Ustawa o ochronie przyrody: Wielkie cięcie drzew w miastach?

  • Piotr Toborek
  • 15-12-2016
  • drukuj
• Długo konsultowany rządowy projekt nowej ustawy o ochronie przyrody, gdzie zmiany dotyczyły głównie wycinki drzew, nie trafił pod obrady Sejmu. Zastąpił go projekt poselski, już 14 grudnia odbędzie się jego pierwsze czytanie w komisji.
• Oznacza to, że planowane zmiany mogą wejść w życie od 1 stycznia 2017 roku.
• Budzi to obawy, z jednej strony o to, co zrobią mieszkańcy; z drugiej o postawę gmin, które będą miały możliwość dawania zezwoleń inwestorom na wycinkę.
Ustawa o ochronie przyrody: Wielkie cięcie drzew w miastach?
Samorządowcy zgadzają się, że kary za nielegalną wycinkę są zbyt wysokie (fot.youtube)

Procedowany od kilku miesięcy projekt przeszedł przez wymagane konsultacje zbierając różne opinie, mało prawdopodobne wydawało się jednak, że uda się przeprowadzić zmiany tak, by weszły w życie z nowym rokiem.

Przedłożenie w Sejmie projektu poselskiego otwiera taką możliwość, tym bardziej, że już 14 grudnia przed Komisją Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa zaplanowano pierwsze czytanie projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz niektórych innych ustaw.

Oba projekty prawie się nie różnią, zakładają przed wszystkim zniesienie konieczności uzyskiwania zezwoleń na wycinkę drzew na terenach prywatnych oraz znaczące obniżenie wysokości kar za wycinkę drzew bez zezwolenia.

Kary są zbyt wysokie

Ostatni punkt nie budzi wątpliwości, samorządowcy zgadzają się bowiem, że kary są zbyt wysokie.

- Rzeczywiście kary idące w dziesiątki tysięcy złotych to nie było racjonalne rozwiązanie – mówi Andrzej Szczerba naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa w częstochowskim magistracie. – Gminy postulowały od dawna zastąpienie kar pieniężnych, np. obowiązkowymi nasadzeniami.

Znacznie większe kontrowersje budzi pomysł oddania właścicielom nieruchomości swobody w wycinaniu drzew (ograniczenia dotyczą nieruchomości objętych nadzwyczajną ochroną, np. będących zabytkami). Choć trzeba zaznaczyć, że pomysł spotkał się w pozytywnym odbiorem większość „opinii publicznej”, zdanie większości internautów dyskutujących o proponowanych zmianach, można streścić w słowach: „nareszcie na własnej działce będę mógł robić co chcę”.

W uzasadnieniu ustawy posłowie tłumaczą, że „obecne przepisy wymagają od właściciela wystąpienia do wójta, burmistrza, prezydenta miasta o zezwolenie na takie działanie, co stanowi nadmierną i nieuzasadnioną ingerencję w możliwość wykonywania prawa własności nieruchomości”.

Zdaniem autorów projektu stosowanie obecnych, restrykcyjnych przepisów nie spełnia swojej roli, gdyż i tak niemal wszystkie decyzje, które wydają ww. organy są pozytywne, zezwalają na usunięcie drzewa i krzewu. Obecna procedura niepotrzebnie obciąża więc zarówno właścicieli nieruchomości, jak i organy administracji.

Sądowe spory o wycinkę

Takiej opinii zaprzecza jednak naczelnik Szczerba:

- Właśnie tak posłowie słuchają tego co do nich mówimy - ironizuje. – W trakcie konsultacji tłumaczyliśmy, że nie jest prawdą, że wydajemy niemal same pozytywne opinie. Wręcz przeciwnie, mamy wiele odmów, co kończy się często skargami do SKO, nie są rzadkością także sprawy sądowe, które wytaczają nam mieszkańcy. Tak jest we wszystkich gminach miejskich.

Niemal wszyscy urzędnicy podkreślają jednak, że z punktu ich „wygody” ustawa jest korzystna.

- Dla nas to dobre rozwiązanie, bo wydawanie decyzji zabierało nam rzeczywiście dużo czasu i było kosztowne – mówi wójt Kurzętników Wojciech Dereszewski.

Wójt nie obawia się, że mając pełną swobodę mieszkańcy masowo zaczną wycinać drzewa.

- Nie wydaje mi się, żeby tak było. Ludzie przecież mają świadomość tego co robią, jeśli będą wycinać, to stare czy chore drzewa, a nie zdrowe, które sami posadzili i o nie dbali – tłumaczy.

 


KOMENTARZE (14)ZOBACZ WSZYSTKIE

Smog metale ciężkie skażenia hałas tlen - szanowni wolnościowcy, którym drzewa wadzą: Albania a może Japonia czeka. Zabierzcie Szwedę-Lewandowskiego, może się poduczy „Nauka w zrównoważonej przyszłości Fukushimy”, wygłaszając referat „Rola zielonej infrastruktury w ograniczeniu zanieczyszczenia śr...odowiska” oraz uczestniczyłem w obradach zespołu ekspertów. Prezentując między innymi sposoby zastosowania technologii fitoremediacji w rekultywowaniu obszarów skażonych radioaktywnie. Przedstawiłem nasze doświadczenia związane ze skażeniem metalami ciężkimi oraz radioaktywnymi po katastrofie w Czarnobylu.... Fitoremediacja to technika oczyszczania gleby, wody i powietrza za pomocą roślin. W rejonie Fukushimy zaproponowałem uprawę roślin bioenergetycznych pobierających małe ilości cezu. Nie jest tu możliwa uprawa dla spalanej biomasy, gdyż w popiele promieniowanie zwiększa się prawie stukrotnie. Z kolei na terenach nieużytkowanych rolniczo zaleciłem uprawę długowiecznych drzew o grubym, silnym systemie korzeniowym, formujących gruby pień. Taka roślinność gromadzi radioaktywny cez ze środowiska i zatrzymuje go w swoich organach przez ponad sto lat. Po tym okresie poziom radioaktywnego cezu spadnie do poziomu naturalnego. Taką postać fitoremediacji nazywamy fitostabilizacją. Największą trudnością w zastosowaniu tej metody jest fakt, że Japonia jest krajem o ograniczonej powierzchni do uprawy roślin." wyszukaj rosliny-ndash-sojusznicy-w-walce-ze-skazeniem-radioaktywnym ...zapobiec katastrofie ekologicznej, która zdaniem ekspertów, zagraża państwu ..."ekstremalną decyzję" podjęto po nieudanej próbie zahamowania wycinki lasów i ze względu na tragiczne w skutkach powodzie, które są następstwem tych działań. wyszukaj 10-lat-za-kratami-za-sciecie-drzewa rozwiń

byłysPZP, 2017-01-12 12:33:49 odpowiedz

Do obywatel gminy: Zgrabnie to opisałeś! Przecież ustawa o ochronie zieleni tak naprawdę ograniczała swobodę dysponowania własną nieruchomością. Wystarczyło się nieco zagapić i samosiejka "zmieniała" nam nagle klasyfikację budowlaną na leśną. Ale nikt się tego nie odważył zauważyć z W...ŁADZ. rozwiń

Pete, 2017-01-12 11:09:38 odpowiedz

Do concordia373: Zapraszam do mnie. Na nie moim terenie (miasta) rosną młode dęby, nie starsze niż 30-40 lat. Jesienią pięknie zrzucają liście, 3/4 listowia mam na podwórku, reszta jest na skarpie. Miasto nie kwapi się do zbierania tej hałdy, może więc przyjedziesz i mi to uprzątniesz? W tym roku ...było super, w dwa tygodnie wszystko opadło i nie trzeba było na raty tego robić. Wyszło jakieś 50-60 worków 120l. Zapraszam jak tak lubisz drzewa :-) Obrońcy przyrody tak pięknie o niej piszą, jednak jak trzeba zaprząc własne środki, czas i poświęcić to dobru ogólnemu to już nie jest tak różowo ;-) rozwiń

Pete, 2017-01-12 10:45:36 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE