą?

- Dokonaliśmy porównania Warszawy z innymi stolicami, w których obowiązują lub są planowane Strefy Niskiej Emisji. – mówi Maciej Krzekotowski z Crowe Horwath i dodaje, że nie jest to zestawienie, w którym wypadamy korzystnie. – Mamy najwyższy średni wiek samochodów jeżdżących po ulicach. W Polsce wynosi on blisko 14 lat (dokładnie 13,9), podczas gdy w Holandii 10,2, a w Japonii tylko 8,3. Jesteśmy również w czołówce rankingu liczby aut przypadających na tysiąc mieszkańców. W Berlinie wynosi on 342, w Paryżu 450, a w Warszawie 642 - zaznacza.

Te dane biją na alarm

Cytowana analiza przynosi nie tylko diagnozę sytuacji, ale również recepty. Zdaniem jej autorów, rozwiązaniem jest wprowadzenie w polskich aglomeracjach Stef Niskiej Emisji dostosowanych do wymogów lokalnych. Świat stosuje tu różne regulacje – od wprowadzania w centrach miast całkowitego zakazu ruchu samochodowego, poprzez ograniczania czasowe (zakaz ruchu w określonych godzinach) i pobieranie wysokich opłat za wjazd.

Jak podkreśla jeden z autorów raportu – Dominik Buszta – Strefy Niskiej Emisji stają się coraz bardziej restrykcyjne. Ekologia nie uznaje kompromisów.

Średnia wieku samochodów poruszających się po ulicach w Warszawie to ponad 13 lat. (grafika z raportu Crowe Horwath Polska)
Średnia wieku samochodów poruszających się po ulicach w Warszawie to ponad 13 lat. (grafika z raportu Crowe Horwath Polska)

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE